Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Znowu o trzeciej na golfa - komentarz Anny Wojdy

Anna Wojda
Fotorzepa/ Waldemar Kompała
Bankom niestraszne wyroki Trybunału Konstytucyjnego czy podatek bankowy. Krzywdy zrobić sobie nie dadzš.

W końcu majš – często słono wynagradzanych – specjalistów i prawników, którzy liczyć œwietnie potrafiš, a i przepisy znajš doskonale. Nie może więc dziwić nowa praktyka egzekwowania niespłacanych kredytów. Choć banki straciły jedno ułatwienie, szybko znalazły inne. Zamiast bankowego tytułu egzekucyjnego (BTE) sięgajš po nakaz zapłaty.

Gdy Trybunał uchylał przepisy o BTE, cieszyli się nie tylko klienci banków. Wielu ekspertów mówiło, że nikt inny nie był tak uprzywilejowany jak banki. Każdy musiał iœć do sšdu, udowadniać istnienie długu i jego wysokoœć, a co najważniejsze – czekać z innymi w kolejce na decyzję sšdu. Bank nie musiał. Wystarczyło, że powiedział „pan jest mi winien", pokazał w sšdzie oœwiadczenie o poddaniu się egzekucji (a bez jego podpisania nikt kredytu nie dostał) i już: sšd przybijał pieczštkę i ruszała egzekucja.

Eksperci mieli rację. Banki korzystały ze zbytniego uprzywilejowania. Mylili się jednak, twierdzšc, że po uchyleniu BTE będš musiały znaleŸć inne sposoby na dochodzenie długów i że już tak łatwo im nie będzie. Sugerowali, że pewnie skończy się na wizytach u notariusza, który zażšda wysokiej taksy za poddanie się klienta egzekucji w akcie notarialnym. Niektórzy twierdzili też, że będš żšdały podpisywania weksli.

Tyle że nie od dziœ wiadomo, że bankierzy działajš wedle zasady 3-5-3. Od klienta biorš pienišdze na 3 proc., jemu pożyczajš na 5 i o trzeciej idš na golfa. ZnaleŸli prostszy sposób. I tańszy. Idš do sšdu po nakaz zapłaty, który dostajš niemal od ręki. Sami nic nie płacš. Za to klient, jeœli chce nakaz podważyć, musi przygotować pismo procesowe (dla wielu oznacza to koniecznoœć zaangażowania prawnika), a dodatkowo uiœcić opłatę – niemal 4 proc. wartoœci długu. Skšd ma na to wzišć, skoro nie ma na spłatę długu?

Nie chodzi o to, by brać w obronę nierzetelnych kredytobiorców, lecz o to, by nie obrywali cišgle ci sami. Bank i tak jest w tym starciu silniejszš stronš. Zatem przynajmniej przed sšdem niech szanse będš wyrównane. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL