Nowe technologie

Ostrożność w sieci

Włodzimierz Gogołek, ekspert w dziedzinie technologii informacyjnych z Uniwersytetu Warszawskiego.
materiały prasowe
Rozmowa z Włodzimierzem Gogołkiem, ekspertem w dziedzinie technologii informacyjnych z Uniwersytetu Warszawskiego.

Rzeczpospolita: Coraz trudniej zachować prywatność w mediach społecznościowych. Nawet kiedy sami jesteśmy uważni, wiele drażliwych informacji wycieka do sieci przez profile naszych znajomych. Czy nadal można bezpiecznie korzystać z mediów społecznościowych?

Włodzimierz Gogołek: Oczywiście. Ale posługiwanie się tym medium wymaga też od nas pewnych kompetencji. Można to porównać z prowadzeniem samochodu: aby to robić, potrzebne jest nam prawo jazdy. Podobnie jest z sieciami społecznościowymi. Żeby sprawnie z nich korzystać, musimy wiedzieć, jakie zagrożenia ze sobą niosą. Nie rozumiem absolutnej ignorancji ze strony decydentów, którzy marginalizują problem bezpieczeństwa w sieci.

Jakich danych nie warto zatem publikować na portalach społecznościowych?

Teoretycznie w ogóle nie powinniśmy niczego przekazywać za pomocą internetu. To oczywiście niemożliwe. Jesteśmy w sieci i nawet nie możemy powiedzieć: „nie podam nazwiska". I tak zostanie odkryte. Takim klasycznym przykładem obnażenia informacyjnego była historia związana z serwisem Amazon. Pewna nastolatka dostała e-mailem bon na wyprawkę dla niemowlęcia. Ojciec dziewczyny oburzył się i poszedł wyjaśnić sprawę. Firma przeprosiła. Kilka dni później mężczyzna dowiedział się, że będzie dziadkiem.

Co stanowi największe zagrożenie?

Jeśli chodzi o osoby prywatne, największym problemem jest utrata prywatności. To prowadzi do wielu krzywd ze strony innych użytkowników – spersonalizowanego hejtu. Często nie doceniamy tego zagrożenia i bez namysłu dzielimy się naszym życiem w mediach społecznościowych.

To znaczy?

Informacje, które w Polsce są chronione i trudno dostępne w Stanach Zjednoczonych, można swobodnie kupić. Sprzedają je osoby, które dbają o to, żeby wyciągnąć z sieci jak najwięcej danych. Takim mechanizmem posługują się nie tylko korporacje, ale także drobni przedsiębiorcy – wszyscy, którzy chcą dostosować swoją ofertę do indywidualnego klienta. To samo dzieje się w sferze polityki. Jesteśmy zatem atakowani przez przekazy sugerujące nie tylko kupno czegoś, ale też oddanie swojego głosu na tę czy inną osobę w wyborach.   

—rozmawiała Katarzyna Płachta

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL