Piłka nożna

Szczepłek: Zły mecz - dobra lekcja

Fotorzepa/ Waldemar Kompała
Jeśli Adam Nawałka chciał pokazać kandydatom do kadry na mundial, że się do niczego nie nadają, to mu się udało.

Nie wiem dlaczego trener wystawił drużynę, jaka nigdy już nie spotka się w takim składzie. Mógł pozostawić choćby Grzegorza Krychowiaka, aby razem z Piotrem Zielińskim, Karolem Linettym czy Krzysztofem Mączyńskim organizował grę w środku pola. Żadna nasza formacja w tym meczu nie miała lidera. Nie był nim ani jeden obrońca, nawet Piotr Zieliński nie rozumiał się z partnerami w pomocy, a napastnika w ogóle nie było.

Jakub Świerczok wystąpił po raz drugi i w dwóch meczach oddał dwa strzały. Nie jest łatwo zastąpić Roberta Lewandowskiego i nikt tego nie zrobi. Ale też każdy na tej pozycji powinien liczyć na podania od partnerów, a tego dużo nie było.

Przegraliśmy nie tylko dlatego, że najlepsi polscy zawodnicy spotkali się po raz pierwszy i zupełnie się nie rozumieli. Meksykanie przewyższali nas zdecydowanie pod jednym względem, który zadecydował o ich wyraźnej przewadze w ciągu półtorej godziny i jednej bramce - techniki. Swobodnie panowali nad piłką, podawali ją sobie na małej powierzchni, obok nóg zdeprymowanych Polaków. Wychodzili dzięki temu z każdej trudnej sytuacji.

My wyglądaliśmy pod tym względem jak juniorzy, którzy dopiero uczą się podbijać piłkę i grać w dziadka. Nawet jeśli Zielińskiemu i rzadziej Mączyńskiemu lub Linettemu udało się opanować piłkę i podać ją tam, gdzie chcieli, spotykali się albo z brakiem zrozumienia partnerów, albo byli oni wyprzedzani przez Meksykanów. Spanikowani obrońcy wybijali piłkę aby dalej od bramki. Polska nie przeprowadziła ani jednej akcji, w której brałoby udział kilku zawodników, a akcja kończyłaby się strzałem. Te nieliczne były kontratakami.

Dobrze, że do meczów z Urugwajem i Meksykiem doszło. Mówiło się, że musimy poznać styl gry reprezentacji z Ameryki Łacińskiej, bo na którąś możemy trafić na mundialu. Tyle, że style Urugwaju i Meksyku całkowicie się od siebie różniły. Urugwaj grał bardziej po europejsku, a Meksyk po brazylijsku, czyli z grubsza tak, aby jak najdłużej mieć piłkę przy nodze. Już wiemy, że z takim sposobem możemy mieć problem.

Do mundialu jeszcze ponad sześć miesięcy, ale wielu prób już nie będzie. Wątpię aby Adam Nawałka powoływał jeszcze Świerczoka, ale Mariusz Stępiński chyba nie lepszy. Jest jeszcze Dawid Kownacki, najmłodszy i najbardziej utalentowany z nich wszystkich.

Nie pasuje mi do tej drużyny Thiago Cionek, nie podzielam zachwytów nad Jarosławem Jachem, choć on akurat dobrze rokuje, a w parze z Glikiem powinien zagrać mniej nerwowo. Podobnie jak Tomasz Kędziora. Wygranym dwumeczu jest też Maciej Makuszewski.

Nie ma Roberta Lewandowskiego i nie ma kto strzelać bramek. Z Urugwajem przynajmniej też nie straciliśmy, teraz to się nie udało. Nie tylko Lewandowskiego trudno zastąpić. W kadrze na mundial znajdzie się 23 zawodników, ale wygląda na to, że zdecydowana większość graczy z pierwszej jedenastki nie ma równorzędnych dublerów.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL