Piłka nożna: Gwizdanie to już nie obciach

aktualizacja: 28.12.2015, 19:57
Szymon Marciniak będzie jako arbiter główny sędziował podczas mistrzos...
Szymon Marciniak będzie jako arbiter główny sędziował podczas mistrzostw Europy we Francji
Foto: Fotorzepa/Grzegorz Rutkowski

Polscy sędziowie twierdzą, że przeszli transformację mentalną i dzięki temu liczą się w Europie.

REDAKCJA POLECA
06.03.2016
Liga Mistrzów: Szymon Marciniak sędzią meczu Real Madryt-AS Roma
30.12.2015
Euro 2016: Pięciu wspaniałych
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

W ostatnich dniach najgłośniej jest o Szymonie Marciniaku, który awansował na przyszłoroczne Euro we Francji. 34-letni arbiter z Płocka jako pierwszy Polak będzie sędzią głównym podczas ME. Ostatnim polskim arbitrem głównym podczas dużej imprezy był Ryszard Wójcik, który na mundialu w 1998 roku poprowadził mecz fazy grupowej Holandia – Korea Płd.

Spore nadzieje mieliśmy cztery lata temu, gdy Euro odbywało się na Ukrainie i w Polsce. Wtedy jednak sędzia Marcin Borski pełnił jedynie funkcję arbitra technicznego.

– Z jednej strony Szymon jedzie po naukę. Z drugiej jednak nie musi mieć żadnych kompleksów, jedzie pewny siebie, swojej wiedzy i umiejętności – uważa Zbigniew Przesmycki, przewodniczący Kolegium Sędziów PZPN. To w trakcie jego szefowania wyrosła generacja młodych, ambitnych i wolnych od dawnych układów sędziów. Marciniak to najbardziej znany jej przedstawiciel.

Regularna praca

UEFA najlepszych arbitrów pogrupowała na czterech poziomach. W grupie Elite, która zrzesza 29 najlepszych, reprezentuje nas Marciniak. Stopień niżej, w pierwszej grupie, są Paweł Raczkowski i Paweł Gil, w drugiej – Bartosz Frankowski, Daniel Stefański i Marcin Borski. Tomasz Musiał znajduje się w grupie trzeciej. 32-letni Raczkowski oraz 29-letni Frankowski awansowali w połowie grudnia.

Polacy są jedną z najmłodszych reprezentacji sędziowskich w UEFA, ale jeszcze nie jedną z najliczniejszych – do Hiszpanii czy Włoch wciąż nam daleko. – Nasze dobre notowania to efekt długiej pracy całego środowiska, w tej chwili zbieramy plony tego wysiłku – uważa Bartosz Cieślak, sędzia oraz redaktor naczelny fachowego serwisu Sedziapilkarski.pl. – Jeśli jednak miałbym określić punkt zwrotny, to zdecydowanie wskazałbym objęcie sterów w Kolegium Sędziów przez Zbigniewa Przesmyckiego. To wtedy rozpoczęliśmy pogoń za światowymi standardami.

Przesmycki, były sędzia, objął stanowisko w połowie grudnia 2011 roku, zastępując Janusza Eksztajna.

Podobnego zdania jest Raczkowski, od 2010 roku sędzia ekstraklasy, od ponad dwóch lat także międzynarodowy. – Nie chcę nikomu słodzić, bo nie o to tu chodzi. Ale tak naprawdę to Przesmycki – mówiąc dosadnie – wziął cały system za pysk. Zrobiliśmy postęp, gdy ruszył projekt sędziów zawodowych. Z kontraktem mogliśmy się w pełni skoncentrować na sędziowaniu – twierdzi Raczkowski.

Dziś jest w Polsce dziesięciu sędziów zawodowych, w tym siedmiu międzynarodowych. Dla nich sędziowanie to regularna praca – z codziennymi treningami, analizami, szkoleniami. Pomysły, które udało się przez ostatnie lata wdrożyć, to m.in. system samooceny sędziów, telewizyjne obserwacje ich pracy oraz cykliczne zgrupowania zawodowców oraz najlepszych amatorów. Powstał także zespół, który na stałe pracuje z arbitrami – sędziowie są pod opieką trenerów dbających o ich kondycję, fizjoterapeuty, psychologa.

Sędziowie muszą być fizycznie przygotowani równie dobrze jak piłkarze. W trakcie meczu często wykonują więcej sprintów, i więcej biegają. A na ławce nie mają zmienników.

Szczególnie ciekawą postacią w sztabie Przesmyckiego jest Grzegorz Krzosek, medalista mistrzostw Polski w biegu na 800 m. Ukończył kurs organizowany przez FIFA i odpowiada za tężyznę fizyczną kilku czołowych arbitrów należących do grupy Elite. Marciniak twierdzi, że to właśnie dzięki niemu wygląda jak atleta.

– Nie jestem alfą i omegą, dlatego zaprosiłem do współpracy specjalistów. Grzegorz jest jednym z najlepszych fachowców w Europie. Pomaga mu inny biegacz Artur Błasiński. Bardzo cenię także psycholog Paulinę Nowak – mówi Przesmycki.

Koniec pana z brzuszkiem

Zwrotem, który często pada w rozmowach z sędziami, jest „transformacja mentalna". Młodzi arbitrzy są wolni od dawnych układów, bagienka, w którym umoczone było niemal całe środowisko futbolowe. Marciniak i spółka zmieniają dawny wizerunek sędziego, czyli pana z brzuszkiem, któremu – choćby podejmował absurdalne decyzje – niewiele groziło.

– Kiedyś zapisać się na kurs sędziowski to była kicha. Dziś ten zawód odzyskał powagę. Ludzie zaczęli doceniać naszą pracę. A my? Żyjemy tym, dyskutujemy, pomagamy sobie, zdrowo konkurujemy – mówi Raczkowski. I dodaje: – Nie chcę oceniać przeszłości. Cieszę się, że zacząłem w takich czasach, w których środowisko sędziowskie było normalne. Dla mnie i moich rówieśników sędziowanie to frajda, radocha. Jesteśmy ambitni, żądni meczów. To chyba po nas widać. Kiedyś, gdy sędzia popełnił błąd, był posądzany w mediach o nieczyste intencje. Dziś już nie musimy się o to bać.

– Doszliśmy do tego ciężką pracą, systemem szkolenia i dobrą selekcją – twierdzi Przesmycki. – W dawnych czasach sędzia mógł być kiepski, ale dzięki układom przedzierał się na wysokie szczeble kariery. Teraz tak nie jest. Nie ma siły, by na szczycie znalazł się ktoś z układów, gwiżdżą najlepsi, bez względu na wiek. Proszę zobaczyć – Mariusz Złotek zadebiutował w ekstraklasie w wieku 44 lat. To impuls do pracy dla arbitrów z niższych lig. Oczywiście – na ich drodze jest wiele przeszkód, mogą się zrazić zachowaniem kibiców czy piłkarzy, bo ono w rozgrywkach niskiego szczebla często jest naganne. Ale to są czynniki zewnętrzne. Jeśli jednak ktoś ma talent, a do tego jest zdeterminowany, to dostanie szansę, aby dołączyć do grona naszych najlepszych sędziów.

Coraz więcej pań

W Polsce zarejestrowanych jest około 6 tysięcy sędziów piłkarskich. – Po kilku chudych latach zauważamy wzrost zainteresowania naszym fachem. Co ciekawe, na podjęcie kursu sędziowskiego decyduje się coraz więcej pań, i to ze świetnym efektem – zauważa Cieślak. – Główny powód to sukcesy polskich „gwizdków" na arenach międzynarodowych oraz ocieplanie wizerunku sędziów.

Raczkowski: – Sędziowanie to świetny pomysł, by w młodym wieku dojrzeć, wydorośleć. Nawet jeśli sędziuje się dzieciom, bierze się za nie pewną odpowiedzialność. Tak samo w popularnych ligach „szóstek", gdzie trzeba zapanować nad mocnymi charakterami graczy amatorskich. Poza tym to wciąż świetna forma aktywności fizycznej. No i ta atmosfera... Założyć strój, wybiec na murawę. Wspaniałe uczucie!

– Czy to złoty okres polskich sędziów? Raczej renesans, bo pan Michał Listkiewicz by się obraził, a przecież bardzo się lubimy – śmieje się Raczkowski.

W zespole Marciniaka na Euro 2016 znajdą się Paweł Sokolnicki i Tomasz Listkiewicz (syn Michała) jako sędziowie asystenci oraz sędziowie bramkowi – Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał. Nie wiadomo jeszcze, czy na turniej pojedzie Radosław Siejka w roli sędziego technicznego.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE