Piłka nożna

Ekstraklasa: Wisła wygrywa w Gliwicach

Trener Piasta Gliwice Dariusz Wdowczyk
PAP/ Andrzej Grygiel
Trwa fatalna passa Piasta Gliwice. Po pięciu kolejnych porażkach gliwiczanie zmienili trenera, Radoslava Latala zastąpił Dariusz Wdowczyk, ale nie uchroniło to ich przed kolejną przegraną. O sukcesie gości zdecydował gol zdobyty głową przez Chorwata Petara Brleka w doliczonym czasie.

W roli szkoleniowca gospodarzy zadebiutował Dariusz Wdowczyk, który dwa dni wcześniej zastąpił Radoslava Latala, a w listopadzie zrezygnował z prowadzenia Wisły. Zmiana nastąpiła po pięciu kolejnych ligowych porażkach, w tym trzech już na wiosnę. Wdowczyk przeprowadził ze swoimi nowymi podopiecznymi tylko jeden trening. Nie zdołał przerwać fatalnej passy.

Jeśli gospodarze planowali na początku szturm na bramkę rywali, to ten pomysł im nie wypalił. Żadnego zagrożenia nie stworzyli. A wiślacy grali spokojnie, dokładniej i już do przerwy mogli prowadzić.

W 26. minucie Paweł Brożek był blisko zdobycia gola po nieporozumieniu w gliwickiej obronie. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę koronkową akcję "Białej Gwiazdy" w polu karnym Piasta zakończył soczystym uderzeniem w poprzeczkę Hiszpan Pol Llonch.

Drugą połowę aktywniej zaczęli piłkarze trenera Wdowczyka. Tym razem byli groźniejsi. Po pięciu minutach wyprowadzili kontrę, w dobrej pozycji znalazł się Michal Papadopulos, ale Czech nie dał rady pokonać bramkarza rywali. Potem po akcji Hiszpana Gerarda Badii obok słupka posłał piłkę z bliska Brazylijczyk Hebert.

Krakowianie przetrzymali ten chwilowy napór miejscowych i znów przenieśli grę pod pole karne gliwiczan. I przyniosło to skutek. Obrona Piasta się pogubiła, a Czech Zdenek Onrdrasek cztery minuty po wejściu na boisko z ławki rezerwowych nie dał szans Jakubowi Szmatule.

Trener gospodarzy zareagował podwójną zmianą, jego zespół ruszył do przodu. Po dużym nieporozumieniu wiślackiej defensywy "oko w oko" z bramkarzem przyjezdnych znalazł się Papadopulos i... praktycznie podał w ręce Łukaszowi Załusce.

Gliwickich kibiców usatysfakcjonował dopiero Badia, wykorzystując kolejną sytuację sam na sam dziewięć minut przed końcem.

Końcówka należała do nacierającej Wisły, która w doliczonym czasie rozstrzygnęła mecz na swoją korzyść po główce Brleka z najbliższej odległości.

Źródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL