Piłka nożna

Mirosław Żukowski o oprawie na meczu Legii: Gra małym powstańcem

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Pomysł kibiców Legii na uczczenie rocznicy powstania warszawskiego został w Europie zauważony. Trudno się dziwić: Niemiec w hitlerowskim mundurze trzymający pistolet przy głowie chłopca to widok szokujący, szczególnie na stadionie. Organizatorzy tej akcji chwalą się, iż dzięki niej ludzie za granicą dowiedzieli się, że w Warszawie były dwa powstania, nie tylko to w getcie.

Obawiam się jednak, że to eksportowy efekt uboczny, gdyż chodziło głównie o rynek polski, na którym toczy się gra o rząd dusz, trwa próba stworzenia nowych elit i nowej historii. W tej walce kibice są bardzo użyteczni i dlatego umacnia się sojusz władzy, rydzykowego Kościoła i stadionu. Nowa polityka historyczna prowadzona przez PiS ma od dawna na piłkarskich trybunach mocne wsparcie. Okrzyk „Cześć i chwała bohaterom, Żołnierzom Wyklętym", jest hasłem słyszanym najczęściej podczas manifestacji z pochodniami, w których kibice są wiodącą grupą.

Co do tego, jakie są polityczne i światopoglądowe sympatie władców trybun, od lat nie ma wątpliwości, dowód swego przywiązania do historii dawali oni m.in. za pomocą takich transparentów, jak „Śmierć garbatym nosom" (Rzeszów), „Litewski chamie, klęknij przed polskim panem" (Poznań, przy okazji meczu z drużyną z Wilna).

To są kibice nowego typu, niemający wiele wspólnego z tradycyjnymi piłkarskimi chuliganami z dawnych lat, dla których, jeśli byli np. z Krakowa, głównym powodem, by dać w mordę warszawiakowi, było to, że nie lubili Legii. Dziś powodów do nienawiści przybyło, można ją bez ryzyka okazać, a potem usłyszeć w klasztorze w Częstochowie, na zakończenie kibicowskiej pielgrzymki, że na tym polega obrona religii i polskości.

Szacunek dla tych Żołnierzy Wyklętych, którzy na to zasługują, i bohaterów powstania warszawskiego jest bezdyskusyjny i nie ma powodu, by kibice po swojemu nam o tym przypominali, pod pretekstem, że wyrównują historyczne krzywdy, bo nie robiły tego poprzednie władze, szczególnie ta ostatnia, o której śpiewali: „Tusku, matole, twój rząd obalą kibole".

Mieszkałem w smutnych latach 80., gdy rządziła komuna, tuż obok Cmentarza Powązkowskiego i nigdy później 1 sierpnia nie widziałem takiej Polski. Nie było premierów, nie było prezydentów, nie było pięknego Muzeum Powstania Warszawskiego – byli tylko piękni ludzie, którzy przyszli zapalić znicze ku pamięci bohaterów, bo tak ich wychowano, bo wiedzieli, że tak trzeba, jeśli chce się być przyzwoitym człowiekiem i świadomym swej historii Polakiem. Za każdym razem miałem wrażenie, że na tym cmentarzu, w tym dniu, spotyka się elita, która przetrwała, choć próbowano narzucić nam inną. To nie udało się wówczas i teraz też się nie uda, szczególnie że propaganda władzy jest dziś równie prymitywna jak wówczas.

Nowa elita nie powstaje z nadania, tak rodzą się co najwyżej chwilowe, koncesjonowane autorytety, m.in. na użytek tych, którzy manifestują swój patriotyzm na stadionach i podczas marszów z pochodniami, a teraz wciągnęli małego powstańca na sztandary i chcą nam wmówić, że zapomnieliśmy o tych, którzy ginęli za wolną Polskę.

Jeśli Europejska Federacja Piłkarska (UEFA) nałoży na Legię karę za manifestowanie na trybunach w sprawach niemających nic wspólnego z futbolem, prawicowe media, od dawna karmiące kibiców zwulgaryzowanym patriotyzmem, napiszą, że znów zła Europa i źli Niemcy nas krzywdzą, chcą pozbawić prawa do manifestowania przy drogich nam symbolach, przerobić na lewacko-genderową papkę. Argument, że to właśnie Niemcy zrobili najwięcej, by zakotwiczyć nas w Europie po upadku komunizmu, traktowany będzie jak zdrada.

Reakcję trybun nietrudno przewidzieć: bij Szwaba, Araba, Żyda i pedała, Polska dla Polaków. Mały powstaniec może się jeszcze przydać, za tydzień jest kolejny mecz, walka trwa, wykształciuchy ze świeczkami mogą znowu wyjść na ulice, tak jak 1 sierpnia chodzą na Powązki.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL