MŚ w Rosji

Polska na mistrzostwach świata. Wielka gra Roberta Lewandowskiego

Robert Lewandowski w reprezentacji Polski rozegrał 94 mecze, strzelił 53 bramki
AFP
Robert Lewandowski, kapitan, lider reprezentacji Polski i profesjonalista. Bez jego dobrej gry trudno liczyć na sukces w Rosji. Na mundialu zagra też o nowy klubowy kontrakt.

Co łączy Lewandowskiego z Cristiano Ronaldo, Leo Messim i Neymarem? Wszyscy są gwiazdami swoich reprezentacji, ale żaden z nich nie zdobył mistrzostwa świata.

I choć trudno wymagać od naszego gwiazdora, by poprowadził Polskę do finału mundialu, to od napastnika tej klasy można oczekiwać, by w wielkich turniejach strzelał bramki. Na razie zdobył dwie. Spiął klamrą Euro 2012 i Euro 2016.

Kiedy w meczu otwarcia polsko-ukraińskich mistrzostw, na wypełnionym po brzegi Stadionie Narodowym, wbił gola Grekom, pewnie nikt się nie spodziewał, że na jego kolejną bramkę na dużej imprezie przyjdzie czekać aż cztery lata – do Euro we Francji i ćwierćfinału z Portugalią.

Strzelał Kuba Błaszczykowski, trafił nawet Arkadiusz Milik, który ze względu na swoją nieporadność w polu karnym stał się bohaterem dowcipów i internetowych memów. A Lewandowski musiał się mierzyć z pytaniami, dlaczego skuteczności z klubu nie przekłada na kadrę.

Król eliminacji

W wywiadach powtarza, że z trzech sytuacji, jak na ostatnim Euro, nie zdobędzie sześciu goli. Potrzebne jest wsparcie kolegów.

– Na mistrzostwach we Francji Robert był momentami zbyt daleko od pola karnego. Grał dla drużyny, robił miejsce dla Milika. Dla nas jest to wartość, ale dla obserwatorów znaczenie mają liczby. Jeśli chce być postrzegany jako poważny kandydat w różnych plebiscytach, potrzebuje udanego turnieju, by pokazać, że depcze Ronaldo czy Messiemu po piętach – mówi „Rzeczpospolitej" Andrzej Juskowiak.

Król strzelców igrzysk olimpijskich w Barcelonie przypomina, że w sparingach z Nigerią i Koreą Południową Lewandowski miał cztery dobre okazje, a wykorzystał tylko jedną.

Nie ma wątpliwości, że ogromne znaczenie dla jego statystyk może mieć dyspozycja Piotra Zielińskiego. – Dotąd wydawało mi się, że Piotrek gra lepiej, kiedy nie ma Roberta na boisku, wtedy ma większą swobodę w działaniach. Ale w spotkaniu z Chile strzelił bramkę, kiedy byli obaj na murawie. Może to dobry prognostyk – zastanawia się Juskowiak.

Na Euro 2016 siłą zespołu Adama Nawałki była obrona, przed mundialem więcej uwagi na zgrupowaniu w Arłamowie poświęcono ofensywie. Zdaniem Radosława Gilewicza, który podobnie jak Juskowiak będzie komentował mundialowe mecze Polaków w TVP razem z Dariuszem Szpakowskim i Jackiem Laskowskim, ta praca zaczyna przynosić efekty. – Pierwsza połowa spotkania z Chile pokazała, że atakujemy większą liczbą zawodników. To plus dla Roberta. Wcześniej brakowało większego ryzyka w ofensywie – przyznaje były napastnik reprezentacji Polski.

We wspomnianym sparingu z Chile (2:2) i wcześniejszym z Koreą (3:2) wróciły jednak dawne grzechy: zbyt łatwo trwonimy prowadzenie. Przez takie rozluźnienie o mało co nie wypuściliśmy z rąk pewnego awansu na mundial.

Po meczu z Czarnogórą (4:2) Lewandowski nie krył zdenerwowania. Gdy po ostatnim gwizdku sędziego koledzy zaczęli świętowanie z kibicami, on chodził z zasępioną miną po murawie Stadionu Narodowego, wymieniał uwagi z trenerem i kręcił głową z niedowierzaniem, że zafundowaliśmy sobie tak nerwową końcówkę.

Mógł cieszyć się z 16. gola, który pozwolił mu wyprzedzić Ronaldo i dał tytuł króla strzelców eliminacji, ale to nie w jego stylu. Przyzwyczaił nas, że nawet po udanych spotkaniach nie popada w samozachwyt. Woli mówić o tym, co da się jeszcze poprawić, analizować błędy i wyciągać z nich wnioski.

Mentor

Stara się nie pozostawiać niczego przypadkowi. To dotyczy też jego treningu. Do perfekcji opanował rzuty karne, ćwiczy rzuty wolne, a ostatnio strzał z dystansu i lewą nogą. „Muszę dojść do takiego momentu, w którym głowa się wyłącza i pozwala na szybkie podjęcie decyzji. Wykonanie czynności bez zastanowienia. To te słynne automatyzmy. Ćwiczysz tak długo, aż wchodzi ci to w krew. W futbolu nie uczysz się czegoś raz i to zostaje z tobą na całe życie. Ciągle muszę nad sobą pracować" – opowiadał niedawno w reportażu „Przeglądu Sportowego".

Nauczył się odpoczywać

Z tak profesjonalnym podejściem może być znakomitym mentorem dla kolegów z kadry, nie tylko tych najmłodszych. – Nawet tacy piłkarze jak Sebastian Mila obserwowali na zgrupowaniach każde zachowanie, gest i ruch Roberta – podkreśla Gilewicz. Kiedyś po jednym z meczów Bundesligi zapytał go, czy wychodząc na boisko, czuje czasem, że to nie jego dzień. Odpowiedział, że nie. – Ta siła psychiczna ma źródło w trudnych doświadczeniach. Jako młody chłopak został odrzucony przez jeden czy drugi klub, tak samo jak Kuba Błaszczykowski czy Łukasz Piszczek. Dobrze, że chłopaki nie wstydzą się o tym mówić. Mogą być wzorem dla młodych, którzy w takich sytuacjach często się zniechęcają – dodaje były napastnik m.in. VfB Stuttgart.

Lewandowski na Euro 2016 pojechał po wyczerpującym sezonie, teraz – dzięki pozyskaniu przez Bayern Sandro Wagnera – grał mniej. Nauczył się odpoczywać. – Być może wybiło go to trochę z rytmu meczowego, ale po sparingu z Chile jestem optymistą. Zrobił na mnie pozytywne wrażenie, widać było świeżość i głód gry, to był inny piłkarz niż w ostatnich miesiącach w Monachium, zniknęły złość i frustracja – wylicza Gilewicz.

Juskowiak twierdzi, że Lewandowski mógłby podejmować szybsze decyzje w polu karnym. – Kiedy przeciwnik dopiero wyciągał nogę, on już kierował piłkę do bramki. Brakuje mu tej dynamiki na bardzo małej przestrzeni. Te zachowania wcześniej były jego dużym atutem. Może to był powód, że nie strzelał goli w ważnych meczach Bayernu.

Do Rosji Lewandowski poleci wypoczęty, ale nadal niepewny swojej przyszłości. Jego nowy agent Pini Zahavi wciąż pracuje nad transferem, choć prezes Uli Hoeness konsekwentnie powtarza, że Polak nie odejdzie z Bayernu, a kwota 200 mln euro odstępnego to bzdura wymyślona przez media.

Lewandowski przekonuje, że nie zawraca sobie teraz głowy przeprowadzką, ale Juskowiak nie wierzy, że da się całkowicie odciąć od świata zewnętrznego, zwłaszcza w tak gorącym okresie, kiedy podejmowane są decyzje. – Nie ma co ukrywać, że łatwiej by się grało na mundialu, nie myśląc, czy muszę zdobyć jeszcze jednego gola, żeby pojawiły się nowe oferty – zaznacza.

Gilewicz nie chciałby oglądać Roberta wsiadającego w Rosji do samolotu i opuszczającego bazę reprezentacji, by podpisać kontrakt: – Przyjdzie na to czas po mistrzostwach. Jest tak doświadczonym piłkarzem, że na pewno sobie to zaplanował.

Ze starań o Polaka, wbrew wcześniejszym informacjom, nie zrezygnował Real. „Bild" napisał ostatnio, że Florentino Perez wróci do negocjacji po mundialu, jeśli Lewandowski udowodni, że radzi sobie w meczach o wielką stawkę. W półfinale Ligi Mistrzów nie strzelił Królewskim ani jednej bramki, za co spotkała go w Niemczech głośna krytyka.

Na szczęście nowym trenerem Realu nie został Guti, który nie był zwolennikiem Lewandowskiego, podobno twierdził, że Real to dla niego za wysoki poziom (następcą Zinedine Zidane'a będzie Julen Lopetegui, obecny selekcjoner reprezentacji Hiszpanii).

Juskowiak zauważa, że na rynku jest niewielu zawodników, którzy byliby w stanie wejść w buty Benzemy czy walczącego o podwyżkę i grożącego odejściem Ronaldo. – Może Real nie będzie chciał kupować piłkarza młodego i perspektywicznego, tylko już ukształtowanego, gotowego od razu zastąpić kogoś z tej dwójki – zastanawia się Juskowiak. Podziela opinię Gilewicza, że Lewandowski nie pójdzie do Paris Saint-Germain, prędzej przyjmie ofertę z Anglii.

Być jak Messi i Ronaldo

W Realu czy na Wyspach mógłby spełnić swoje marzenie o wygranej w Lidze Mistrzów, łatwiej byłoby mu także powalczyć o Złotą Piłkę. Zmiana agenta to niejedyna ważna decyzja podjęta przez Lewandowskiego w ostatnich miesiącach. By zbliżyć się popularnością do Messiego czy Ronaldo, podpisał umowę o współpracy z firmą Lagardere Sports, światowym liderem marketingu sportowego.

– Czy kiedykolwiek ich doścignie, mam wątpliwości, ale jest sporo do zrobienia – uważa Gilewicz. – Zabiegi marketingowe mogą pomóc, ale najważniejszy jest aspekt sportowy. Nie ma innej drogi niż gra w takich klubach jak Barcelona, Real czy Manchester United, które mają wielu kibiców poza Europą, oraz świetny występ w wielkim turnieju – dodaje Juskowiak.

W sierpniu Lewandowski skończy 30 lat, ale mistrzostw w Rosji nie traktuje jak ukoronowania kariery. – Nie wiem, czy ktoś by się odważył powiedzieć, że to jego pierwszy i ostatni mundial. Unika ciężkich kontuzji, świetnie się prowadzi, wszystko podporządkowuje piłce – argumentuje Gilewicz.

Sam Lewandowski zapewnia, że jest w stanie grać na najwyższym poziomie jeszcze co najmniej pięć lat. W Europie, potem być może w USA. Wcześniej ma szansę zrobić coś dla reprezentacji i dla siebie.

– Zdaję sobie sprawę, że dopiero dzięki występom na mistrzostwach świata ludzie cię zapamiętują. I mam nadzieję, że my też zostaniemy w pamięci kibiców na zawsze – mówi ten, na którego będzie patrzyła cała Polska. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL