Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Piłka nożna

Wyspa szczęścia: Udana jesień angielskich drużyn w LM

Robert Lewandowski strzelił PSG bramkę, ale to nie wystarczyło, by Bayern zajął pierwsze miejsce w grupie.
PAP/EPA, Christian Bruna
W 1/8 finału zagra więcej angielskich drużyn niż polskich piłkarzy. Cała nadzieja w Robercie Lewandowskim. Bayern Monachium pozna rywala w poniedziałek.

Od ostatniego triumfu zespołu z Anglii w Champions League minęło już pięć lat. Kiedy Polska odliczała dni do Euro 2012, Chelsea pokonała w Monachium Bayern po rzutach karnych. Nic nie wskazywało, że na kolejnego finalistę z Wysp przyjdzie czekać tak długo, a barierą trudną do przeskoczenia stanie się już ćwierćfinał.

Przez ten czas tylko dwóm drużynom – Chelsea i Manchesterowi City – udało się znaleźć w najlepszej czwórce, a w ubiegłym sezonie honoru angielskiego futbolu musiało bronić Leicester – po wyrównanym dwumeczu w ćwierćfinale przegrało z Atletico. Arsenal i Manchester City odpadły rundę wcześniej. Czy komuś przyszło wtedy do głowy, że rok później do fazy pucharowej awansuje cała piątka z Premier League?

Awansowała, i to w jakim stylu. Tottenham zdobył najwięcej punktów (16 ) ze wszystkich uczestników, nie bacząc na to, że za rywali ma Real i Borussię Dortmund. Z pierwszej pozycji wyszły też ze swoich grup Manchester United, Liverpool i Manchester City, a o tym, że Chelsea będzie w poniedziałkowym losowaniu nierozstawiona, zadecydował gorszy bilans spotkań z Romą.

Anglicy piszą historię – dotąd nie zdarzyło się, by jeden kraj miał pięciu przedstawicieli w rundzie pucharowej. Gdyby wszyscy przeszli suchą stopą do ćwierćfinału, byłoby to nie lada wydarzenie.

Najtrudniejsze zadanie czeka prawdopodobnie Chelsea. Biorąc pod uwagę, że w 1/8 finału nie ma możliwości, by wpadły na siebie zespoły z tego samego kraju ani te, które mierzyły się ze sobą w grupie, wśród potencjalnych przeciwników mistrzów Anglii są Paris Saint-Germain i Barcelona. Bardziej optymistyczny wariant zakłada, że będzie nim Besiktas, którego ofiarą padło już m.in. Monaco.

– Nie tak to miało wyglądać, Ale jestem pewien, że dzięki temu doświadczeniu za rok wrócimy silniejsi – przekonuje Kamil Glik. Polak na otarcie łez strzelił bramkę z rzutu karnego, ale Monaco – i tak już pozbawione szans na awans – przegrało na pożegnanie z Porto aż 2:5 i wiosną nie wystąpi nawet w Lidze Europy.

Postawa drużyny z księstwa, która w zeszłym sezonie wyeliminowała Manchester City oraz Borussię i dotarła do półfinału, to jedno z największych rozczarowań.

Kaca powinni mieć także w Dortmundzie, bo Borussia nie potrafiła pokonać nawet APOEL-u Nikozja i w Madrycie. Atletico w poprzednich trzech latach dwukrotnie grało w finale, a teraz w meczach z debiutującym w LM Karabachem Agdam było bezradne.

Bezradny w pierwszym starciu z PSG (porażka 0:3) był też Bayern i to wystarczyło, by nie wygrał grupy i z niepokojem czekał na losowanie. Mistrz Niemiec może trafić m.in. na Barcelonę, jeden z zespołów z Manchesteru, Liverpool czy Tottenham.

Dla polskiego kibica zimowo-wiosenne wieczory z Champions League zapowiadają się biednie. Poza Lewandowskim nie będzie za kogo trzymać kciuków. Wojciech Szczęsny (Juventus) dostał szansę dopiero w ostatnim spotkaniu w Pireusie, a Łukasz Skorupski (Roma) jeszcze ani razu nie pojawił się na boisku.

1/8 finału

Rozstawieni: Manchester United, Paris Saint-Germain, Roma, Barcelona, Liverpool, Manchester City, Besiktas Stambuł, Tottenham

Nierozstawieni: Basel, Bayern Monachium, Chelsea, Juventus Turyn, Sevilla, Szachtar Donieck, Porto, Real Madryt

Losowanie par w poniedziałek o 12.00 w Eurosporcie 1, Canal+ Sport i nSport+

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL