Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Muzyka

Krzysztof Warlikowski odniósł sukces w Monachium

Catherine Naglestad (Carlotta), bohaterka „Naznaczonych”, w swej wędrówce do raju piękna i rozkoszy.
Bayerische
Krzysztof Warlikowski odniósł sukces w Monachium także dlatego, że poskromił swojš wyobraŸnię.

Jacek Marczyński z Monachium

Monachijska Staatsoper jest dla niego szczęœliwa. Nawet gdy debiutujšc tu dziesięć lat temu „Eugeniuszem Onieginem", nawišzał do filmu „Tajemnica Brokeback Mountain", czym rozsierdził znacznš częœć widowni, to i tak spektakl utrzymywał się w repertuarze przez kilka sezonów. Potem była „Kobieta bez cienia" – jedna z najlepszych inscenizacji operowych w jego karierze. A obecna premiera zrealizowana przez Krzysztofa Warlikowskiego została przyjęta entuzjastycznie.

Ma to szczególne znaczenie, bo zapowiadano jš jako najważniejsze wydarzenie tegorocznego Festiwalu Operowego w Monachium, imprezy bardzo prestiżowej i o ogromnej tradycji. Ponadto polskiemu reżyserowi powierzono dzieło istotne dla kultury niemieckiej – „Gezeichneten" Franza Schreckera.

Wyuzdany raj

U nas jest ono kompletnie nieznane, nie ma nawet dobrego polskiego tytułu. W rozmaitych opracowaniach funkcjonuje jako „Naznaczeni", choć może należałoby raczej używać okreœlenia „Stygmatyzowani". Nie powinniœmy jednak mieć kompleksów z powodu naszej niewiedzy, bo ta opera rzadko pojawia się na scenach œwiata. W teatrach obszaru niemieckojęzycznego jest jednak obecna.

Premierze pikanterii dodaje fakt, że gdy Schrecker ukończył w 1916 roku utwór, zaoferował go właœnie Operze w Monachium. Ta jednak wystraszyła się wyuzdanej tematyki, więc prapremiera „Naznaczonych" odbyła się we Frankfurcie i wzbudziła tam sensację.

Jest to opera o pięknie oraz o czystej miłoœci, ale też o erotycznym wyuzdaniu, choć akcja rozgrywa się w renesansowych Włoszech. Bogaty genueńczyk Alvino zbudował wówczas Elizjum, oazę piękna przyrody i ludzkiego geniuszu. Sam jednak w nim nigdy nie bywał, nie wiedział zatem, że notable Genui w podziemiach tego raju urzšdzali seksualne orgie z porwanymi z ulic miasta dziewczynami.

Alvino był potwornie brzydki, więc unikał kobiet. Dopadła go jednak miłoœć, co więcej, piękna Carlotta także zapałała do niego uczuciem. Jš wszakże pokochał cyniczny Tamare, ona zaœ nie potrafiła mu się oprzeć. I razem udali się do podziemi Elizjum... Jak można się spodziewać, doprowadziło to nie tylko do erotycznego spełnienia, ale i do tragedii.

Klęska idealisty

Już z tego wielce uproszczonego streszczenia wynika, że temat „Naznaczonych" bliski jest teatralnym zainteresowaniom Krzysztofa Warlikowskiego. W opowieœci ubranej w historyczny kostium można dostrzec współczesny œwiat nastawiony na pogoń za rozkoszš, a odrzucajšcy wszelkie głębsze wartoœci. Szlachetni idealiœci, wierzšcy w prymat nieœmiertelnego piękna, skazani sš zaœ na klęskę.

Takš diagnozę dzisiejszej rzeczywistoœci zawarł Krzysztof Warlikowski w monachijskim spektaklu. Pokazał słabe kobiety i mocnych mężczyzn wierzšcych w silę swych pięœci. W sterylnym œwiecie zbudowanym w sposób znany z innych projektów scenograficznych Małgorzaty Szczęœniak toczy się nieustanna gra, w której nie będzie wygranych. A życiowe klęski to ulubiony temat Warlikowskiego.

Jak zwykle w jego operowych spektaklach sš tu odniesienia filmowe, przede wszystkim do okresu kina niemego, kiedy to tworzył Franz Schrecker. Była to epoka licznych ekranowych opowieœci o potworach z czułym sercem, czas Golema, Nosferatu, Frankensteina czy upiora z paryskiej opery. On zresztš jest najbardziej bliski Alvinowi.

Warlikowski korzysta ze swych sprawdzonych wczeœniej pomysłów, ale tym razem zrobił to z wyjštkowym umiarem. Pierwsza częœć spektaklu jest wręcz momentami ascetyczna, a to, co zostało dodane przez reżysera, jak przeniesienie częœci akcji do bokserskiej sali treningowej, dobrze wpisało się w ogólnš koncepcję.

Zdumiewa zaœ częœć druga, w której Schrecker wprowadził widzów w zakamarki Elizjum. Warlikowski, którego wiele spektakli przepełnionych było brutalnym erotyzmem, uciekł tym razem od dosłownoœci. Dodał do akcji wulgarnš, grubš tancerkę, ale przeciwstawił brzydocie jej ciała nagoœć klasycznego piękna baletowego – realnš, a jednak ulotnš, nieuchwytnš.

Ta premiera w Monachium była dla nas ważna i z tego powodu, że jednš z głównych ról powierzono Tomaszowi Koniecznemu. Œpiewacy, podobnie jak dyrygent, majš zaœ w tym dziele karkołomne zadanie, bo „Naznaczeni" to opera ogromnych rozmiarów. W muzyce Schreckera cišgle słychać echa Wagnera czy Richarda Straussa i trzeba sporo wysiłku, by przekonać widza, że ma ona wartoœć samoistnš.

Trzy kreacje

Potrafił to uczynić dyrygent Ingo Metzmacher i słusznie dostał po spektaklu największe brawa. Wybitne kreacje stworzyli Catherine Naglestad jako tajemnicza Carlotta o wielu twarzach oraz Christopher Maltman jako zakochany, ale pozbawiony skrupułów Tamare. Œwietne były też sceny z udziałem Tomasza Koniecznego (ksišżę Adorno) – ta, gdy bawił się w trenera bokserskiego, a potem w finale musiał wydać wyrok na tych, którzy z Elizjum uczynili miejsce orgii.

A następnego dnia po premierze kolejnš atrakcjš monachijskiego festiwalu stała się powracajšca na scenę Staatsoper „Kobieta bez cienia" Richarda Straussa w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL