Miasto przyszłości

Już czas wlecieć w trzeci wymiar

W Polsce samorządy wykorzystują już bezzałogowce do walki ze smogiem.
AdobeStock
Walka ze smogiem to impuls do otwarcia przestrzeni powietrznej w miastach dla dronów. Przyszłością jest jednak budowa autonomicznej sieci maszyn wykonujących zadania samorządów.

Dubaj, Louisville

Nadzór wideo nad bezpieczeństwem na drogach i w głównych lokalizacjach miasta, transport krwi i organów do przeszczepu, monitorowanie i dokumentacja przebiegu inwestycji budowlanych, akcje ratownicze, profesjonalna fotografia i filmowanie czy dostawy paczek, a nawet przewóz osób – paleta możliwości, jakie oferuje technologia bezzałogowych statków powietrznych (BSP lub z ang. UAV), jest szeroka i wciąż się powiększa. Świat po drony, bo o nich mowa, sięga dziś wyjątkowo chętnie, a perspektywy tego sektora są imponujące. Nie jest to już technologia zastrzeżona wyłącznie dla wojska czy policji, lecz stanowi atrakcyjną i skuteczną metodę sprawnego zarządzania wieloma procesami w coraz bardziej inteligentnych miastach. Nic dziwnego więc, że po tzw. bezzałogowce sięgają rodzime samorządy. Daleko nam, co prawda, jeszcze do takich metropolii, jak Guangzhou i Dubaj, gdzie testowane są bezzałogowe taksówki powietrzne, czy amerykańskie miasto Louisville w stanie Kentucky, gdzie ma być wdrożona flota autonomicznych dronów przeczesujących miejsca, w których ktoś strzelał z broni palnej. Ale już teraz, choćby pod względem przepisów, które ułatwiają wdrażanie różnego rodzaju projektów UAV czy liczby operatorów takich maszyn, należymy nie tylko do europejskiej, ale wręcz światowej czołówki. Mamy więc fundamenty, by w pełni z tego potencjału skorzystać.

Eksperci nie mają wątpliwości, że rozwój technologii dronowych wpłynie na kształt przyszłych miast. „Tak jak budynki przystosowano kiedyś do dostaw towaru ciężarówkami, budując np. rampy, tak już wkrótce projektując obiekty użyteczności publicznej będzie trzeba zaplanować platformy i lądowiska dla latających robotów" – pisał w listopadzie „Financial Times".

Od tego nie ma ucieczki, bo ruch w mieście będzie w kolejnych latach w coraz większym stopniu przenosił się w przestrzeń powietrzną, która dotychczas nie była wykorzystywana. – Dotąd dyskutowano o miejskich gruntach, ewentualnie o tym co pod ziemią. Już czas, by pomyśleć o zagospodarowaniu trzeciego wymiaru. Samorząd powinien aktywnie włączyć się do publicznej debaty, by wkomponować drony w krajobraz aglomeracji – twierdzi Sławomir Kosieliński, prezes Instytutu Mikromakro, ekspert branży BSP.

Podobnie uważa Marcin Wojdat, sekretarz m.st. Warszawy. – Musimy zacząć planować nasze miasta patrząc w niebo i otwarcie definiować problemy, jak np. walka ze smogiem, w których rozwiązaniu mogą pomóc właśnie takie nowe technologie – zaznacza Wojdat.

Toruń, Katowice

Smog to dziś kluczowe zadanie dla wciąż nielicznej floty dronów, które jednak zaczynają się pojawiać w miejskiej przestrzeni powietrznej.

– Takie latające roboty, wyposażone w specjalne czujniki mierzące stężenie pyłów, zakupił już Toruń, a testują Katowice – wskazuje Tomasz Fijołek, zastępca dyrektora Biura Unii Metropolii Polskich.

W aglomeracjach tych nikogo nie dziwi już obraz, w którym bezzałogowce podlatują do kominów w domach mieszkalnych i badają jakość wydobywającego się dymu. Urzędnicy w ten sposób są w stanie wyłowić tych, którzy palą w piecach śmieciami zatruwając okolicę i ukarać ich mandatem. Toruń był pionierem, ale wkrótce można spodziewać się lawiny kolejnych miast zainteresowanych wykorzystaniem UAV do walki ze smogiem. Zresztą ich włodarze bacznie przyglądali się efektom prac specjalnej maszyny.

Taki dron władze Torunia kosztował 250 tys. zł. Sporo, ale tamtejsza straż miejska nie ukrywa, że to był strzał w dziesiątkę. Dzięki niemu w ub.r. udało się skontrolować 1120 domów pod kątem jakości spalin. Efekt? Ponad 140 mandatów i trzy wnioski o ukaranie przez sąd. Lista samorządów chętnych do wprowadzenia w swoją przestrzeń powietrzną bezzałogowców wyposażonych w analizatory powietrza szybko się zapełnia. Są na niej np. Zielona Góra, Skawina, Tarnowskie Góry i Bochnia (tam radni komisji gospodarki komunalnej przegłosowali już wniosek o zakup drona) i wspomniane Katowice, które finalizują właśnie testy BSP.

Warszawa, bytom

Wciąż jednak wielu urzędników do tematu wprowadzenia dronów w miejską przestrzeń powietrzną podchodzi bardzo sceptycznie, wskazując m.in. na kwestie bezpieczeństwa mieszkańców czy uwarunkowania techniczne i prawne związane z obsługą takich statków powietrznych. Te bariery chce przełamywać jednak Polski Fundusz Rozwoju, który pracuje nad specjalnym programem „Żwirko i Wigura". Ma on wesprzeć rozwój branży, pobudzić podaż i popyt na bezzałogowce, a w szczególności zintegrowane systemy zarządzania, które mają pozyskiwać i przetwarzać dane z BSP. Małgorzata Darowska, odpowiedzialna za ten program w PFR, informuje, że zaoferowane zostaną m.in. samorządom instrumenty wsparcia. Ale, jak przekonuje, to nie wystarczy, by zdigitalizować przestrzeń powietrzną, bo krytyczny dla technologii UAV obszar to centra kompetencji. – Dlatego przed szerokimi wdrożeniami dronów w miastach trzeba wyodrębnić tereny testowe, laboratoria i wprowadzić tzw. piaskownicę regulacyjną dla tych technologii – tłumaczy.

PFR chce szybko uruchomić jeden–dwa pilotaże w miastach, by zdefiniować wymagania techniczne i prawne. Fundusz liczy, że Polska Agencja Żeglugi Powietrznej, choć pewnie nie dopuści do zbyt dużej liczby bezzałogowców w mieście, zostawi samorządom jakąś przestrzeń w kwestii stanowienia regulacji dla UAV. – Dzięki dronom samorządy będą mogły wykonywać wiele zadań, od gospodarki odpadami, przez nadzór nad inwestycjami infrastrukturalnymi, po ratownictwo medyczne – podkreśla Darowska.

Po bezzałogowce do celów kartograficznych sięgnęła już Warszawa. – Wykorzystano je do modelowania 3D fragmentów Zamku Królewskiego czy fotogrametrycznej inwentaryzacji wypadków drogowych – wylicza Krzysztof Bakuła z Wydział Geodezji Politechniki Warszawskiej.

Z kolei Bytom zabezpieczył w budżecie 0,5 mln zł na zakup dronów, m.in. przystosowanych do robienia zdjęć i filmów. Miałyby one walczyć z nielegalnymi składowiskami śmieci. Monitorowałyby również zbiorniki wodne. Włodarze liczą, że dzięki nim wyeliminowany zostanie proceder zatruwania akwenów ściekami.

Eksperci nie ukrywają, że to jednak dopiero początek zagospodarowywania „trzeciego wymiaru" miast. – Teraz drony pilotowane są przez operatorów z ziemi. Kluczem jest wyeliminowanie najsłabszego ogniwa – człowieka – i doprowadzenie do stworzenia sieci całkowicie autonomicznych robotów, które nad ulicami miast będą dostarczać przesyłki czy transportować krew – zaznacza Paweł Szymański z Departamentu BSP w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL