Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Żarty się skończyły, zaczynajš się schody

Witold M. Orłowski, główny ekonomista PwC w Polsce
Fotorzepa/Radek Pasterski
Plan Morawieckiego, oficjalnie zwany Strategiš na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju, został przyjęty przez rzšd, stajšc się – według deklaracji – jego najważniejszym zadaniem na najbliższe lata.

Zaczyna się inspirujšcym mottem z Józefa Piłsudskiego, po czym przedstawia ambitny plan ułańskiej szarży, za pomocš której w cišgu kilkunastu lat mamy dogonić pod względem rozwoju kraje zachodniej Europy, szybko przestawić gospodarkę na nowy model rozwoju, oparty już nie na taniej pracy, ale na ekspansji polskiego kapitału, innowacjach i gigantycznym skoku technologicznym. A jednoczeœnie zadbać o to, by efekty tego zamierzonego sukcesu były dzielone w sposób odczuwalny dla każdego Polaka.

Uważam, że cele rozwojowe kraju należy rzeczywiœcie stawiać œmiało. Z tego punktu widzenia Strategia różni się korzystnie od „ciepłej wody w kranie", którš oferował poprzedni rzšd. Problem tylko z tym, na ile owe œmiało postawione cele sš realne – a dokładniej rzecz bioršc, na ile wystarczajšcy i wiarygodny jest zestaw działań, które majš doprowadzić do ich osišgnięcia.

Pierwszy wielki dylemat to metoda dojœcia do celu. Jest prawdš, że dogonienie rozwiniętego Zachodu wymaga zmiany modelu rozwoju, czyli dołšczenia Polski do grona przodujšcych twórców innowacji i postępu technicznego. W drugiej połowie XX wieku w gruncie rzeczy udało się to tylko trzem krajom: Japonii, Korei Płd. i Tajwanowi. Reszta krajów usiłujšcych „dogonić" utknęła w pułapce œredniego rozwoju – zmniejszyła dystans, ale go nie wyeliminowała. W przypadku krajów dalekowschodnich sukces stał się możliwy dzięki współpracy bardzo sprawnych instytucji państwa (bynajmniej nie zajętych dzieleniem tortu, a zachętami do jego powiększania) z przepełnionymi żarliwš ambicjš ekspansji firmami prywatnymi. Czy nasze państwo, przy obecnej sprawnoœci, jest w stanie odegrać takš rolę? I czy znajdzie klucz do tego, by obudzić tygrysi głód globalnego sukcesu w naszych prywatnych firmach?

Drugi z wielkich dylematów to finansowanie rozwoju. Kraje dalekowschodnie nie miały z tym problemu – tamtejsze społeczeństwa sš wręcz chorobliwie oszczędne, co prowadziło do powstania ogromnych zasobów kapitału. Problemem było tylko to, w jaki sposób efektywnie ten kapitał zainwestować. Nasze stopy oszczędnoœci sš żałoœnie niskie. Według Strategii w polskich gospodarstwach domowych powinny wzrosnšć kilkukrotnie, oczywiœcie kosztem znaczšcego ograniczenia wzrostu konsumpcji. Jak rzšd chce do tego doprowadzić, nie rezygnujšc z poparcia swoich wyborców?

Jeœli rzšd traktuje Strategię serio, musi odpowiedzieć na te właœnie fundamentalne pytania, a nie epatować mało konkretnš wizjš dronów i elektrycznych aut. „Żarty się skończyły, zaczynajš się schody", jak powiedział Bolesław Wieniawa-Długoszowski, skšdinšd ułan i adiutant cytowanego na pierwszej stronie Strategii Józefa Piłsudskiego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL