Opinie

Bogusław Caban o zbieraniu elektroodpadów

Fotorzepa, Robert Gardziński
Odpowiednio przygotowane rozporządzenie w sprawie poziomów zbierania elektroodpadów może przynieść znaczącą poprawę stanu środowiska oraz dać impuls inwestycyjny i rozwojowy firmom – uważa ekspert.

Według najnowszego raportu NIK polski system zbiórki i przetwarzania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (ZSEE) nie funkcjonuje prawidłowo i wymaga poprawy. Jednocześnie system ten stoi w przededniu bardzo poważnych wyzwań polegających na radykalnym i skokowym zwiększeniu obowiązkowych poziomów zbierania zużytego sprzętu. Zdaniem Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska obecna sytuacja wymaga zdecydowanych działań ze strony państwa, które mogą przynieść radykalną poprawę stanu środowiska, wyeliminować obecne na rynku patologie oraz wpłynąć na rozwój polskich firm recyklingowych.

W Ministerstwie Środowiska rozpoczęły się prace nad rozporządzeniem w sprawie minimalnych rocznych poziomów zbierania zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego w latach 2018–2020. Ministerstwo Środowiska jest zobligowane do wydania rozporządzenia zapisami dyrektywy w sprawie zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego (2012/19/UE). Polska będzie musiała osiągnąć następujące poziomy zbiórki ZSEE: w 2018 r. – 50 proc., w 2019 r. – 55 proc. i w 2020 r. – 60 proc. w stosunku do masy sprzętu wprowadzonego na rynek. Celem projektowanego rozporządzenia jest wypełnienie przez Polskę zobowiązań wynikających z postanowień ww. dyrektywy, a co za tym idzie osiągnięcie do 2021 r. 65 proc. poziomu zbiórki zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego. Według ostatniego raportu GIOŚ w 2015 r. zostało zebranych 38 proc. sprzętu wprowadzonego na rynek. Rozporządzenie oznacza więc prawie dwukrotne zwiększenie koniecznej do zebrania masy zużytych urządzeń elektrycznych i elektronicznych do 2021 r.

Powyższa regulacja, odpowiednio przygotowana i wprowadzona, może przynieść znaczącą poprawę stanu środowiska naturalnego w Polsce oraz dać impuls inwestycyjny i rozwojowy firmom działającym na rynku zbiórki i przetwarzania elektroodpadów, a także wpisuje się w model gospodarki o obiegu zamkniętym. Jednocześnie brak aktywnych działań państwa może przynieść efekt negatywny dla środowiska i polskiej gospodarki poprzez brak zdolności do realizacji zobowiązań nałożonych dyrektywą, a przede wszystkim wzrost kosztów ponoszonych przez Polaków. Może także spowodować pogłębienie obecnych patologii poprzez zwiększenie popytu na dokumenty z szarej strefy poświadczające zebranie odpowiedniej ilości zużytego sprzętu.

Wzmocnienie pozytywnego wpływu powyższego rozporządzenia na środowisko i branżę wiąże się z postępem prac nad prowadzoną obecnie nowelizacją ustawy o odpadach, która zawiera zapis umożliwiający ministrowi środowiska wydanie rozporządzenia określającego standardy dla konkretnych procesów przetwarzania odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych, mających największy wpływ na środowisko. Brak tych standardów to, według najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli, jedna z przyczyn obecnych nieprawidłowości. We wnioskach kontroli NIK wprost wnosi do ministra środowiska o wydanie powyższego rozporządzenia.

Pozwoli to na zatrzymanie przetwarzania sprzętu w sposób rabunkowy, pogłębiający negatywne oddziaływanie na środowisko. Rozwiązanie to przyniesie też efekt proinwestycyjny – podmioty, które będą chciały dalej prowadzić działalność na rynku przetwarzania ZSEE, dokonają niezbędnych inwestycji i modernizacji. Dziś tego nie robią, bo nie muszą. Co więcej, inwestowanie w poprawę jakości jest nieracjonalne – powoduje wzrost kosztów i może doprowadzić przedsiębiorcę do upadłości, musi on bowiem konkurować z podmiotami działającymi nielegalnie, nieponoszącymi żadnych kosztów i nakładów na przetwarzanie ZSEE w zgodzie z wymogami środowiska. Z kolei większa masa ZSEE, bez wprowadzenia standardów, przetwarzana w nieodpowiednich warunkach, zwiększy negatywny wpływ na środowisko.

Polska jest jedynym krajem europejskim, w którym nie ma określonych standardów przetwarzania poszczególnych grup elektroodpadów. W efekcie np. 70 proc. odpadów niebezpiecznych, jakimi są lodówki i chłodziarki, przetwarzanych jest w prymitywny sposób, na podwórkach, w garażach, punktach skupu złomu oraz zakładach przetwarzania o niskim standardzie technologicznym, przy użyciu młotka, elektronarzędzi lub przenośnych urządzeń serwisowych czy strzępiarki do złomu, w instalacjach otwartych lub wręcz na gołej ziemi. W ten sposób zawarte w nich szkodliwe substancje trafiają do atmosfery, gleby i wody. ?

Autor jest prezesem Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Ochrony Środowiska

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL