Lotnictwo

IATA: Potrzebujemy polityki otwartych granic

AFP
Prawie 8 miliardów pasażerów przewiozą linie lotnicze w 2038 roku – wynika z prognozy Zrzeszenia Międzynarodowego Transportu Lotniczego (IATA). To dwa razy tyle, ile ma polecieć w tym roku.

Dla branży będzie to wielkie wyzwanie. Według Boeinga, liczba pilotów zwiększy się o 637 tysięcy, a mechaników lotniczych o 648 tysięcy. Airbus z kolei zakłada, że tylko do obsługi samolotów, w których mieści się ponad 100 pasażerów, potrzeba będzie 534 tys. pilotów i 548 tys. mechaników. Swoją długoterminową prognozę IATA przedstawi pod koniec tego roku.

Ale już teraz wiadomo, że lotniska na świecie zatkają się, jeśli nie zostaną uproszczone kontrole graniczne. Zdaniem Alexandre'a de Juniaca, dyrektora generalnego IATA na świecie, jest nadal zbyt wiele utrudnień dla podróżujących, przede wszystkim wymogów wizowych i informacyjnych narzuconych przez władze poszczególnych krajów. — Dlatego zaproponowaliśmy Politykę Otwartych Granic i zamierzamy współpracować z rządami, aby ułatwić podróże lotnicze — mówi de Juniac. Potencjał dla światowej gospodarki jest ogromny. Jak wyliczyła Światowa Organizacja Turystyki, agenda ONZ, ułatwienia wizowe w regionie Azji i Pacyfiku dałyby wpływy w wysokości 89 mld dolarów i stworzyłyby 2,6 mln nowych miejsc pracy.

— Wizy są drogie i niepotrzebne — uważa de Juniac. Jego zdaniem, znacznie skuteczniejsze byłoby stworzenie globalnej wiarygodnej bazy danych. Takie rozwiązanie byłoby też znacznie tańsze, zwłaszcza w sytuacji, kiedy liczba pasażerów linii lotniczych ma się podwoić w ciągu 18 lat. IATA sugeruje, że ułatwienia w podróżach powinny być częścią każdych negocjacji handlowych. — Bo przecież ograniczenia wizowe to nic innego, jak pozataryfowe bariery w handlu, a nigdy się o nich nie wspomina w negocjacjach — mówi szef IATA.

Jego zdaniem, kolejnym ograniczeniem dla transportu lotniczego są braki w infrastrukturze. — I nic nie wskazuje, żeby planowane inwestycje miały ten problem rozwiązać. Oczywiście widzimy, że w niektórych krajach powstają ambitne projekty, ale widać również, że władze w poszukiwaniu finansowania szukają wsparcia w sektorze prywatnym. Przestrzegamy przed tym. Prywatyzacja lotniczej infrastruktury nie jest magicznym rozwiązaniem i mamy na świecie wiele przykładów, że może być poważnym błędem. Linie lotnicze mają fatalne doświadczenia z prywatnymi lotniskami, które okazały się bardzo drogie. Nie jest przypadkiem, że sześć portów najbardziej ulubionych przez pasażerów to lotniska publiczne. Co ciekawe, całkiem odwrotnie jest z liniami lotniczymi, które po prywatyzacji stały się znacznie bardziej efektywne. To z kolei umożliwiło obniżenie cen podróży lotniczych — tłumaczy de Juniac.

Zwraca uwagę jednocześnie, że finanse przewoźników byłyby w jeszcze lepszym stanie, gdyby kilka rządów pozwoliło im odzyskać należności za sprzedane bilety. Tymczasem w Wenezueli zablokowanych jest 3,78 mld dolarów, w Angoli – 386 mln, w Sudanie 170 mln, w Bangladeszu 95 mln, a w Zimbabwe 76 mln dolarów. Ale są i dobre wiadomości, bo np. rząd nigeryjski odblokował wypłatę 600 mln dolarów.

Danuta Walewska z Sydney

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL