Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Biznes boi się niejasnych reguł

Fotorzepa/Robert Gardziński
Działania rzšdu Prawa i Sprawiedliwoœci nie tylko nie rozwišzujš problemów gospodarki, ale je pogłębiajš, osłabiajšc jej dotšd mocne strony – uważa ekspert.

Rzšd PiS i Zjednoczonej Prawicy bardzo eksponuje szybki rozwój gospodarczy, w szczególnoœci w obecnym roku. Niewštpliwie sukcesem jest to, że obniżona dynamika wzrostu PKB gospodarki polskiej w 2016 r. została odwrócona i gospodarka weszła na szybszš œcieżkę wzrostu w roku bieżšcym.

Drugim powodem do zadowolenia jest sytuacja na rynku pracy. Rok bieżšcy wykazuje rekordowo niskie bezrobocie w całej historii III RP, co przekłada się również na wzrost wynagrodzeń realnych oraz na optymizm konsumentów.

Trzecim pozytywnym wydarzeniem w polskiej gospodarce jest uszczelnianie systemu podatkowego, walka z wyłudzeniami, w szczególnoœci podatku VAT. Jeszcze do niedawna luka w œcišgalnoœci tego podatku przekraczała 25 proc. i była najwyższa wœród krajów całej UE.

Jeszcze za wczeœnie otršbić sukces na tym polu, ale niewštpliwie resort finansów wykazuje się dużš asertywnoœciš. Poza kontynuacjš pomysłów poprzedników (jednolity plik podatkowy) wdraża nowe własne idee (odwrócony VAT w budownictwie, pakiet paliwowy, split payment etc.).

Ruchy z VAT

To tyle z pozytywnych rzeczy. Spójrzmy zatem na rzeczywiste skutki polityki gospodarczej rzšdu i zastanówmy się, co one oznaczajš dla gospodarki w dłuższym okresie.

Niewštpliwie wpływy z VAT wzrastajš, gdyż roœnie PKB, lecz bardzo martwi struktura tego wzrostu, w czym podzielam troskę wicepremiera Morawieckiego, wielokrotnie mówišcego o tym, że najważniejsza jest jakoœć wzrostu PKB, a nie jego bezwzględna wielkoœć. Z tš jakoœciš bowiem mamy problemy, gdyż wzrost jest napędzany głównie przez wydatki konsumpcyjne naszych obywateli, a nie przez inwestycje. Nic dziwnego, że wpływy z podatku VAT rosnš, zwłaszcza że zwroty z VAT istotnie spadajš. Czy to tylko efekt likwidacji wczeœniejszych wyłudzeń – œmiem wštpić, gdyż jednoczeœnie nasz eksport pokazuje œwietne wyniki w bieżšcym roku.

Będšc daleki od zarzutów manipulacji statystykami, chcę jednoczeœnie zaproponować, by z ocenš skutecznoœci rzšdu w walce o uszczelnienie systemu podatkowego poczekać do zakończenia tego roku. Ministerstwo Finansów (MF) daje oczywiœcie do zrozumienia, że taka sytuacja wynika z faktu, iż w przeszłoœci częœć zwrotów VAT musiała być bezzasadna, skoro dziœ te zwroty sš istotnie mniejsze (aż o ponad 10 mld zł w I półroczu 2017 r.!).

W grudniu 2016 r. MF wykonało niespodziewany wówczas manewr wczeœniejszego zwrotu pieniędzy podatnikom, które zgodnie z przepisami powinni oni otrzymać w styczniu lub lutym 2017 r. Znacznie pogorszyło to wynik budżetu za cały rok 2016 r. i prysł wówczas mit o gigantycznej skutecznoœci rzšdu w œcišgalnoœci podatków.

Ponieważ minister finansów dysponował gotówkš w grudniu, oddał VAT już w tym miesišcu, w efekcie realizujšc w styczniu rekordowe wpływy z VAT w wysokoœci 22 mld zł (dochody z VAT to różnica między przychodami a zwrotami tego podatku). Trzeba po prostu porównywać jabłka z jabłkami, a nie wycišgać przedwczesne wnioski z czšstkowych statystyk podawanych przez urzędników MF. Nie przypominam sobie ponadto żadnego komentarza ze strony MF, dlaczego pod koniec 2016 r. zdecydowano się na ten ruch.

Kulejšce inwestycje

Wróćmy jednak do struktury naszego wzrostu gospodarczego. Bez wštpienia słusznym założeniem rzšdowej Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju (SOR) jest oparcie wzrostu gospodarczego o inwestycje, najlepiej te najbardziej innowacyjne, które dadzš Polsce szansę zaistnienia w œwiecie i promowania polskiej myœli technicznej. Sytuacja w tej dziedzinie jest akurat odwrotna: po istotnym spadku inwestycji firm w 2016 aż o 7,1 proc. zanotowały one w I półroczu 2017 r. ponowny spadek o 1,1 proc. liczony już od dużo niższej bazy.

W dłuższym czasie taka sytuacja może doprowadzić do zachwiania równowagi makroekonomicznej. Wzrost napędzany konsumpcjš stymulowanš przez państwo jest wzrostem nieodpowiedzialnym i nie do utrzymania w dłuższym czasie! Według ekonomistów mBanku stopa inwestycji w Polsce spadła do najniższego poziomu od 1996 roku. Poziom inwestycji w stosunku do PKB spadł do poniżej 18 proc., a mieliœmy zgodnie z SOR celować w 25 proc. Nadasertywnoœć rzšdu w ogłaszaniu coraz to nowych pomysłów podatkowych w połšczeniu z kakafoniš informacyjnš powoduje dokręcanie œruby biznesowi. Jeœli przedsiębiorca nie inwestuje, to znaczy, że nie spodziewa się odpowiedniego zwrotu z kapitału przy akceptowalnym dla niego profilu ryzyka. A nie spodziewa się, bo nie widzi perspektyw, które mogłyby go do tego przekonać oraz bezpiecznej mitygacji ryzyk.

Brak decyzji inwestycyjnych firm prywatnych wynika zatem z niepewnoœci co do perspektyw polskiej gospodarki, w mniejszym zakresie z zagrożeń zewnętrznych. Przede wszystkim chodzi o nieczytelnoœć polityki gospodarczej i szereg działań, które oznaczajš destrukcję porzšdku prawnego. Taka destrukcja musi u każdego inwestora wywołać przekonanie, że ryzyko jest zbyt duże.

Jeœli reguły gry sš niejasne, bo sš zmieniane całkowicie arbitralnie, to przedsiębiorcy nie mogš sobie pozwolić na inwestowanie (z wielu przykładów zacytuję tylko jeden, chyba najbardziej spektakularny: zmiana reguł gry wsparcia elektrowni wiatrowych doprowadziła do zniszczenia modeli biznesowych przedsiębiorców prywatnych i drastycznej redukcji wartoœci ich aktywów, a przy okazji spowodowała koniecznoœć utworzenia dużych odpisów na ryzyko kredytowe przez banki finansujšce takie projekty).

Przy tym komunikacja przedsiębiorców tworzšcych miejsca pracy z autorami pomysłów legislacyjnych pozostawia wiele do życzenia. Trudno mówić o istotnej roli Rady Dialogu Społecznego, o czym wiedzš wszyscy, którzy z tš instytucjš mieli cokolwiek wspólnego.

Innš sprawš, której rzšd nie wyjaœnia, jest gwałtowny wzrost długu publicznego o ponad 60 mld zł w 2016 r. przy jednoczesnym obniżeniu deficytu budżetowego do poziomu 2,4 proc. Spadajšcy deficyt powinien hamować wzrost długu publicznego (cena naszego długu na szczęœcie w ostatnim roku istotnie nie wzrosła).

Zamiast propagandy sukcesu trochę w stylu PRL lat 70. bardziej potrzebujemy lepszej komunikacji osób odpowiedzialnych za politykę gospodarczš rzšdu z rynkiem, co poprawiłoby klimat inwestycyjny. Niedoinwestowanie gospodarki w sytuacji braku ršk do pracy (taki będzie niechybny efekt skrajnie populistycznego projektu obniżenia wieku emerytalnego przy jednej z najgorszych w Europie demografii – do 2040 r. liczba osób w wieku produkcyjnym spadnie o 2,4 mln, a w przypadku obniżenia wieku emerytalnego o 4,9 mln) będzie miało negatywny wpływ na naszš konkurencyjnoœć.

Produktywnoœć pracy w Polsce spadła w ostatnich latach do poziomu zbliżonego do Europy Zachodniej, pomimo że wcišż nie osišgnęliœmy jej poziomu życia, a nasza stopa inwestycji w ostatniej dekadzie, która bezpoœrednio wpływa na produktywnoœć pracy, była najniższa w regionie (œrednio 20 proc. PKB wobec 25 proc. w reszcie regionu w latach 2005–2014).

Niedobre zmiany

Niski wzrost produktywnoœci pogłębia ideologiczna niechęć do prywatyzacji i plany rozszerzania politycznej kontroli nad przedsiębiorstwami. Z uwagi na relatywnie wysoki i cišgle rosnšcy udział sektora publicznego w PKB istnieje nadal duża przestrzeń dla prywatyzacji, ale jest to raczej melodia przyszłoœci dla kolejnych rzšdów. Podatek bankowy z pewnoœciš też nie zwiększa stopy inwestycji: jego konstrukcja już spowodowała, że banki chętniej pożyczajš pienišdze państwu niż przedsiębiorstwom (w całym 2016 r. banki kupiły państwowe papiery wartoœciowe na kwotę dziesięciokrotnie wyższš, niż udzieliły kredytów inwestycyjnych dla przedsiębiorstw).

Wbrew zapewnieniom rzšdu stan finansów publicznych nie jest dobry i się pogarsza. Niższy od spodziewanego deficyt finansów publicznych w 2016 r. wynika z załamania inwestycji państwa i samorzšdów. Wyższe wpływy podatkowe sš spowodowane nie tylko uszczelnieniem systemu, ale też strukturš wzrostu gospodarczego: boom konsumpcyjny oznacza wyższe wpływy z VAT, a załamanie inwestycji przedsiębiorstw przekłada się na wyższe wpływy z podatku CIT.

Dziœ Polska ma wysoki deficyt strukturalny pomimo korzystnej koniunktury gospodarczej – zgodnie z ustawš budżetowš na ten rok planowany jest deficyt rzędu 2,9 proc. – przy jednym z najwyższych wzrostów PKB w Europie! Nawet jeœli ten deficyt na koniec roku będzie mniejszy, a wiele na to wskazuje (przede wszystkim nadwyżka budżetu w I półroczu 2017 r. to efekt dużego zysku NBP, który zasilił budżet, oraz niewypłacania firmom zwrotu podatku VAT) to na koniec roku przy takiej koniunkturze krajowej i zagranicznej odpowiedzialny rzšd powinien zamknšć istotnš nadwyżkš, tak jak to się dzieje w Niemczech, W. Brytanii, Holandii, ale i w kilku krajach naszego regionu, jak Czechy czy Słowacja.

Wszystkie te kraje rozwijajš się w tempie o połowie niższym niż Polska. Jeżeli koniunktura œwiatowa ulegnie załamaniu, to Polska przy kontynuowaniu takiej polityki znajdzie się na konstytucyjnej granicy 60 proc. udziału długu publicznego w PKB. Wejœcie w życie obniżki wieku emerytalnego jeszcze ten problem wyostrzy (koszty dla budżetu to 18 mld, co może katapultować deficyt ZUS nawet do 70 mld zł).

Plany zakazu handlu w niedzielę, ustawa o ograniczaniu konkurencji między aptekami, plany wprowadzania kolejnych podatków, zwiększanie roli państwa w gospodarce, powrót do monopoli państwowych (sektor energetyczny), kuriozalna polityka w stosunku do spółek publicznych zdominowanych przez Skarb Państwa (z pokrzywdzeniem interesów akcjonariuszy mniejszoœciowych), pomylenie roli regulatora z rolš państwa jako aktywnego gracza realizujšcego projekty inwestycyjne, brak refleksji na temat koniecznych zmian w kodeksie pracy (musi on być uproszczony, gdyż mamy dzisiaj innš sytuację demograficznš, a ponadto wchodzimy w gospodarkę cyfrowš, w której bardziej istotne sš wartoœci niematerialne niż materialne) – to wszystko sš niezrozumiałe posunięcia rzšdu, których autorami sš sternicy naszej polityki gospodarczej.

Jeœli na to nałożymy fatalny w skutkach sposób prowadzenia polityki zagranicznej, która nie jest w stanie obronić interesów polskich firm, jak to się dzieje ostatnio z europejskš dyrektywš o pracownikach delegowanych, to perspektywy naszej gospodarki wydajš się marne.

Nawet majšc większoœć racjonalnych argumentów merytorycznych po naszej stronie, nie jesteœmy w stanie zbudować koalicji dla obrony naszego stanowiska. Prowadzšc awantury z całš Europš i jej głównymi graczami, przegrywamy sprawy, na których nam naprawdę powinno zależeć. Tak się nie prowadzi polityki zagranicznej, tak się nie zarzšdza nawet korporacjami, gdzie o realizację dobrych pomysłów trzeba umiejętnie walczyć.

UE poradzi sobie bez nas, ale czy my poradzimy sobie bez Unii, będšc krajem, który nawet w szczycie koniunktury żyje na kredyt, nie majšc oszczędnoœci i z najniższš w Europie skłonnoœciš do oszczędzania, głosi tezy o rzekomym neokolonializmie unijnym etc. A tak na marginesie, jeœli nasza konkurencyjnoœć w porównaniu z Francjš, z której szydzimy, polega tylko na niższych płacach, to coœ mi się wydaje, że z tym chciał walczyć Mateusz Morawiecki, a wyglšda, że jego rzšd konserwuje taki model rozwoju.

Co na to Solidarnoœć i przewodniczšcy Duda? Patriotyzm to SKUTECZNA obrona naszych interesów w œwiecie, a nie nieodpowiedzialne klepanie językiem okraszone pseudopatriotycznym sosem!

Działania rzšdu Prawa i Sprawiedliwoœci nie tylko nie rozwišzujš istniejšcych problemów polskiej gospodarki, ale je pogłębiajš, osłabiajšc jej dotychczas mocne strony. Taka struktura wzrostu gospodarczego może być w krótkim okresie korzystna dla rzšdu, ale ostatecznie jest szkodliwa dla gospodarki i tempa, z jakim będziemy doganiać poziom życia krajów rozwiniętych. Czas refleksji nad naszym modelem gospodarczym powoli się kończy, przychodzi czas na klarowne i sensowne odpowiedzi na trudne pytania. Š?

Tytuł i œródtytuły pochodzš od redakcji

Autor jest doradcš ekonomicznym Konfederacji Lewiatan, był prezesem banku WestLB w Polsce oraz spółki Polimex-Mostostal

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL