Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Polityczne rewolucje niepokojš przedsiębiorców

Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.
Fotorzepa/Robert Gardziński
Rekordowe wpływy do budżetu z tytułu VAT, stabilne oceny agencji ratingowych, w perspektywie przyspieszenie wzrostu gospodarczego… Rzšd PiS ma – na chwilę obecnš – powody do zadowolenia.

Jednak kalkulacje, że radykalne i kontrowersyjne zmiany w prawie nie pozostanš bez wpływu na gospodarkę, sš złudne. A dla Polski, w dłuższej perspektywie, niebezpieczne.

Partia rzšdzšca zapowiedziała na jesień prawdziwš ofensywę. Sejm ma się zajšć regulacjami dotyczšcymi sšdownictwa, ordynacjš wyborczš do samorzšdów, dekoncentracjš na rynku mediów, a zapewne skończš się też prace nad ustawš ograniczajšcš handel w niedziele. Wszystkie te zmiany mniej lub bardziej bezpoœrednio dotykajš sfery przedsiębiorczoœci. Inwestorzy z zagranicy, już dzisiaj bardziej powœcišgliwie podchodzšcy do lokowania swoich przedsięwzięć w Polsce, będš z uwagš przyglšdali się kształtowi i potencjalnym skutkom nowych przepisów. Ich negatywna ocena z pewnoœciš wpłynie na nasze ratingowe notowania.

Wydaje się, że PiS jest zdeterminowany, by jeszcze w obecnej kadencji przegłosować daleko idšce zmiany w zakresie sšdownictwa. Nie wiemy, jaki będzie ich ostateczny kształt, ale niemal na pewno projekty wzbudzš ostre kontrowersje. To, czy pomysłodawcom uda się przekonać opinię polskš i międzynarodowš, że zmiany nie zagrażajš niezawisłoœci sšdów, może mieć ogromny wpływ na zachowania zagranicznych inwestorów. Prawda, że przedsiębiorcy działajšcy w Polsce majš sšdom wiele do zarzucenia. Jednak zastšpienie Ÿle funkcjonujšcego modelu modelem wcale nie lepszym nie natchnie ich optymizmem. Co gorsza, przy okazji tak głębokich zmian nie pochylono się nad jednym z największych problemów polskiego wymiaru sprawiedliwoœci – a mianowicie przewlekłoœciš postępowań i traktowaniem polubownego rozstrzygania sporów jako czegoœ gorszego. Biznes oczekuje sšdownictwa niezależnego, niezawisłego od polityków, ale też takiego, nad którym będzie społeczna kontrola. Oczekuje również, że to sšdownictwo będzie działało sprawnie.

Zmiany w ordynacji wyborczej do samorzšdów wbrew pozorom mogš mieć ogromny wpływ na gospodarkę. To, kogo i w jaki sposób będziemy wybierać do organów samorzšdu może zdefiniować pozycję przedsiębiorców wobec lokalnych władz. Już dziœ widzimy, że – w zależnoœci od nastawienia włodarzy – biznes może być mile widzianym partnerem albo też petentem, któremu pokazuje się, kto rzšdzi. Ograniczenie możliwoœci działania lokalnym, bezpartyjnym komitetom na rzecz wzmocnienia partyjnych struktur to dla biznesu byłaby zła wiadomoœć. Oznaczałaby bowiem uzależnienie decyzji na poziomie gmin i powiatów od woli partyjnych baronów – wszystko jedno, jaka partia rzšdziłaby na danym terenie.

Ustawa o dekoncentracji na rynku mediów na razie pozostaje w sferze planów. Jej projekt mieliœmy poznać przed wakacjami, potem we wrzeœniu, a ostatnia wiadomoœć jest taka, że być może poznamy go przed końcem roku. Póki co – nie ma politycznych decyzji. Prawdę mówišc, absolutnie mnie to nie dziwi. Przygotowanie projektu, który z jednej strony osłabi zagraniczne koncerny, z drugiej nie wzmocni rodzimych koncernów nielubianych przez rzšd, a z trzeciej będzie zgodny z prawem unijnym – przypomina szukanie wzoru na kwadraturę koła. Dla biznesu najgorsza jest niepewnoœć, a od wielu miesięcy władza trzyma wszystkich w niepewnoœci, jeœli chodzi o rozwišzania tyczšce się rynku mediów. Jedno jest pewne, niezależnie od modelu dekoncentracji, który zostanie wybrany: rozdrobnienie większych wydawnictw w dobie, kiedy rynek medialny jest w prawdziwych opałach, może zabić wiele lokalnych i regionalnych tytułów. Zamiast „polskich mediów w polskich rękach" być może będziemy mieli tylko prasowš pustynię. Nie jest przypadkiem, że duże koncerny inwestujšce w Polsce ostatnio przenoszš swojš uwagę na inne kraje Europy Œrodkowo-Wschodniej.

I wreszcie nieszczęsny handel w niedziele. Premier Morawiecki zapewniał ostatnio, że nawet całkowity zakaz niedzielnego handlu nie odbije się na gospodarce. Owszem, odbije się, ale przede wszystkim dlatego, że nowe przepisy (wszystko na to wskazuje) podzielš przedsiębiorców na równych i równiejszych. Wielkie sieci handlowe będš musiały zamknšć swoje sklepy, lecz przy okazji pojawiajš się pomysły, by tak samo potraktować franczyzobiorców. Zaiste, byłoby to kuriozum, gdyby właœciciel osiedlowego sklepu działajšcego pod szyldem sieci franczyzowej nie mógł handlować w niedzielę, ale gdyby tenże sklep działał pod własnym szyldem, zakaz by go nie obowišzywał. Tu już nie mamy podziału na złych, wielkich, z obcym kapitałem i dobrych, małych, polskich. To nowa jakoœć podziału: na tych drobnych przedsiębiorców, którzy korzystajš z dobrodziejstw franczyzy i tych, którzy radzš sobie sami. A jak takie rozwišzanie miałaby zaakceptować Komisja Europejska? Doprawdy, trudno mi takš zagadkę rozwišzać.

W przypadku każdego z omówionych wyżej kontrowersyjnych planów rzšd nie uznał za stosowne podjšć głębszych konsultacji z przedsiębiorcami. Bo proszę mi nie wmawiać, że tryb „konsultacji", podczas których zbiera się stanowiska od wybranych organizacji i wrzuca je natychmiast do szuflady, ma jakikolwiek wpływ na stanowione prawo. Szkoda wielka, bo rozmowy ze œrodowiskiem przedsiębiorców pozwoliłyby rzšdowi na wyeliminowanie z szykowanych projektów raf, o które „dobre zmiany" mogš się rozbić. Zmieniajš się rzšdy, zmieniajš partie u władzy, lecz podejœcie do przedsiębiorców – niestety, nie.

 

- Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL