Bez euro skończy się jazda na gapę

Adobe Stock
Strefa wspólnej waluty intensywne się reformuje. Rozpad już jej nie grozi. Jeśli do niej nie wejdziemy, znajdziemy się na peryferiach Europy.

Coraz ciekawsza jest dyskusja ekonomistów o wprowadzeniu wspólnej waluty w Polsce, którą redakcja „Rzeczpospolitej" zainicjowała rok temu, a niedawno ponownie ożywiła. Głównym walorem dyskusji jest rozbrajanie mitów: wokół wzrostu cen po wprowadzeniu euro (efekt cappuccino daje się łatwo rozbroić, co pokazały doświadczenia Słowacji czy Litwy), o uzdrowieńczym wpływie dewaluacji na przywrócenie równowagi gospodarczej zakłóconej szokami asymetrycznymi (to nie dewaluacja nas uratowała, tylko nieco przypadkowy efekt obniżenia podatków i składek emerytalno-rentowych przez min. Gilowską oraz wzrost deficytu budżetu powyżej 8 proc. PKB).

Długa lista korzyści

Niekwestionowane są również korzyści z wprowadzenia wspólnej waluty przedstawione w raporcie NBP dekadę temu, za prezesury Sławomira Skrzypka (wskazywały na 7 pkt proc. wyższy poziom PKB Polski z euro niż przy złotym). Na ten efekt składają się: wyeliminowanie ryzyka kursowego w transakcjach handlu zag...

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL