Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Piłka ręczna

LM piłkarzy ręcznych: Vive - Rhein-Neckar 28:27

PAP/ Piotr Polak
Piłkarze ręczni Vive Tauron Kielce wygrali we własnej hali z niemieckim Rhein-Neckar Loewen 28:27 (12:10) w meczu 12. kolejki grupy B Ligi Mistrzów. To siódme zwycięstwo polskiego zespołu w tym sezonie.

Mecz przeciwko niemieckiej potędze i aktualnemu liderowi Bundesligi piłkarzy ręcznych miał dodatkowy smaczek – oba zespoły po jedenastu kolejkach miały dokładnie tyle samo punktów. Chcąc zachować szanse na zakończenie fazy grupowej na pierwszym lub umocnić się na drugim miejscu, tuż za Barceloną, niezbędne było zwycięstwo w sobotnim pojedynku.

Vive od samego początku starało się zbudować bezpieczną przewagę nad rywalem, ale jak to zwykle bywa z przeciwnikami tej klasy kilkukrotnie musiało zaczynać od zera. Tym większy szacunek dla zespółu Tałanta Dujszebajewa, że to niemiecki klub musiał ich co chwilę gonić, a nie na odwrót. Kiedy w 19. minucie żółto-biało-niebiescy prowadzili czterema bramkami (9:5), trudno było przypuszczać, że sześć minut później będzie remis 10:10. Strata takiej zaliczki zmotywowała zawodników Vive do bardziej zwartej obrony i ostatecznie przez ostatnich pięć minut nie pozwolili „Lwom” na zdobycie ani jednej bramki. Do szatni zeszli z wynikiem 12:10.

Podobny scenariusz ucieczki kielczan i pogoni przyjezdnych powtórzył się w drugiej części meczu dwukrotnie. Żółto-biało-niebiescy szybko odskoczyli Niemcom znów na cztery trafienia (17:13), jednak „Lwy” zniwelowały różnicę do zera. W 50. minucie na tablicy wyników znów pojawił się remis 20:20.

Wtedy rozpoczęła się trzecia ucieczka polskiego zespołu. Kiedy w 59. minucie udało się im odskoczyć na trzy bramki (28:25), mogło się już wydawać, że mecz jest wygrany. Tymczasem w końcówce niewiele brakowało, by doszło do podziału punktów. Kiedy na kilkanaście sekund przed końcem było 28:27 dla Vive, piłkę miał zespół „Lwów”. Na szczęście dla Kielc, tym razem presji nie wytrzymali przyjezdni i nie wykorzystali szansy na wyrównanie.

W sobotnim spotkaniu świetny występ zanotował Sławomir Szmal, któremu trener Dujszebajew nie pozwolił odpocząć ani na chwilę. Dobrze prezentował się także Chorwat Denis Buntic, który idealnie oceniał momenty na oddanie rzutu i zanotował pięć trafień.

Źródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL