Moja Emerytura

Pracownicze plany kapitałowe będą trudnym produktem

123RF
W ostatniej wersji projektu ustawy o PPK złagodzono wymogi, które muszą spełnić ich zarządzający – wynika z informacji „Rzeczpospolitej".

Projekt ustawy nie został jeszcze opublikowany, ale – jak się dowiedzieliśmy – do prowadzenia PPK zostaną dopuszczone podmioty mające przynajmniej 10 mln zł kapitału własnego. Ponadto Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, w rozmowie z PAP zapowiedział, że będą to mogły być TFI mające przynajmniej trzy lata doświadczenia.

Kryteria zapisane w poprzedniej – roboczej – wersji projektu, krążącej po rynku, były ostrzejsze i mówiły o 10 mln zł kapitału zakładowego i pięciu latach działalności. Spośród 33 TFI zarządzających funduszami otwartymi spełniała je mniej niż połowa. Teraz kryterium stażu spełniają niemal wszystkie (jednym z wyjątków jest PGE TFI), wymóg kapitałowy zaś – większość, a w każdym razie nie stanowi on już problemu – wystarczy, że TFI nie wypłaci akcjonariuszom zysku netto z roku, dwóch i będzie ten warunek spełniać.

– Złagodzenie kryteriów dopuszczających TFI do prowadzenia PPK należy ocenić pozytywnie – mówi Leszek Milczarek, prezes MS TFI, należącego do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. – Oczywiście można powiedzieć, że to nie w naszym interesie, bo konkurencja będzie większa, ale z perspektywy przyszłych emerytów to dobra wiadomość - podkreśla. Zastrzega przy tym, że niski poziom opłat pobieranych za zarządzanie PPK – najwyżej 0,6 proc. – sprawi, że w długim terminie na tym rynku zostanie najwyżej kilkanaście podmiotów. – Dziesięć, może piętnaście – kto nie zbierze odpowiednio dużych aktywów, raczej wypadnie z gry – prognozuje.

Po kilku latach rynek PPK może zacząć przypominać – pod względem liczby podmiotów – rynek OFE. Dlaczego? Powiernicy, żeby zarabiać na PPK tyle, ile zarabiają na porównywalnych funduszach inwestycyjnych, będą musieli w nich zgromadzić dwa razy większe aktywa. Opłata za zarządzanie funduszem mieszanym wynosi średnio 2,4 proc., z czego połowa idzie do dystrybutora, dla TFI zostaje około 1,2 proc. – O tym, czy będzie to opłacalny produkt, zadecydują szczegóły. Czy w stawce 0,6 proc. zawierają się koszty funduszu, takie jak agent transferowy i depozytariusz? Tego na razie nie wiemy – zwraca uwagę Sebastian Buczek, prezes Quercus TFI. – Ostatecznie planami będą prawdopodobnie zarządzać narodowi czempioni – duże, państwowe TFI lub podmioty, które od lat specjalizują się w III filarze – ocenia.

więcej w „Parkiecie"

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL