Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Nowe technologie

Roboty w medycynie. Rosnące jak pnącza

Twórcy robota liczą na masową produkcję znacznie mniejszych i większych urządzeń niż ich prototyp.
Uniwersytet Stanforda
Nowe urządzenie przypominające miękkie winorośle może być niezastąpione w medycynie.

Wyobraźmy sobie ratowników poszukujących ludzi w zniszczonym budynku. Zamiast ręcznie usuwać gruz lub wysyłać psy tropiące, korzystają z małej, miękkiej rurki. Umieszczają przyrząd na granicy gruzowiska, po czym z jednego końca cylindra wyciąga się w kierunku szczelin między kamieniami szybko rosnące syntetyczne pnącze. Aparat umieszczony na czubku wąsów daje ratownikom obraz niedostępnych miejsc.

To tylko jedno z możliwych zastosowań nowego typu robota stworzonego przez inżynierów na Uniwersytecie Stanforda, wyróżnionych w czerwcowym wydaniu „Science Robotics".

– To nowe podejście do mobilności – wyjaśnia współautorka projektu prof. Allison Okamura. – Bardzo różni się od sposobu, w jaki zwierzęta lub ludzie przemieszczają się po świecie.

Podstawowa idea konstrukcji robota jest prosta. Rurka z miękkiego materiału składanego do wewnątrz, jak skarpetka. W prototypach materiał był cienkim tworzywem sztucznym, które rozwijało się, gdy do wewnątrz wprowadzone zostało sprężone powietrze. W innych wersjach będzie można je zastąpić płynem.

– Robot wydłuża się i rośnie na końcu, ale reszta jego „ciała" się nie porusza – wyjaśnia Elliot Hawkes, główny autor projektu. – Może utknąć między skałami, ale to go nie powstrzyma. Końcówka może kontynuować ruch w miarę dodawania rozwijającego się materiału.

Grupa naukowców testowała zalety robota na kilka sposobów. Musiał pokonać tor przeszkód – podróżował po papierze ściernym, lepkim kleju i na ścianie lodu. Niósł czujnik, który mógł potencjalnie wyczuwać dwutlenek węgla wytwarzany przez ocalałych z katastrofy. Robot doskonale zdał wszystkie egzaminy, nawet gdy po drodze jego powłoka została przekłuta.

W innych demonstracjach podniósł 100-kilogramową skrzynię, rozrastał się pod drzwiami i po naprężeniu stworzył wolno stojącą konstrukcję, przez którą następnie wysłał sygnał radiowy. Przeciągnął linkę nad zawalonym sufitem, oferując nową metodę prowadzenia przewodów w ciasnych pomieszczeniach.

– Skupiamy się na zadaniach, gdzie robot porusza się w trudnym i nieznanym otoczeniu – mówi Laura Blumenschein, współautorka artykułu. – Jeśli możesz umieścić urządzenie w takich miejscach, nie musisz się martwić, że zostanie uszkodzony lub utknie podczas eksploracji.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL