Ekstraklasa: Lech Poznań - Sandecja Nowy Sącz 0:0

aktualizacja: 16.07.2017, 20:17
Foto: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Debiutująca w ekstraklasie Sandecja nie chciała być gorsza niż inny beniaminek - Górnik Zabrze, który na inaugurację rozgrywek pokonał Legię Warszawa 3:1. Podopieczni Radosława Mroczkowskiego postarali się w stolicy Wielkopolski o sporą niespodziankę remisując bezbramkowo z jednym z kandydatów do mistrzowskiego tytułu.

REDAKCJA POLECA

W Poznaniu jeszcze mecz na dobre się nie rozkręcił, a sędzia Paweł Gil musiał przerwać grę. Fani Lecha odpalili race, a nad murawą przez kilka minut unosiły się kłęby czarnego dymu. Potem przez niemal pół godziny kibice oglądali jednostronne widowisko. Gospodarze mieli sporą przewagę, ale niewiele z niej wynikało. Najlepszą okazję stworzyli w 17. min. – Maciej Gajos dośrodkował do Mario Situma, który klatką piersiową zgrał do Radosława Majewskiego, ale jego mocny strzał z woleja obronił Michał Gliwa. Bramkarz beniaminka pokazał też klasę broniąc strzał Gajosa z rzutu wolnego.

Goście przez 30 minut byli skupieni wyłącznie na obronie i przeszkadzaniu rywalom, ale też mieli swoje szanse. Adrian Danek nie spodziewał się, że Aleksander Kolew zdoła dognić piłkę i jeszcze dokładnie podać. Pomocnik Sandecji nieczysto trafił w piłkę i Buric mógł odetchnąć.

Ta sytuacja dodała jednak pewności nowosądeczanom, którzy zobaczyli, że przeciwnik nie taki straszny, a do tego w defensywie niezbyt solidny. Chwilę później z dystansu strzelał Bartłomiej Dudzic, a najlepszą szansę dla Sandecji sprokurował ... obrońca Lecha Emir Dilaver, który o mały włos, a głową pokonałby swojego bramkarza.

Na początku drugiej połowy poznaniacy znów przycisnęli, lecz nie potrafili stworzyć dogodnych sytuacji. Wrzutki w pole karne nie trafiły do adresatów, strzały zza pola karnego mijały światło bramki. Lechici seryjnie egzekwowali rzuty rożne, lecz debiutujący w ekstraklasie obrońcy Sandecji Lukas Kuban i Dawid Szufryn nie popełniali błędów.

W ostatnich minutach trochę ożywienia wprowadził nowy napastnik Lecha Christian Gytkjaer. W samej końcówce Duńczyk był bliski pokonania Gliwy, ale golkiper na raty zdołał złapać piłkę przed linią bramkową.

Lech Poznań - Sandecja Nowy Sącz 0:0 


Żółta kartka - Lech Poznań: Emir Dilaver. Sandecja Nowy Sącz: Aleksandyr Kolew, Tomasz Brzyski. 


Sędzia: Paweł Gil (Lublin). Widzów 18 667. 


Lech Poznań: Jasmin Buric - Robert Gumny, Lasse Nielsen, Emir Dilaver, Wołodymyr Kostewycz - Maciej Makuszewski, Abdul Aziz Tetteh, Radosław Majewski (64. Mihai Radut), Maciej Gajos, Mario Situm (83. Christian Gytkjar) - Nicki Bille Nielsen (69. Deniss Rakels). 


Sandecja Nowy Sącz: Michał Gliwa - Lukas Kuban, Dawid Szufryn, Michal Piter-Bucko, Tomasz Brzyski - Adrian Danek (80. Jonatan Straus), Wojciech Trochim, Mateusz Cetnarski, Grzegorz Baran, Bartłomiej Dudzic (64. Filip Piszczek) - Aleksandyr Kolew (56. Maciej Korzym).

POLECAMY

KOMENTARZE