Opinie

Rada na nieznajomość prawa - komentarz Marka Domagalskiego

123RF
Wielu pieszych przechodzi w ciemne i zamglone popołudnia przez ruchliwe ulice, jakby nie wiedząc, że jest wiele przyczyn, by kierowca ich nie zauważył nawet na pasach. Z równą beztroską wielu naszych rodaków podchodzi do swoich problemów prawnych.

Telefony do redakcji czy rozprawy sądowe aż nadto ten stan potwierdzają. Elementarna wiedza prawnicza jest większości Polaków obca. Nie mówię, że to źle. Mówię, że tak jest.

Ci, którzy w rodzinie czy wśród znajomych mieli podobną do swojej sprawę, mogą mieć jeszcze gorsze prawnicze rozeznanie, gdyż relacje znajomych bywają niepełne, ubarwione lub zwyczajnie jednostronne.

Z wiedzą medyczną, ma się rozumieć na tym elementarnym poziomie, jest chyba lepiej. Może dlatego, że tam jest szybka weryfikacja. Na wyrok czekamy zaś nieraz lata, żyjąc złudzeniami.

Ani wertowanie internetu czy przepisów, ani rady znajomych nie są wystarczającą drogą do rozwiązywania prawniczych problemów – to tak, jakby nam sąsiad doradzał, jakie brać lekarstwa w poważniejszej chorobie. Lekarz musi znać skutki uboczne zaleconego leczenia, podobnie jest z dobrym prawnikiem.

Kiedyś obserwowałem, jak doświadczony prawnik doradzał klientowi, który niewątpliwie miał rację i prawo po swojej stronie. Prawnik ów od razu tak sformułował pismo i strategię procesową, aby w razie przegranej w niższych instancjach sprawa trafiła do Sądu Najwyższego. Aby przez błędne sformułowania na początku sprawy nie pozbawić się tej ostatniej instancji, która na szczęście okazała się zbędna.

Teraz np. wiele osób staje wobec problemu przyjęcia lub odrzucenia spadku, aby nie zajmować się marną, niechcianą schedą, a tym bardziej długami, zwłaszcza dalszego krewnego. Rzecz niby prosta, ale wymaga rozpoznania rodziny, spadkobierców, którzy rozjechali się po świecie. To początek: odrzucenie spadku np. przez dziecko zmarłego oznacza, że przechodzi on na jego dzieci (wnuki zmarłego). Gdy są małoletnie, nie mogą same odrzucić spadku. Muszą to uczynić ich rodzice, ale nie sami, lecz za zgodą sądu rodzinnego. To zaś wymaga zainicjowania postępowania sądowego z wszelkimi formalizmami.

Tu aż się prosi pytanie: po co prawnik, przecież jest jeszcze sąd? Sąd, owszem, jest, ale porada urzędniczki z biura podawczego czy wywieszki na tablicy informacyjnej pełnej porady nie zastąpią. Tak samo wskazówka sędziego, jeśli w ogóle do rozprawy dojdzie i jeśli nie będzie na nią za późno, i w ogóle jeśli sędzia zauważy potrzebę udzielenia podsądnemu wskazówki.

Sami musimy więc zadbać o swoją sprawę, a do tego mieć właściwą diagnozę i sposób postępowania. To może nam wskazać tylko profesjonalny prawnik, i to nie każdy.

Na szczęście porada prawna kosztuje stosunkowo niewiele. Gdy mamy wątpliwości, zapytajmy jeszcze jednego prawnika. Wtedy wiemy, na czym stoimy, jakie mamy szanse, i możemy zdecydować, czy walczyć, czy ustąpić.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL