Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Piłka nożna

Ekstraklasa: Ślšsk Wrocław - Lech Poznań 2:0

PAP, Maciej Kulczyński
Liderujšcy w tabeli Lech Poznań przegrał na wyjeŸdzie ze Œlšskiem Wrocław w meczu 10. kolejki Ekstraklasy. Tym samym Œlšsk, w cišgu tygodnia wygrał najpierw z mistrzem Polski (Œlšsk pokonał u siebie Legię 2:1) i trzeciš drużynš poprzedniego sezonu.

We Wrocławiu spotkały się drużyny, które nie przegrały od siedmiu meczów. Passę przedłużył jedynie Œlšsk, który był zespołem lepszym i zwyciężył w pełni zasłużenie. Był to też pierwszy pojedynek podopiecznych trenera Jana Urbana w tym sezonie bez straty gola.

Spotkanie lepiej zaczšł Lech, który przez pierwsze pięć minut wysokim pressingiem nie pozwalał wyjœć gospodarzom nie tylko z własnej połowy, ale nawet z trzydziestego metra. Goœcie w tym czasie wywalczyli dwa rzuty rożne i dwa razy mocno zakotłowało się w polu karnym Œlšska.

Wrocławianie w końcu opanowali sytuację i mecz się wyrównał. Obie ekipy wysoko podchodziły pressingiem i walka toczyła się głównie w œrodku pola. Z czasem zaczęła zarysowywać się przewaga Œlšska, który grał szybciej i przede wszystkim dokładniej. Zawodnicy starali się też oddawać strzały zza pola karnego i po takich uderzeniach Roberta Picha oraz Marcina Robaka bramkarz Lecha nie bez problemu wybijał piłkę na rzut rożny.

W 25. minucie goœcie przejęli piłkę i ruszyli z kontratakiem. Christian Gytkjaer przyjšł jednak Ÿle piłkę i akcja poszła w drugš stronę. Goœcie nie zdšżyli ustawić szyków obronnych i Œlšsk miał więcej miejsca na rozegranie ataku. Mariusz Pawelec dograł do Arkadiusza Piecha, ten skiksował, ale piłka przeszła przez całe pole karne i trafiła do Roberta Picha, który nie miał problemu z trafieniem do bramki.

Dopiero po stracie gola Lech zaczšł grać szybciej, jednak nie potrafił zagrozić bramce gospodarzy. Ponieważ Œlšsk nie parł już tak do przodu, gra ponownie toczyła się głównie w œrodku pola. Ciekawie zrobiło się dopiero pod sam koniec pierwszej połowy. Najpierw sędzia wyrzucił na trybuny trenera Nenada Bjelicę, który niemal od poczštku spotkania nie zgadzał się z decyzjami arbitra. Chwilę póŸniej, już w doliczonym czasie, Jakub Kosecki wdał się w pojedynek z Mario Situmem i ten go podcišł. Sędzia Paweł Gil się nie wahał i wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Robak, który jeszcze nie tak dawno był w Lechu, i nie dał szans bramkarzowi goœci. Przyjezdni już nawet nie wznawiali gry od œrodka boiska.

Po zmianie stron inicjatywę przejšł Lech. Goœcie byli częœciej przy piłce i przenieœli ciężar gry bliżej pola karnego Œlšska, lecz nadal mieli duże problemy z wypracowaniem sobie dogodnej sytuacji. Grali przede wszystkim za wolno, ale też za mało dokładnie, aby zaskoczyć dobrze ustawiajšcych się rywali. Właœciwie przyjezdni tylko raz poważniej zagrozili bramce Jakuba Wršbla. Po rzucie rożnym na dobrej pozycji znalazł się Łukasz Trałka, jednak w ostatniej chwili zmierzajšcš do niego piłkę wybił Piotr Celeban. I to było wszystko.

Œlšsk szukał szans na trzeciego gola w kontratakach. Kilka z nich zapowiadało się bardzo groŸnie, ale brakowało ostatniego podania. Najbliższy podwyższenia prowadzenia był Sito Riera, jednak uderzył z pola karnego lekko i bramkarz Lecha nie miał problemu ze złapaniem piłki.

Więcej emocji, a także goli nie było i wrocławianie pokonali Lecha 2:0.

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL