Piłka nożna

Ekstraklasa: Jagiellonia Białystok - Sandecja Nowy Sącz 1:3

PAP, Artur Reszko
W starciu piłkarskiego wicemistrza Polski z beniaminkiem ekstraklasy lepszy okazał się ten drugi.

Sandecja, która w pierwszych trzech kolejkach nie zdobyła gola, w Białymstoku trafiała do bramki aż czterokrotnie (w tym raz był to strzał samobójczy). Jagiellonia w ekstraklasie przegrała w Białymstoku po raz pierwszy w 2017 roku.

Mecz od początku był otwarty, bo Sandecja nie przestraszyła się lidera i nie cofnęła do wzmocnionej obrony. Bronią Sandecji był wysoki pressing, czym skutecznie uniemożliwiała białostoczanom skonstruowanie groźnej akcji.

Swoje sytuacje Jagiellonia jednak miała, a dokładnie miał je Irlandczyk Cillian Sheridan. W 15. min dostał świetne podanie w pole karne od litewskiego skrzydłowego Arvydasa Novikovasa, ale przestrzelił. Siedem minut później piłkę zagrał mu kolega Novikovasa z reprezentacji Litwy Fiodor Cernych, ale Sheridan nawet nie trafił w piłkę.

W 25. min to jednak Sandecja objęła prowadzenie. Długie podanie na lewe skrzydło przejął w biegu Tomasz Brzyski wygrywając pojedynek z Novikovasem, odegrał piłkę do Bułgara Aleksadara Koleva a ten - precyzyjnym strzałem z pierwszej piłki - zdobył pierwszą w tym sezonie bramkę dla Sandecji w ekstraklasie.

Sędzia Szymon Marciniak skorzystał z weryfikacji wideo by się upewnić, czy Brzyski nie był na spalonym, ale decyzji nie zmienił.

Zaskoczeni takim obrotem sprawy gospodarze już kilka minut później mogli przegrywać 0:2, ale przed utratą kolejnego gola uratował ich słowacki bramkarz Marian Kelemen, broniąc w sytuacji sam na sam z Adrianem Dankiem.

W 35. min padło wyrównanie. Novikovas dośrodkował z rzutu wolnego, do piłki wyskoczył w polu karnym Sheridan i Dawid Szufryn i to stoper Sandecji jako ostatni dotknął piłki, która wpadła do bramki jego zespołu. Tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego goście zdobyli bramkę, ale - przy dośrodkowaniu z rzutu wolnego - uderzający głową Bułgar Płamen Kraczunow był na spalonym.

Kilka minut po przerwie Jagiellonia mogła objąć prowadzenie, ale Sheridan w dobrej sytuacji przestrzelił głową. Za to w kolejnej akcji bramkę zdobyli goście. Danek świetnie ograł obrońcę Jagiellonii z lewej strony, dośrodkował, a Mateusz Cetnarski z kilku metrów trafił do siatki. Od tego czasu Jagiellonia była zmuszona grać w ataku pozycyjnym. Grała jednak schematycznie, zbyt wolno i nie była w stanie rozmontować dobrze broniącej się Sandecji. W 83. min chorwacki obrońca Ivan Runje znalazł się w polu karnym gości, ale z jedenastu metrów przestrzelił.

W 85. min. goście mieli kontrę, po której - po weryfikację wideo - sędzia uznał, że faulowany w polu karnym był przez Guilherme Bartłomiej Dudzic. Rzut karny pewnie wykorzystał Wojciech Trochim. Tuż przed końcem Michał Gliwa obronił jeszcze strzał Runje i Sandecja - choć niespodziewanie - to jednak zasłużenie wygrała w Białymstoku.

Źródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL