Piłka nożna

Romeo Jozak w Legii: Chorwacki desant

Romeo Jozak ma 44 lata, licencję UEFA Pro, mówi w wielu językach, pracował w świetnej akademii w Zagrzebiu, ale nigdy nie prowadził seniorskiej drużyny na najwyższym poziomie
PAP, Bartlomiej Zborowski
Jacek Magiera nie jest już trenerem mistrza Polski, zastąpi go Romeo Jozak. Michał Żewłakow stracił posadę dyrektora sportowego.

W Legii nastaną rządy Chorwatów w mniejszym lub większym stopniu związanych z Dinamem Zagrzeb. Dyrektorem technicznym został Ivan Kepčija, asystentem Jozaka będzie Dean Klafurić, za przygotowanie fizyczne odpowiadać ma Krešimir Šoš. Chorwaci podpisali roczne umowy z możliwością przedłużenia o dwa lata.

Nowy trener, mimo że ma najwyższą licencję – UEFA Pro – nigdy nie prowadził drużyny seniorów na takim poziomie. Był asystentem w reprezentacji Libii, pracował w niższych klasach rozgrywkowych, ale w Chorwacji sławę zyskał w innej roli.

To on był w dużej mierze odpowiedzialny za jedną z najlepszych akademii w Europie. Wychowankami Dinama Zagrzeb są tacy piłkarze, jak Luka Modrić, Mateo Kovacić (obaj Real Madryt) czy wcześniej Eduardo Da Silva (kiedyś Arsenal, później Szachtar) i Niko Kranjčar (Tottenham).

Mimo że właściciel Legii Dariusz Mioduski, przedstawiając nowego szkoleniowca, powiedział, że cel jest jeden, czyli mistrzostwo oraz powrót do europejskich pucharów, to jednocześnie zatrudnienie Chorwatów pokazuje, jak ważna w koncepcji właściciela będzie akademia.

Jozak pracował również w chorwackiej federacji piłkarskiej, gdzie był dyrektorem technicznym, czyli człowiekiem odpowiedzialnym za cały pion sportowy. W czasach gdy był szefem akademii Dinama, zaczęła ona być regularnie klasyfikowana w kolejnych plebiscytach jako jedna z najlepszych w Europie i stawiana na równi z La Masią Barcelony czy akademią Sportingu Lizbona.

Później Jozak był też dyrektorem sportowym Dinama, czyli odpowiadał już nie tylko za młodzież, ale i za pierwszą drużynę. Kilka dni temu odszedł z tego stanowiska i jak zaznaczył Mioduski, gdyby tak się nie stało, Jacek Magiera nadal byłby szkoleniowcem Legii. Ale skoro pojawiła się szansa ściągnięcia Jozaka i jego zespołu, Mioduski przystąpił do działania.

CV Jozaka wygląda imponująco – Chorwat może się pochwalić doktoratem z kinezjologii, był członkiem Komitetu Technicznego UEFA, płynnie mówi po angielsku, hiszpańsku i niemiecku. Problem w tym, że w Legii nie będzie dyrektorem, tylko szkoleniowcem pierwszego zespołu. Przynajmniej w teorii.

Być może bowiem Jozak będzie funkcjonował jako naddtrener – bardziej jako dyrektor sportowy Legii, a pracą stricte szkoleniową zajmie się zatrudniony jako asystent Klafurić. Ostatnio prowadził on drugoligowy zespół chorwacki. Dziennikarzom został przedstawiony jako ekspert od spraw taktycznych.

Dyrektorem technicznym został Kepčija, który jakiś czas temu przymierzany był w Legii na szefa akademii. Wówczas się jednak nie udało, później kilka razy był on na spotkaniach w Warszawie i doradzał w kwestiach piłki młodzieżowej.

Kepčija formalnie ma nadzorować cały pion sportowy klubu – współpracować z szefem skautingu Radosławem Kucharskim, z szefem akademii Jackiem Zielińskim, z trenerem pierwszej drużyny i oczywiście prezesem.

Tym samym Mioduski przeprowadził dalszy ciąg restrukturyzacji klubu. Od dziś bardzo trudno będzie mu zrzucać winę na poprzedników. Najważniejszą ofiarą tej czystki jest oczywiście Magiera, do którego jeszcze kilka dni temu prezes i właściciel w jednej osobie deklarował pełne zaufanie i mówił, że to szkoleniowiec na lata.

Oprócz Magiery posady stracili również dyrektor sportowy Michał Żewłakow oraz jeden ze skautów, brat bliźniak dyrektora, Marcin Żewłakow. Z klubem rozstali się również Tomasz Łuczywek (asystent w sztabie Magiery) i bardzo krytykowany w tym sezonie Sebastian Krzepota, odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne Legii.

Magiera zostawia zespół na piątym miejscu w lidze z dwoma punktami straty do Lecha, Górnika i Zagłębia. Przede wszystkim zostawia jednak Legię bez europejskich pucharów i chociaż wszyscy w Warszawie wiedzą to od miesiąca, to nie można udawać, że decydująca była porażka w ostatnim meczu ligowym ze Śląskiem Wrocław (1:2).

Chorwaci doskonale radzili sobie w ojczyźnie. Dinamo zarabiało na wychowankach wielkie pieniądze. Dość powiedzieć, że gdy w 2008 roku Modrić przechodził do Tottenhamu, kosztował 21 milionów euro.

Ale są też znaki zapytania: cała chorwacka piłka, a Dinamo przede wszystkim, to struktura niemalże mafijna. Kontrowersyjny właściciel klubu z Zagrzebia Zdravko Mamić podpisywał z wychowankami kontrakty w ten sposób, że do końca kariery musieli mu płacić 10 procent swojej pensji. Liga chorwacka także była ustawiana pod Dinamo. Pytanie, jak poradzi sobie chorwacki zaciąg bez patrona w osobie takiego właściciela.

Jozak jeszcze nie chciał wydawać opinii o piłkarzach, powiedział jedynie, że Legia musi grać bardziej intensywnie, szybciej i dominować nad rywalami. Kluczem do tego będzie dotarcie do głów zawodników.

Na koniec pierwszej swojej konferencji jako szkoleniowiec Legii Jozak powiedział: – Kiedyś będziecie wdzięczni prezesowi, że miał tak odważną wizję. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL