Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

MŚ w Londynie

Pot i młot, czyli polska droga do złota

Anita Włodarczyk
Fotorzepa, Dominik Pisarek
Polskie sukcesy w rzucie młotem biorą się z wiedzy, uporu, pracowitości, ambicji, czasem kłótni. I z tego, że świat woli inne konkurencje.

Takiej skuteczności nie mają nawet jamajskie sprinty i kenijskie biegi długodystansowe. Mamy polską szkołę rzutu młotem, choć zaraz trzeba dodać – to jednak szkoła specjalna.

Trzeba szukać zdolnych uczniów raczej z dala od szosy, na wsi, w małych miasteczkach. Anita Włodarczyk – urodziła się w Rawiczu, gdzie był mały stadion klubu Kadet.

Paweł Fajdek w Żarowie miał szczęście, że miejscowa nauczycielka wychowania fizycznego z kilkoma pasjonatami pracowała dla dzieciaków w klubie Zielony Dąb. I zobaczyła w hardym chłopaku talent.

Malwina Kopron pochodzi z Puław. Wojciech Nowicki jest z Białegostoku, Joanna Fiodorow z Augustowa. Powiedzieć, że wszyscy są z systemowego naboru i śledzenia karier przez Polski Związek Lekkiej Atletyki, byłoby przesadą, choć związek się stara.

Polskie kluby lekkoatletyczne nie są bogate, w większości luksusem jest tartan na bieżni i szatnia z ciepłą wodą. Kto widział pole do rzutów na terenach warszawskiej Skry, ten pewnie się zdziwił, jak może tu trenować rekordzistka świata.

Młot fortuny nie kosztuje, rękawica też nie, wybetonować krąg o średnicy 2,135 m można właściwie wszędzie. Drogie są dobre wyczynowe buty młociarskie (nawet do 500 zł) i szybko się zużywają – ale na początek wystarczą tańsze. Są więc w Polsce miejsca, gdzie młotem można rzucać. Mapa pokazuje tę różnorodność: Poznań, Białystok, Zamość, Warszawa, Mielec, Chorzów, Opole, Lublin – to większe ośrodki, ale są też na młociarskiej mapie Rawicz, Gorzów Wielkopolski, Wałcz, Stargard i Ustka oraz wiele jeszcze mniejszych, gdzie rzut młotem oznacza stary cementowy krąg i pole za szkołą. Krótko mówiąc, o polskich sukcesach pieniądze nie decydują. Dopiero kadra ma na zagraniczne zgrupowania, suplementy, sprzęt specjalistyczny, fizjoterapeutów, psychologa i badania.

Największą naszą siłą, oprócz talentu mistrzów, są trenerzy, zwłaszcza starszy pan z Poznania, który pracował ze wszystkimi wielkimi zawodnikami, kształtował ich i doskonalił, by potem z przyczyn niechętnie przywoływanych (najczęściej mówiono: „trudności charakterologiczne") – z nimi się rozstać.

Czesław Cybulski, rocznik 1935, miał pod opieką Szymona Ziółkowskiego, Anitę Włodarczyk, Pawła Fajdka, Malwinę Kopron i Joannę Fiodorow. Tylko Wojciech Nowicki nie był w jego grupie.

O swym warsztacie Cybulski mówił, że to połączenie wieloletniej praktyki z teorią, z dużym naciskiem na praktykę. Zrobił doktorat. Dostrzegł złożoność treningów, której czasem nie widzi zagraniczna konkurencja. Pokora ucznia – to dla niego oczywiste. Wszyscy z nim zaczynali, nie wszyscy wytrwali, ale nawet pokłóceni z trenerem mistrzowie przyznają: dostaliśmy od niego podstawy.

Odebrać trenerowi Cybulskiemu zasług nie można, także dlatego, że kuszony przez zagraniczne federacje nigdy nie wyjechał pracować poza Polską. Ciąg dalszy dziś zapewniają jednak inni. Jolanta Kumor – pierwsza nauczycielka sportu Fajdka, znów jest przy nim i nie zapomina, że nauki pobierała u Cybulskiego.

Malwina Kopron wróciła pod skrzydła dziadka, 69-letni Witold Kopron jest absolwentem krakowskiej AWF, prowadzi od lat grupę rzutową w Wiśle Puławy. Malwina Sobierajska z domu Wojtulewicz, obecna trenerka Nowickiego i Fiodorow, sama była młociarką (zdarzyło jej się wygrywać nawet z Anitą Włodarczyk). W 2013 roku młot kolegi trafił ją w plecy, ledwie przeżyła uszkodzenia żeber, płuc, barku i łopatki. Musiała skończyć karierę, ale w klubie Podlasie znalazła pracę.

Krzysztof Kaliszewski, kiedyś trener Ziółkowskiego, dziś Włodarczyk, też był młociarzem, ale jako szkoleniowiec zrobił znacznie więcej.

Nie można zaprzeczyć, że na polski sukces wpływ ma też fakt, że kontrole dopingowe wykruszyły konkurencję, zwłaszcza ze Wschodu. Brak rzutu młotem w Diamentowej Lidze i na innych dobrze płatnych mityngach też ma znaczenie. Świat woli biegi, skoki, ale czy to powód, by iść za światem? Skoro pot i młot to polska specjalność medalowa – warto się pocić i wygrywać.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL