Budowa i remont

Rynek budowlany potrzebuje polskich wzorów umów

Prof. nadzw. dr hab. Przemysław Drapała, wspólnik w kancelarii Jara Drapała & Partners.
materiały prasowe
Nowelizacja nie udrożni zatorów płatniczych, natomiast istotnie ograniczy możliwość dochodzenia przez podwykonawców i dalszych podwykonawców roszczeń o należne im wynagrodzenie od inwestorów - mówi prof. nadzw. dr hab. Przemysław Drapała, wspólnik w kancelarii Jara Drapała & Partners.

Rz: Zatory płatnicze to problem wielu firm budowlanych. Od 1 czerwca obowiązuje zmiana przepisów kodeksu cywilnego regulujących umowę o roboty budowlane. Czy pana zdaniem poprawi ona sytuację na rynku?

Prof. Przemysław Drapała: Nowelizacja nie udrożni zatorów płatniczych, natomiast istotnie ograniczy możliwość dochodzenia przez podwykonawców i dalszych podwykonawców roszczeń o należne im wynagrodzenie od inwestorów. Nastąpiła bowiem zmiana przesłanek odpowiedzialności inwestorów (publicznych i prywatnych). Będą oni odpowiadali za zapłatę wynagrodzenia podwykonawcom jedynie w przypadkach, gdy dany podwykonawca został zgłoszony na piśmie (pod rygorem nieważności), a inwestor nie wyraził formalnego sprzeciwu na jego zatrudnienie. Uchylono zatem istniejącą obecnie możliwość żądania zapłaty przez podwykonawców, których obecność na budowie była akceptowana przez inwestora w sposób dorozumiany i którzy nie byli formalnie zgłoszeni. Ponadto odpowiedzialność inwestora została ograniczona kwotowo, czego w obecnym stanie prawnym nie było. Warto wspomnieć, że nowelizacja niejako „chwyta inwestycje w biegu", a zatem ma zastosowanie do umów zawieranych z podwykonawcami po 1 czerwca, mimo że umowa pomiędzy inwestorem a generalnym wykonawcą danej inwestycji została zawarta wcześniej.

Oznacza to, że podwykonawcze firmy wydmuszki zarabiające na naiwnych inwestorach znikną?

Z pewnością roszczenia takich firm zostaną ograniczone. Z praktyki mogę jednak powiedzieć, że firm podwykonawczych nastawionych na nieuczciwe korzystanie z tych przepisów nie było wiele. Nowelizacja art. 6471 k.c. w większym stopniu ograniczy natomiast ochronę uczciwych podwykonawców, będących w wielu wypadkach małymi lub średnimi przedsiębiorcami. Jeśli nie przystosują swojej działalności do nowych przepisów, a generalny wykonawca z jakichkolwiek względów im nie zapłaci, znacznie trudniej będzie uzyskać im płatność wynagrodzenia od inwestora.

Ale może skala zarabiania na inwestorach była na tyle duża, że istniała potrzeba dokonania takiej zmiany?

Cele nowelizacji są trafne, niestety, jakość legislacyjna pozostawia wiele do życzenia. Wprowadzone nowe brzmienie art. 6471 k.c. rodzić będzie wątpliwości interpretacyjne, których rozstrzygnięcie zajmie orzecznictwu kilka lat. Już teraz można wskazać kilka pytań, które będą źródłem sporów. Na przykład czy inwestor, który nie dochował ustawowego terminu 30 dni na sprzeciw wobec zatrudnienia danego podwykonawcy, może zgłosić sprzeciw po tym terminie? A także czy inwestor, który formalnie sprzeciwił się zatrudnieniu danego podwykonawcy, a następnie akceptował wykonywanie przez niego prac na budowie, podnosi odpowiedzialność wobec tego podwykonawcy? Istotne dylematy interpretacyjne będzie także rodziło nowe ujęcie odpowiedzialności generalnych wykonawców wobec dalszych podwykonawców.

Czy nowelizacja wpłynie na tempo inwestycji budowlanych?

Obawiam się, że raczej spowolni włączanie podwykonawców i dalszych podwykonawców w realizację inwestycji. Inwestorom wydłużono termin na ewentualny sprzeciw wobec zatrudnienia danego podwykonawcy z 14 do 30 dni. Wprowadzono zarazem zasadę, że podwykonawca nie powinien rozpoczynać prac przed jego zgłoszeniem i upływem terminu na ewentualny sprzeciw inwestora. Z praktyki wiadomo, że podwykonawcy będą rozpoczynali prace wcześniej, pytanie, jakie będą tego skutki prawne dla nich i dla generalnego wykonawcy. Krytycznie oceniam uchylenie wymogu formy pisemnej pod rygorem nieważności dla umów zawieranych z podwykonawcami i dalszymi podwykonawcami. Wymóg ten porządkował sytuację prawną i dowodową. Efektem będzie wydłużenie procesów sądowych z udziałem podwykonawców. Będą oni mogli dowodzić, że wykonywali prace i należy im się z tego tytułu wynagrodzenie, mimo że nie zawarli na piśmie umowy lub aneksu do umowy.

W ostatnich latach wprowadzono kilka zmian do regulacji umowy o roboty budowlane. Niektóre z nich raczej komplikowały realizację inwestycji. A może stabilizacja jest lepsza od ciągłego poprawiania?

Potrzebna jest nowa, przystająca do aktualnych potrzeb regulacja umowy o roboty budowlane w k.c. Przyczyniłoby się to stabilizacji sytuacji prawnej uczestników procesu inwestycyjnego. Obecne przepisy dotyczące tej umowy, stworzone na początku lat 60. poprzedniego wieku, mają charakter kadłubowy i w niewielkim stopni pełnią funkcję regulacyjną. Mamy zatem poważną lukę w regulacji, hamującą rozwój i modernizację infrastruktury w Polsce. Z tego względu na tak szeroką skalę stosuje się u nas wzorzec umowy FIDIC. Jednak z uwagi na zakorzenienie w systemach anglosaskich i inną siatkę pojęciową nie jest on w pełni spójny z naszym system prawa i nie do końca odpowiada realiom prowadzenia inwestycji w naszym kraju. Dobrym przykładem są Niemcy, którzy stworzyli własną wyczerpującą regulację umowy o roboty budowlane w kodeksie cywilnym uzupełnioną o ogólne warunki umów (VOB), co wykluczyło potrzebę sięgania do wzorców wypracowanych w innych krajach.

CV

Prof. nadzw. dr hab. Przemysław Drapała jest wspólnikiem w kancelarii Jara Drapała & Partners, przewodniczącym Grupy Eksperckiej ds. Prawnych Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa. Specjalizuje się w postępowaniach sądowych i arbitrażowych dotyczących w szczególności inwestycji budowlanych i infrastrukturalnych, umów handlowych oraz transakcji M&A.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL