Medycyna i zdrowie

Kleszcze - gdzie żyją, jakie stanowią zagrożenie, jak leczyć objawy boreliozy

Dorosłe samice kleszcza mogą tkwić w ciele do 11 dni
shutterstock
Pozbawione naturalnych wrogów pajęczaki stają się coraz większym zagrożeniem nawet wśród blokowisk.

Mogłoby się wydawać, że w chłodnych porach roku jesteśmy bezpieczni. Kiedyś kleszcze pojawiały się wiosną w lasach i na łąkach. Rzadko zbliżały się do siedzib ludzkich. Obecnie zagrożenie istnieje przez cały rok. Kleszcze zaczynają poszukiwać pożywienia, gdy ziemia nagrzewa się powyżej 5 stopni Celsjusza. Wtedy pajęczaki ruszają na łowy. Budząc się z uśpienia, są naprawdę głodne.

Wszystkie 900 znanych nam gatunków kleszczy pasożytuje na kręgowcach i przenosi groźne choroby. Te pajęczaki z podgromady roztoczy dzieją się na trzy rodziny. Są to kleszcze miękkie, inaczej obrzeżkowate, i dwie rodziny kleszczy twardych: kleszczowate i Nuttalliellidae.

Zagrażają nam niemal przez cały rok, choć ich aktywność zwiększa się w maju i czerwcu, a później we wrześniu i w październiku. Najbardziej narażeni jesteśmy od rana do południa i od godziny 16 do zmierzchu.

Kleszczy jest coraz więcej i coraz większa ich populacja jest nosicielami groźnych, niekiedy śmiertelnych chorób. W ciągu siedmiu lat liczba zdiagnozowanych zachorowań na boreliozę zwiększyła się dwukrotnie. Kleszcze nie mają naturalnych wrogów. W poszukiwaniu pożywienia wkroczyły do miast i osiedli.

Mały eksterminator

Nie dysponujemy metodami zatrzymania inwazji kleszczy. Naukowcy pracują nad bronią genetyczną, ale na razie jesteśmy w defensywie. Pozostaje nam tylko unikanie kontaktu i niezbyt skuteczne odstraszanie za pomocą różnych aerozoli.

Właściciele psów doskonale wiedzą, że weterynaria dysponuje znacznie szerszą ofertą. Po latach wysokiej umieralności na odkleszczową babeszjozę – pierwotniaka atakującego i szybko zabijającego domowe psy – opracowano całą gamę środków. Niektóre z nich wyeliminowały zagrożenie niemal do zera. Specjalne obroże, krople aplikowane na kark, wreszcie popularne ostatnio tabletki do użytku wewnętrznego potrafią skutecznie rozprawić się z problemem. Ludzie takich możliwości niestety nie mają.

Ślepy smakosz

Nie jest prawdą, że jaskrawe kolory odstraszają kleszcze. Mogą jedynie poinformować myśliwych o tym, że nie jesteśmy zwierzyną łowną. Kleszcze są ślepe, nie mają żadnych preferencji co do koloru ofiary. Atakują na podstawie zapachu potu. Jego skład informuje je, czy danie jest bardziej czy mniej atrakcyjne. Rozpoznają około 50 zapachów, w tym amoniak i kwas masłowy występujący w pocie. Podobnie jak komary, te pajęczaki rozpoznają również dwutlenek węgla zawarty w powietrzu wydychanym przez kręgowce, dlatego z daleka wyczuwają ofiarę.

Jasny ubiór pomaga nam po prostu dostrzec kleszcza wspinającego się w poszukiwaniu odsłoniętej skóry. Jego odnóża mocno trzymają się podłoża, dlatego ważne jest, by po spacerze dokładnie wytrzepać odzież i przejrzeć najbardziej zagrożone miejsca.

Kleszcze są dość wymagające co do warunków żerowania. Nie wkłuwają się w skórę zaraz po kontakcie z ciałem, jak się powszechnie uważa – najpierw szukają dogodnego miejsca. Najchętniej wkłuwają się w cienką skórę pod kolanami, biustem, w zgięciu łokcia, między pośladkami, za uchem, wzdłuż linii włosów, w pachwinie – tam, gdzie jest zacisznie i ciepło.

Przyczajony tygrys

Nieprawdą jest również, że pajęczaki te spadają lub wręcz skaczą na nas z gałęzi drzew. Kleszcz jest wspinaczem. Potrafi wejść na pień do wysokości 150 cm, ale nie mieszka tam na stałe, a już na pewno nie potrafi latać. Jedynym kleszczem, jakiego można spotkać na większych wysokościach, jest obrzeżek gołębi, który z ptasiego gniazda wędruje czasem do mieszkań, ale jedynie za sprawą latającego żywiciela.

Kleszcze lubią niskie zarośla, trawę i liście krzewów, z których mogą łatwo przenieść się na ofiarę. Preferują obszary przejściowe między dwoma różnymi typami roślinności, czyli obrzeża lasów, łąk, polany, błonia nad stawami i jeziorami oraz zagajniki z zaroślami. Preferują paprocie, czarny bez i leszczynę. Unikają bezpośredniego słońca, choć lubią ciepło i wilgoć.

Dostrzeżenie wędrującego po nas kleszcza nie zawsze jest łatwe. W niektórych stadiach rozwoju są na to zbyt małe. Larwa kleszcza ma pół milimetra średnicy i odcieniem zbliżona jest do skóry. Stadium nimfy ma wielkość ziarnka piasku – 1,5 mm. Do znalezienia kleszcza w tej postaci potrzebowalibyśmy lupy.

Wkłucie każdej z postaci pajęczaka jest bezbolesne, ponieważ w jego ślinie znajduje się substancja znieczulająca. Często nie wiemy nawet, że zostaliśmy ugryzieni. Larwa kleszcza żeruje na ciele ok. trzech dób, nimfa – pięciu. Dostrzegamy dopiero dorosłe samice, które potrafią tkwić w ciele nawet 11 dni.

Uparty intruz

Gdy już uda nam się znaleźć kleszcza wbitego w skórę, nie wolno go usuwać palcami ani przypalać lub smarować tłuszczem. Przez ten zabieg cała zawartość jelit pajęczaka wnika do naszego krwiobiegu, wprowadzając groźne drobnoustroje. Wtedy krętki boreliozy z pewnością znajdą się w naszym organizmie.

Najlepiej go wyjąć pęsetą, szczypczykami lub specjalnym lassem. Należy chwycić go jak najbliżej skóry i wyciągnąć pewnym, obrotowym ruchem. Nie wolno go naciskać, bo może to spowodować wprowadzenie toksyn pod skórę. Nie możemy zostawić w ciele żadnego fragmentu pajęczaka, a rankę należy zdezynfekować spirytusem salicylowym lub wodą utlenioną.

Ważna jest kilkutygodniowa obserwacja miejsca ukąszenia. Jeśli wokół rany pojawi się rumień, obrzęk, wysypka lub w organizmie wystąpią objawy grypowe, trzeba niezwłocznie udać się do lekarza. Może to świadczyć o rozwijającym się kleszczowym zapaleniu mózgu (KZM). A rumień wokół miejsca ukąszenia to jeden z pierwszych objawów boreliozy. Występuje on jedynie w jednej trzeciej przypadków. Dlatego ważne jest, by udać się do lekarza po odpowiednie testy.

Na KZM nie ma lekarstwa. Leczenie jest wyłącznie objawowe, ale to jedyna choroba odkleszczowa, na którą możemy się skutecznie zaszczepić. Jest to o tyle ważne, że wirus przebywa w śliniankach kleszcza i zakażenie następuje już w momencie przerwania ciągłości skóry, a nie dopiero gdy kleszcz się „opije" krwi.

Pajęczaki niestety rozszerzają swoją ofertę. Ich ślinianki stwarzają coraz lepsze warunki do transportowania chorobotwórczych wirusów, bakterii i pierwotniaków.

Przenoszą drobnoustroje odpowiedzialne za boreliozę, babeszjozę, bardzo rzadkie bartonellozę i anaplazmozę granulocytarną, wspomniane już kleszczowe zapalenie mózgu, tularemię, neoerlichozę, dur powrotny wywołany przez jeden z rodzajów borelii oraz głównie na terenie Stanów Zjednoczonych – gorączkę Q, gorączkę plamistą Gór Skalistych oraz kleszczową gorączkę Kolorado.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL