Chinizm, czyli pożegnajmy schematy

Grzegorz W. Kołodko w towarzystwie premiera Chin Li Keqianga
materiały prasowe
Rzec by można, że w Chinach rozwija się efemeryda w postaci socjalistycznego kapitalizmu albo – jak kto woli – kapitalistycznego socjalizmu, swoisty chinizm – pisze ekonomista, b. wicepremier.

Spór o istotę chińskiego ustroju nie jest nowy, przynajmniej poza granicami Chin, tam bowiem konsekwentnie od trzech już pokoleń twierdzi się, że mamy do czynienia z socjalizmem, co najwyżej uzupełniając to określenie o charakteryzujące go opisy zmieniające się wraz z biegiem czasu. Gdy byłem w Państwie Środka po raz pierwszy w 1989 roku, nie miałem wątpliwości, że to kraj socjalistyczny, choć inny był tamten socjalizm od lepiej znanego nam z Europy Środkowo-Wschodniej. Gdy odwiedzam Chiny współcześnie, miewam wątpliwości, czy to jest jeszcze socjalizm, a zarazem nie mam pewności, że to już kapitalizm. Zatem z czym mamy do czynienia? Czy to po prostu okres przejściowy od jednej formacji do drugiej, czy coś ustrojowo odmiennego, godnego własnego miana? Ćwierć wieku temu dowcipkowaliśmy, że o ile przejście od kapitalizmu do socjalizmu było możliwe, przynajmniej do czasu, o tyle transformacja w odwrotną stronę jest niemożliwa, podobnie jak możliwe jest uczynienie z ogiera wałacha, ale ...

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL