Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Robert Gwiazdowski: Niepożšdana równość

Adobe Stock
Znowu czytam o potrzebie wprowadzenia równoœci. Zabawne, że w trakcie igrzysk olimpijskich, podczas których wszyscy uczestnicy chcš wykazać, że sš lepsi od innych. Jest oczywiste, że nierównoœci istniejš. Głosy, że to dobrze, sš nieliczne. Czy jest coœ złego w tym, że ktoœ utalentowany i pracowity zdobywa więcej od nieutalentowanego lub leniwego? Dlaczego w życiu pozasportowym miałoby być inaczej niż w sporcie?

Państwo nie zlikwiduje nierównoœci nigdy, bo się ich zlikwidować nie da. Sš oczywiste, bo sš naturalne. A jakby nawet na jakiœ czas się dało – w końcu można pokonać naturalne prawo grawitacji i wejœć w stan lewitacji – byłoby to niesprawiedliwe. Tak, tak! Niesprawiedliwe! Choć to właœnie argumentem sprawiedliwoœci posługujš się zwolennicy równoœci.

Państwo, walczšc z nierównoœciami, w praktyce je potęguje. By móc tę walkę prowadzić, tworzy w jednych obszarach nierównoœci większe od tych, które zwalcza w innych. A na domiar złego zwalcza je nieskutecznie. Więc walka z nierównoœciami to po prostu walka o rzšd dusz wyborców, czyli o instrument walki o władzę. Walczš o niš najczęœciej hipokryci, wykorzystujšcy zawistników i pięknoduchów, których Lenin nazywał „pożytecznymi idiotami".

„Choć powszechnie wiadomo – pisze Roger Scruton – iż równoœć jest nieosišgalna, pokutuje dziwne przekonanie, że jest ona w jakiœ sposób pożšdana"...

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL