Lotnictwo

Ryanair ma problemy i... więcej pasażerów

Bloomberg
Odwołane loty, ucieczka pilotów i urzędnicy sprawdzający czy Ryanair przestrzega prawa nie przeszkadzają przewoźnikowi zwiększać liczby pasażerów.

Problemy niskokosztowego przewoźnika związane z brakiem pilotów raczej nie skończą się szybko. Choć Ryanair nie odwołuje już lotów tak masowo, jak dotychczas, to jednak ewidentnie wciąż nie ma porozumienia między linią, a pilotami. Ci ostatni się organizować, próbując założyć ogólnofirmowy związek zawodowy, niezależnie od tego, że Michael O'Leary, właściciel i prezes Ryanair uparcie odmawia uznania jakichkolwiek związków zawodowych. Ryanair preferuje indywidualne porozumienia z pracownikami lub z komitetami pracowników reprezentującymi konkretne bazy. Z listu, jaki krąży pomiędzy pracownikami linii, a do którego dotarł „The Guardian" przebija wojenny ton.

- Obalenie zastanego stanu rzeczy będzie wymagać siły woli i poświęcenia od każdego z pilotów. Jest też możliwe, że nim będzie lepiej, najpierw będzie jeszcze gorzej, gdyż managment będzie nas zwalczał na wszystkie możliwe sposoby. Straty są nieuniknione – stwierdzają przedstawiciele pilotów.

Według przedstawicieli pilotów Ryanair zaproponował lepsze warunki pracownikom z czterech baz - Dublina, Berlina, Frankfurtu i Stansted. Żaden z komitetów reprezentujących pilotów w tych bazach nie zgodził się jeszcze (lub nie odrzucił) warunków firmy.

Pomimo konfrontacyjnego, wojennego tonu wewnętrznego pisma, piloci ostrzegają się też nawzajem przed zbyt ostrym podejściem. Koordynatorzy prób stworzenia jednolitej organizacji pracowniczej w Ryanair, ostrzegają swoich kolegów przed nadużywaniem taktyki skoordynowanych chorobowych czy strajku włoskiego (w przypadku pilotów irlandzkiego przewoźnika polega on np. na odmowie przyjścia do pracy wcześniej niż o czasie wyznaczonym kontraktem). Celem koordynatorów wyraźnie jest stworzenie jednolitej reprezentacji pilotów, która mogłaby efektywnie negocjować z zarządem.

Tymczasem problemy problemami, ale okazuje się, że wrzesień był dla Ryanair dobrym miesiącem. Przewoźnik przewiózł w zeszłym miesiącu 11,8 miliona pasażerów (pomimo kasowania połączeń), czyli 10 procent więcej niż we wrześniu 2016 roku. Był to też trzeci miesiąc z rzędu, gdy samoloty Ryanair były zapełnione średnio w 97 procentach.

Jak widać, pasażerom nie przeszkadza to, jak traktowani są pracownicy linii. Ważne, by sam bilet był tani.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL