Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

MΠw Rosji

Zbigniew Boniek: Coraz większa dziura

Prezes PZPN Zbigniew Boniek i selekcjoner reprezentacji Adam Nawałka po meczu Polska - Czarnogóra
PAP, Bartłomiej Zborowski
Ze Zbigniewem Bońkiem, prezesem PZPN, o drużynie Adama Nawałki, mistrzostwach œwiata w Rosji i całkowitym odłšczeniu reprezentacji od polskiej ligi, rozmawiali Stefan Szczepłek i Piotr Żelazny.

Rzeczpospolita: Jaki wynik pana zadowoli na mundialu? W 1978 jechaliœcie po mistrzostwo i wiadomo, jak się skończyło.

Zbigniew Boniek: A w 1982 jechaliœmy kompletnie bez celu, podobnie jak w 1974, i dwa razy zostaliœmy trzeciš drużynš œwiata. W 1978 roku Jacek Gmoch faktycznie bardzo wierzył w tytuł i póŸniej niestety się trochę pogubił. Inna sprawa, że wtedy poza Argentynš nikt nie mógł wygrać. Pojedziemy do Rosji, żeby dobrze wypaœć. Cel jest jeden: wyjœć z grupy. Wszyscy czekajš na mecze pucharowe, wtedy zaczynajš się prawdziwe mistrzostwa. I do tej fazy musimy dojœć. A co się stanie w fazie pucharowej, zobaczymy. Przede wszystkim dopiero w grudniu okaże się, jak wyglšda nasza drabinka. Przecież może być tak, że wyjdziemy z grupy i trafimy na Brazylię, a następny mecz będzie ze zwycięzcš spotkania Niemcy – Hiszpania. Wiecie, panowie, po co jeszcze jedziemy?

Po co?

Żeby nie przegrać pierwszego meczu. We wszystkich turniejach, w których cokolwiek osišgnęliœmy, nie przegrywaliœmy pierwszego meczu: w 1974 wygraliœmy z Włochami, w 1978 zremisowaliœmy z Niemcami, w 1982 było 0:0 z Włochami, teraz na Euro 2016 wygraliœmy z Irlandiš Północnš. Nawet w 1986 roku, który nie był udanym dla nas turniejem, zremisowaliœmy z Marokiem i też wyszliœmy z grupy. A jak przegraliœmy w 2002 z Koreš, a w 2006 z Ekwadorem, to był koniec.

Baza w Rosji już wybrana?

Jeszcze badamy teren, mamy czas. Obowišzuje system rezerwacji, więc nikt nam nic nie zabierze. Muszę pogadać z piłkarzami, powiedzieć im: „Panowie, my nie jedziemy do La Baule, my jedziemy do Rosji". We Francji, jak dostałeœ klucz do pokoju, to dostawałeœ kartę magnetycznš. A w Rosji to będzie wielki klucz, z takš metalowš gruszkš i jeszcze materiałowym frędzlem. Trzeba się mentalnie troszkę na Wschód przestawić. Małe rzeczy, ale nawet najmniejsze majš wpływ. Cała Anglia już się œmieje, że ich hotel jest przy autostradzie. Piłkarze muszš być gotowi, że poza boiskiem to będzie całkowicie inny turniej.

Wybieracie między Soczi a Kazaniem?

Chcemy porozmawiać z ludŸmi w Kazaniu, czy sš nam w stanie zrobić pewne ulepszenia, pójœć na rękę. Soczi mamy zarezerwowane jako trzeci w kolejnoœci, przed nami była Belgia i Holandia, która na mistrzostwa jednak nie jedzie. A ponoć Belgowie myœlš o innym oœrodku. Ale w Soczi jest ciepło i bardzo wilgotno. A nad Wołgš, w Kazaniu, jest jak nad morzem.

Z tš Brazyliš, z którš mielibyœcie zagrać w marcu, jest coœ na rzeczy?

Jest. Ale jak to z Brazyliš, trzeba rozmawiać z pięcioma agentami. Z czterema się już dogadałeœ, a tu pišty wyskakuje. Nie sš to łatwe rozmowy. Zobaczymy, na razie spokojnie czekamy. Od kwietnia mamy zarezerwowane mecze listopadowe, ale oczywiœcie o tym nie mówiliœmy głoœno. Nie wiadomo było, czy awansujemy. To będš dobre testy. Meksyk – niewysocy, szybcy, zupełnie inny styl. Urugwaj może jechać do Rosji i twierdzić, że gra o tytuł. W marcu chcielibyœmy zagrać na Stadionie Œlšskim, najfajniej by było z tš Brazyliš.

Martwi pana, że tracimy tyle bramek?

Hasło „granie na zero z tyłu" nie ma dziœ żadnego znaczenia... Możesz w pięciu meczach zachować czyste konto i skończyć je z pięcioma punktami. Bardziej opłaca się być kreatywnym, grać ofensywnie. Z przodu trzeba mieć wszystko, co najlepsze, a z tyłu sobie poradzić. Kiedyœ za Antoniego Piechniczka trenowaliœmy przez 40 minut trzy schematy wyjœcia szybkim atakiem. W pewnym momencie zaczęło to już być nudne. Podchodzę do trenera i mówię: „Ile można?". A on mi na to: „Zbyszek, jeœli wy się na pamięć nauczycie tych trzech schematów, a do tego dorzucicie inwencję i kreatywnoœć, to będziecie niebezpieczni. Ale jeœli macie polegać tylko na własnej kreatywnoœci, to będziecie chaotyczni". Żeby coœ wygrać na mistrzostwach œwiata, musimy tam strzelić dziesięć bramek... Jeœli zdobędziemy dwie–trzy, to znów przegramy. A strzelić dziesięć goli na mundialu to nie jest w kij dmuchał. Zastanawiałem się, ile my goli zdobywaliœmy na mistrzostwach, gdy nam coœ wychodziło. W 1982 roku w Hiszpanii ja zdobyłem cztery, siedmiu kolegów po jednej, w sumie 11 bramek.

Wie pan, ile reprezentacji europejskich straciło mniej bramek niż Polska?

Ze wszystkich 55 reprezentacji? Nie wiem... 23?

31.

A ile strzeliło więcej bramek?

Cztery. Hiszpania, Niemcy, Portugalia i Belgia.

I to się liczy. Naprawdę o obronę się nie martwię. Zadziałajš inne mechanizmy, inny będzie poziom koncentracji, cała drużyna będzie się bronić. We Francji podczas Euro mieliœmy problem z kreowaniem sytuacji strzeleckich. Robert Lewandowski to wspaniały piłkarz, nie ma dyskusji. Zdecydowanie łatwiej jest mu jednak wygrać pojedynek i strzelić dwie bramki Armenii, Kazachstanowi czy Czarnogórze niż Niemcom, Hiszpanom czy Anglikom. Pracy przed nami jest dużo.

Kibiców martwi też zaplecze kadry. Niezbyt szeroka grupa, z której selekcji musi dokonywać Nawałka.

Przypomnę zatem tylko nasz trzeci mecz na Euro, który graliœmy z Ukrainš o szyszki. W przerwie trener zmienił Piotrka Zielińskiego, co dziœ się zdarza raczej niezbyt często. Piotrek został w szatni i płakał. Był załamany. A gdzie dziœ jest Zieliński? Co się przez ten rok z nim stało? Przecież dziœ Nawałka musi od niego zaczšć ustalanie składu. Mamy kilku piłkarzy, którzy zaraz dorosnš do wielkiej piłki.

Bez przesady. Wœród tych, którzy dziœ brani sš pod uwagę, nie ma piłkarza z takim potencjałem jak Zieliński.

Co to znaczy potencjał? Musiał dojrzeć i tyle. Jak Bartek Bereszyński rok pogra we Włoszech, też będzie na innym poziomie. Albo weŸmy Rafała Wolskiego. Chciałbym mu powiedzieć: „Masz 25 lat. Nie możesz kariery skończyć, grajšc w Lechii, bo masz za duży talent. Ale twój talent musi zostać poparty pracš. Jeœli będziesz miał sylwetkę Zielińskiego, będziesz mógł w tym tempie zasuwać przez 90 minut, to zostaniesz zawodnikiem, który może wygrać każdy mecz". Zieliński jest piłkarzem, który jak dostanie podanie, to nikt nie wie, w którš stronę się obróci. I gubi obrońcę na dzień dobry. Wolski też to ma. Ale nie może tak wyglšdać fizycznie.

Z różnych doniesień płynšcych z Gdańska wynika, że kultu pracy ostatnio tam nie było...

Kończy się reprezentacja i wracamy na nasze boiska: czyli wracamy do „je... PZPN" po każdym błędzie sędziego, do „policja zawsze i wszędzie je... będzie", „Legia to stara k...", i do tego Żołnierze Wyklęci na transparentach. Między reprezentacjš a ligš jest przepaœć. Futbol chłopców w wieku od 9 do 16 lat mamy na niskim poziomie, a działamy wspólnie – PZPN, wojewódzkie zwišzki, kluby. Od 15–16 lat młodzież przechodzi już wyłšcznie do klubów zawodowych, tam jest kształtowana i pogłębia się wielka dziura. Tam jest cišgle problem: a to sędzia nas skrzywdził, a to kasy za mało, a to czegoœ nie ma. Roszczenia i pretensje, zamiast podejœcia, że zasuwamy przez pięć–szeœć lat i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Największym problemem jest przejœcie między juniorem a seniorem. Każdy dobry junior powinien grać w seniorach, bo wtedy się szybciej uczy. Po co my gramy ligę juniorów U-19? Przecież to już powinni być zawodnicy gotowi do dorosłej piłki. W wieku 18 lat, jeœli jesteœ dobry, musisz już być na drodze do kariery. Jeœli jesteœ przeciętny, to zacznij się uczyć, studiować, pracować, a w piłkę możesz się bawić w niższych ligach. Nie można sztucznie takich zawodników utrzymywać przy życiu.

Czuje się pan człowiekiem spełnionym? Był pan na mundialu jako zawodnik, jako wiceprezes, teraz pojedzie jako prezes.

Od 40 lat zadajš mi pytanie, czy się czuję spełniony. Przyszedłem jako prezes i zdawałem sobie sprawę, że aby nasza reprezentacja mogła dobrze funkcjonować, trzeba zmienić całš strukturę. Kiedyœ jak piłkarze przyjeżdżali na zgrupowanie, to nie mieli co robić, a dziœ majš portal „Łšczy nas piłka". Mnóstwo zajęć. To już nie sš wczasy i pretekst do spotkania z kolegami.

I napicia się.

Oni nie pijš. To pokolenie nie zna nawet czystej białej wódki. Co to jest za picie? Dziœ każda chwila jest zagospodarowana, majš trenera Polaka, co też jest bardzo ważne. Natomiast przeszkadza mi, że ta nasza reprezentacja jest całkowicie odłšczona od piłki klubowej. WeŸmy Pazdana i Mšczyńskiego. Przecież oni w Legii i w kadrze to kompletnie inni zawodnicy. Dlaczego tak się dzieje? W kadrze grajš tak dobrze dlatego, że majš wokół siebie lepszych partnerów. Ale też dlatego, że nie muszš się niczym martwić, że wszystko jest zaplanowane, że cała struktura podporzšdkowana jest wyłšcznie temu, by grali jak najlepiej. Czy czuję się spełniony? Weszliœmy dziœ na inny poziom. Nie będziemy już grali z Kazachstanem czy Armeniš. Zaczyna się Liga Narodów, będziemy się mierzyć z najlepszymi w Europie. Eliminacje nie będš trwały rok, tylko osiem miesięcy. Ta reprezentacja wcišż musi rosnšć. Nie możemy więc się zadowolić tym, co mamy. Musimy się dalej rozwijać. Piszczek, Błaszczykowski, Lewandowski muszš mieć następców. Nie jest tak, że w Rosji zburzymy dom i będziemy budować od nowa.

rozmawiali Stefan Szczepłek i Piotr Żelazny

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL