Droga Krzyżowa w rzymskim Koloseum pod przewodnictwem Franciszka

aktualizacja: 25.03.2016, 22:38
Droga Krzyżowa w rzymskim Koloseum pod przewodnictwem Franciszka
Droga Krzyżowa w rzymskim Koloseum pod przewodnictwem Franciszka
Foto: AFP

W rzymskim Koloseum papież Franciszek przewodniczy w Wielki Piątek wieczorem Drodze Krzyżowej. Towarzyszą jej nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, dodatkowo zaostrzone po zamachach w Brukseli.

REDAKCJA POLECA

Na zakończenie nabożeństwa Franciszek wygłosił modlitwę do krzyża Chrystusa. Mówił o dramatach i niesprawiedliwości na świecie, a także o tych, którzy poświęcają się z oddaniem dla innych.

„Krzyżu Chrystusa, widzimy cię dzisiaj w naszych siostrach i naszych braciach zabitych, spalonych żywcem i ściętych barbarzyńskim mieczem przy nikczemnym milczeniu”- powiedział papież.

Podkreślał, że krzyż Chrystusa widać w twarzach dzieci, kobiet i wszystkich „wycieńczonych i wystraszonych, którzy uciekają przed wojnami oraz przemocą i często nie znajdują nic oprócz śmierci i tylu Piłatów, umywających ręce”.

Franciszek mówił: "Krzyżu Chrystusa, dzisiaj widzimy cię również w uczonych w literze prawa, ale nie w duchu, w specjalistach od śmierci, a nie od życia, którzy zamiast uczyć miłosierdzia i życia, grożą karą i śmiercią i skazują sprawiedliwego".

Papież wymienił następnie - odnosząc się do skandalu pedofilii w Kościele - "niewiernych kapłanów, którzy zamiast ogołocić się ze swych próżnych ambicji, odzierają nawet niewinnych z ich godności".

Wspomniał o fundamentalizmie i terroryzmie "wyznawców pewnych religii profanujących imię Boga i wykorzystujących go do tego, aby usprawiedliwić niesłychaną przemoc".

Ten krzyż, powiedział, widać też tam, gdzie ludzie chcą usunąć i wykluczyć Jezusa z miejsc publicznych i życia publicznego "w imię jakiegoś laickiego pogaństwa czy wręcz w imię równości".

"Krzyżu Chrystusa, widzimy cię też dzisiaj w możnych i handlarzach broni, którzy podsycają ogień wojen niewinną krwią braci" - podkreślał papież.

Nawiązał do losu migrantów mówiąc, że krzyż widać w Morzu Śródziemnym i Egejskim, które stały się "cmentarzyskami, obrazem naszego niewrażliwego i odurzonego sumienia".

Przywołał kwestię niszczenia środowiska naturalnego; czyli "wspólnego domu" dewastowanego z powodu egoizmu ludzi "rujnujących przyszłość następnych pokoleń".

Ale ten krzyż - wskazywał papież - można także dostrzec w "marzycielach, którzy żyją z sercem dzieci i codziennie pracują, by uczynić świat miejscem lepszym, bardziej ludzkim i sprawiedliwym".

Nabożeństwu towarzyszyły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa, dodatkowo zaostrzone po zamachach w Brukseli. W Drodze Krzyżowej uczestniczył poprzedni król Belgii, Albert II i jego żona Paola, rodzice obecnego monarchy Filipa.

Krzyż przy kolejnych stacjach nieśli między innymi Syryjczycy, co było nawiązaniem do wojny w ich kraju i dramatu uchodźców, a także obywatele Republiki Środkowoafrykańskiej, Ugandy i Kenii - państw, które papież odwiedził w zeszłym roku. Byli też Ekwadorczycy, Boliwijka i Amerykanin; to również nawiązanie do celów papieskich pielgrzymek.

Poza tym krzyż niosły: rodzina z Rzymu, osoba niepełnosprawna, Chinka i Rosjanka.

Autorem rozważań odczytanych przy 14 stacjach jest arcybiskup Perugii kardynał Gualtiero Bassetti, a zatytułował je „Bóg jest miłosierdziem”, nawiązując w ten sposób do trwającego Roku Świętego.

Cierpienia Jezusa dźwigającego krzyż i upadającego pod nim zestawił z bólem i ranami ludzkości. Mowa była o prześladowaniach chrześcijan, dramacie uchodźców uciekających przed wojną i migrantach tonących w Morzu Śródziemnym, o cierpieniach dzieci i rodzin, ludzi bezrobotnych.

We wprowadzeniu włoski purpurat napisał, że miłosierdzie jest „kanałem łaski”, która płynie od Boga do wszystkich ludzi; „mężczyzn i kobiet często zagubionych i zdezorientowanych, materialistów i pełnych bałwochwalstwa, ubogich i samotnych”, należących – dodał - do „społeczeństwa, które, jak się wydaje, usunęło grzech i prawdę”.

Wyraził pragnienie: “Niech ta Droga Krzyżowa dotrze do każdego ludzkiego serca i napełni je nową nadzieją; nadzieją nieprzemijającą, która promieniuje z krzyża Jezusa”.

W tekście mowa jest o tym, że Poncjusz Piłat oraz ludzie, którzy w tłumie krzyczeli, by ukrzyżować Jezusa, przepełnieni byli uczuciem łączącym wszystkich: lękiem. „To lęk przed utratą własnego bezpieczeństwa, własnych dóbr, własnego życia” - wyjaśnił.

„Jak podobni czujemy się do tych osób, ile strachu jest w naszym życiu. Boimy się innego, obcego, migranta” - napisał autor rozważań.

Ostrzegł przed poszukiwaniem “taniej prawdy”, która będzie “wygodna” i “zaspokoi najniższe interesy”. Prowadzi to - zauważył - do zadowalania się półprawdami i „znieczulenia serca”.

Wiele miejsca włoski kardynał poświęcił cierpieniom ludzi. Są sytuacje - mówił - które zdają się „zaprzeczać miłości Boga”.

„Gdzie jest Bóg w obozach zagłady? Gdzie jest Bóg w kopalniach i fabrykach, w których dzieci pracują jako niewolnicy? Gdzie jest Bóg w łajbach, które toną w Morzu Śródziemnym?” - zapytał.

Pytaniom tym towarzyszy modlitwa „za Żydów zabitych w obozach zagłady, za chrześcijan zamordowanych z nienawiści do wiary, za ofiary wszelkich prześladowań, za dzieci zmuszane do niewolniczej pracy i niewinne ofiary wojen”.

Autor rozważań napisał też o postawie odwracania wzroku, by nie patrzeć na cierpienia innych w „bogatym i beztroskim społeczeństwie, które bez skrupułów ich odrzuca”.

Następnie wskazał: „Jak nie dostrzec oblicza Pana w obliczu milionów uchodźców, uciekinierów i wysiedlonych, którzy rozpaczliwie uciekają przed grozą wojen, prześladowań i dyktatur?”. Cierpienie tych ludzi - wskazał - wymaga naszego nawrócenia, miłosierdzia i zdolności współczucia.

W rozważaniach mowa jest o upadkach ludzi, cierpieniach wywołanych przez rozpad małżeństwa, dramaty rodzinne, brak pracy oraz perspektyw na przyszłość. Wśród „najbardziej bolesnych ran ludzkości” wymieniono te zadane „dzieciom sprofanowanym w swej intymności”. To odniesienie do czynów pedofilii.

Nakreślony został obraz cierpiącej ludzkości; ludzi chorych i niepełnosprawnych, których godności się nie szanuje, osób dotkniętych przemocą oraz wykorzystywanych.

Mentalność odrzucania innych i obojętności wobec ich cierpienia przeciwstawiona została “triumfowi kultury miłości i przebaczenia”.

“Wołanie Jezusa jest wołaniem każdego ukrzyżowanego w dziejach, porzuconego i upokorzonego, męczennika i proroka, tego, kto został oszkalowany, niesłusznie skazany, każdego wygnanego i uwięzionego” - napisał kard. Bassetti.

Przypomniał, że wiek XX uznano za “stulecie męczenników”, i przywołał postaci świętych Maksymiliana Kolbego i Edith Stein.

Następnie przywołał trwające na świecie prześladowania chrześcijan. Męczenników XXI wieku nazwał „prawdziwymi apostołami współczesnego świata”.

KOMENTARZ DNIA

Żródło:

POLECAMY

KOMENTARZE