Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Lotnictwo

Michael O'Leary – autor sukcesu Ryanaira

Bloomberg
Oprócz linii lotniczej O'Leary posiada również korporację taksówkowš z pojedynczym samochodem, kierowcš i klientem. Po co szefowi Ryanaira taka firma?

Nieważne co o Tobie mówiš, byleby mówili. Zgodnie z tym hasłem postępuje Michael O'Leary, prezes najważniejszej, taniej linii lotniczej w Europie, której akcje stajš się coraz droższe. Słynie z ciętego języka, bezwzględnoœci i kontrowersyjnych pomysłów. Pasażerom najwyraŸniej to nie przeszkadza. W ubiegłym roku firma uzyskała przychody wartoœci ponad 6,5 mld euro i zysk netto 1,5 mld. Gdyby nie lotnictwo, 56-letni Irlandczyk prawdopodobnie zostałby księgowym. Po ukończeniu studiów na Trinity College w Dublinie zaczšł pracę w znanej firmie audytorskiej KPMG. To właœnie tam poznał irlandzkiego miliardera Tony'ego Ryana, swojego klienta i człowieka, który miał zmienić życia Irlandczyka. W wieku dwudziestu szeœciu lat zrezygnował z pracy w korporacji i został osobistym doradš finansowym Ryana.

W 1991 roku O'Leary otrzymał od swojego szefa trudne zadanie: miał postawić na nogi istniejšcš od 1984 roku lokalnš linię lotniczš Ryanair. Przewoziła kilkadziesišt tys. pasażerów rocznie i bezustannie generowała straty. Szukajšc pomysłu na sanację firmy, O'Leary zainspirował się przykładem ze Stanów Zjednoczonych. Od lat z powodzeniem działała tam linia lotnicza Southwest Airlines, protoplasta obecnych tanich przewoŸników. Recepta na sukces była prosta: maksymalne cięcie kosztów podróży, by zaoferować klientom możliwie najtańsze bilety.

W przeciwieństwie do innych linii lotniczych, wszystkie dodatkowe usługi były płatne: od zdania bagażu, po catering na pokładzie samolotu. Ryanair zaczšł też latać na niewielkie, regionalne lotniska oddalone od wielkich oœrodków, co pozwoliło uzyskał niższš opłatę lotniskowš. W redukcji kosztów pomogła też rewolucja internetowa lat 90-tych. Od 2000 roku klienci Ryanair sami mogš kupował bilety online, co wyeliminowało z tego procesu kosztownych poœredników i biura podróży.

Firma œcišga na siebie krytykę. O'Leary zdołał też doprowadził do sytuacji, w której to porty lotnicze i lokalne samorzšdy walczš o to, by Ryanair zechciał korzystał z ich infrastruktury. Gwarantuje on bowiem stały dopływ turystów do danego obszaru. Ryanair jest twardym negocjatorem i chętnie korzysta ze swojej siły przebicia. Gdy w 2008 roku zarzšd warszawskiego Lotniska Chopina zażšdał wyższej opłaty lotniskowej, Ryanair wycofał się ze stolicy.

Najważniejsze ródło sukcesu Ryanaira to model biznesowy i odpowiednio wysoka pozycja w skanerach tanich połšczeń. Istotny jest także skuteczny marketing, za który odpowiada ekscentryczny szef. Lista jego szokujšcych wypowiedzi i pomysłów jest obszerna. O'Leary chciał między innymi wprowadził płatne toalety: cyt. „Opłata powinna wynosił jednego funta. Gdyby wynosiła pięć, osobiœcie mógłbym wycierał tyłek pasażerom". Chciał także wprowadził dodatkowe opłaty dla pasażerów z nadwagš: „Nikt nie chce siedzieć obok grubasów". Kolejny szalony pomysł to miejsca stojšce: „Mówiš, że w razie wypadku ci pasażerowie zginš, ale to samo czeka tych korzystajšcych z miejsc siedzšcych".

O'Leary ma też specyficzne podejœcie do własnych pasażerów. „Ludzie mówiš, że klient ma zawsze rację. Ale tak nie jest i wówczas trzeba im to głoœno powiedzieć. Jeœli ktoœ zapomni wzišł kartę pokładowš, powinien zapłacił 60 euro w ramach kary za to, że jest głupcem". Specyficznie traktuje także swoich pracowników, stwierdzajšc wulgarnie: „Studentom MBA wbija się do głowy, że pracownicy to nasze najważniejsze aktywo. Gówno prawda. Pracownicy to nasz największy koszt. Wszystkie firmy zatrudniajš leniwych durniów, których należałoby wywalić, ale nikt nie chce tego przyznać".

Z czego wynika taki język jednego z najbogatszych Irlandczyków? O'Leary chwali się, że dzięki temu oszczędza fortunę na reklamie. Przypomina pod wieloma względami kontrowersyjnego Richarda Bransona, choć ten ostatni – jeœli chodzi o zatrudnionych – formułuje tezę o 180 stopni przeciwnš, twierdzšc, że pracownicy sš dla niego ważniejsi od klientów. Paradoks ten tłumaczy fakt, że jego zdaniem zadowolony i zmotywowany pracownik oznacza dobrze obsłużonych klientów.

O'Leary pozwalał sobie na kšœliwe uwagi także wobec naszej branży lotniczej. Kilka lat temu wyraził przekonanie, że LOT wkrótce zbankrutuje, a lotnisko Chopina w Warszawie nazwał „szokujšcym". Publicznie podarł bilet oferowany mu przez konkurencyjnš linię Wizz Air i zorganizował płatnš konferencję prasowš dla dziennikarzy, podczas której trzeba było płacić m. in. za zadane pytania.

Michael O'Leary ma czwórkę małych dzieci, ale trudno go uznać za typowego ojca. Jest pracoholikiem, który twierdzi, że wakacje mogłyby dla niego nie istnieć. Wyjeżdża na nie tylko ze względu na chęć spełnienia oczekiwań rodziny. Korzysta wtedy z linii Ryanair, jednak prezes szczerze przyznaje, że z powodu wysokich opłat za bagaż, koszt przelotu jest wysoki. Uwaga ta brzmi doœć komicznie bioršc pod uwagę, że jego prywatna fortuna warta jest obecnie ponad 1 miliard euro. Szacuje się, że posiada on blisko 4 procent udziałów w spółce o wartoœci 20 miliardów, której kapitalizacja od kilku lat konsekwentnie wzrasta.

Prezes Ryanaira dysponuje nie tylko ciętym językiem i zmysłem do marketingu, ale też nieszablonowš wyobraŸniš przydatnš w biznesie. Oprócz linii lotniczej O'Leary ma też własnš korporację taksówkowš. W jej skład wchodzi pojedynczy Mercedes z jednym szoferem, a jedynym klientem taksówki jest oczywiœcie sam O'Leary. Dzięki tej sztuczce może się legalnie poruszał buspasami i omijać potężne korki na ulicach Dublina.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL