Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Linie lotnicze i lotniska

Prezes Budapest Airport: W każdej chwili każdy może u nas zaczšć latać

materiały prasowe
Zanim LOT zdecydował się na otwarcie połšczeń do USA, pięć lat namawialiœmy różne linie lotnicze, żeby dostrzegły u nas potencjał – mówi prezes Budapest Airport Jost Lammers

Danuta Walewska: Czy kiedy bankrutuje najważniejsza linia lotnicza, najważniejszy klient lotniska, jakim kiedyœ był dla portu w Budapeszcie Malev, to powstaje próżnia, czy raczej natychmiast lukę tę zapełnia konkurencja?

Jost Lammers: Próżnia jest zawsze. Chyba że na miejsce bankruta powstaje nowa linia lotnicza. Upadek Malevu było najgorszym doœwiadczeniem w moim życiu zawodowym. Zdawaliœmy sobie w 2012 roku sprawę, że Malev ma kłopoty, nikt jednak nie przypuszczał, że sytuacja może przybrać taki obrót. Nie było żadnego planu ratunkowego. Węgry miały nowy rzšd, który nie miał czasu dla linii lotniczej ani serca do niej, nikt nie myœlał wtedy o kontaktach z Brukselš i Malev musiał upaœć.

Teraz LOT zdecydował się otworzyć bezpoœrednie połšczenie z Budapesztu do Chicago i Nowego Jorku.

To wyjštkowe wydarzenie, ponieważ od 2012 roku, czyli od czasu, kiedy zbankrutował Malev, Budapeszt nie miał żadnych bezpoœrednich połšczeń długodystansowych. Potem Air China zaczęły latać pięć razy w tygodniu do Pekinu, a Air Canada Rouge latem do Kanady. Nadal nie mieliœmy jednak rejsów do USA. Od maja 2018 roku będziemy je mieli.

Negocjował pan takie połšczenia np. z dubajskimi Emirates, które latajš do Nowego Jorku z mediolańskiego lotniska Malpensa. Nie udało się?

Rozmawialiœmy z kim się dało. Od pięciu lat staraliœmy się namówić jakškolwiek linię lotniczš, żeby zobaczyła tutaj potencjał. Mieliœmy kontakty z przewoŸnikami amerykańskimi, liniami z Bliskiego Wschodu i z liniami europejskimi. Oferowaliœmy naprawdę dobre warunki. Kiedy zbankrutował Malev, rzšd węgierski obiecał przyznanie praw do wykonywania lotów każdej linii, która zgodziłaby się latać z Budapesztu do USA. Ale nikt nie kwapił się, żeby skorzystać z okazji.

Jeœli w takim razie Emirates zgłoszš się do pana dzisiaj z gotowoœciš wykonywania takich połšczeń, co im pan odpowie? Nadal każdy jest mile widziany?

Jako lotnisko mamy takie możliwoœci i jesteœmy gotowi na takš sytuację. Każdy może stšd latać nawet jutro. Umożliwia to europejskie otwarte niebo. Mogłyby jednak wystšpić problemy po drugiej stronie, bo trzeba byłoby w USA uzyskać niezbędne zgody. Szczerze mówišc, moim zdaniem jest już za póŸno. PrzewoŸnicy bliskowschodni, na których naprawdę liczyłem, majš w tej chwili inne problemy na głowie. A LOT ma dodatkowš korzyœć, że jest przewoŸnikiem pochodzšcym z Unii Europejskiej, członkiem Star Aliance, który mógł takie połšczenie ogłosić.

Co może lotnisko w Budapeszcie zaoferować linii otwierajšcej zupełnie nowe kierunki?

Wszystko jest na naszej stronie internetowej. Nie mamy żadnych tajnych umów czy zachęt. Oferujemy najróżniejsze programy, z których linie mogš skorzystać. Oczywiœcie największa korzyœć jest przeznaczona dla przewoŸników, którzy zaoferujš nowe połšczenie długodystansowe, czyli trwajšce powyżej 4,5 godziny. Zdajemy sobie sprawę, że dla każdej linii lotniczej, która zdecydowałaby się otworzyć połšczenie długodystansowe z Budapesztu, byłaby to duża inwestycja. Chodzi tu o postawienie dużej maszyny wartej ponad 100 milionów dolarów w porcie innym niż własne centrum przesiadkowe. Dlatego w naszym programie zachęt dla otwierajšcych długodystansowe połšczenia jest całkowite zniesienie opłat lotniskowych w pierwszym roku, 75 procent rabatu w roku kolejnym i 50 procent w następnym. W wypadku opłat pasażerskich, które wynoszš po 15 euro, od każdego biletu w pierwszym roku zniżka wynosi 50 procent. Tak duże zniżki oznaczajš udział lotniska w ryzyku, jakie ponosi linia lotnicza. Zazwyczaj jest tak, że przewoŸnicy zaczynajš zarabiać na takich połšczeniach dopiero po dwóch, trzech latach od jego inauguracji.

W takim razie Budapest Airport będzie tracił przez pierwsze lata?

Tak Ÿle nie będzie. Pozostanie nam połowa opłaty pasażerskiej w pierwszym roku, a oczekujemy, że zapełnienie samolotów na tych rejsach wyniesie od samego poczštku nie mniej niż 75 procent, a potem wzroœnie do 85 procent.

Czy może pan już powiedzieć, że lotnisko wyszło z kryzysu spowodowanego upadkiem Malevu?

W zasadzie mógłbym, ale nadal odczuwam niedosyt. Air Canada Rouge prowadzi loty sezonowe, tylko latem. Dla pasażerów biznesowych konieczne jest połšczenie całoroczne. Wierzę również, że sš jeszcze kolejne możliwoœci, tak w Stanach Zjednoczonych, jak i na Dalekim Wschodzie. Na razie pięć razy w tygodniu latajš do Budapesztu Air China, ale to o wiele za mało. Przydałyby się loty do Szanghaju i Seulu.

Węgry nie sš dużym krajem, czy sšdzi pan, że ruch lotniczy będzie się rozwijał dynamicznie?

Węgry zamieszkuje 10 milionów ludzi, którzy latajš coraz częœciej i chcš podróżować coraz dalej. Gospodarka węgierska roœnie, ludzie zarabiajš coraz więcej, a młoda generacja chce podróżować znacznie częœciej, niż ich rodzice. Nadal jednak statystyczny Węgier lata tylko raz w roku. Jeœli weŸmiemy pod uwagę, że na naszym lotnisku odprawiło się w 2016 roku 12 milionów pasażerów, to wszystko pokazuje, jaki jest jeszcze potencjał. W Niemczech na 80 milionów obywateli przypada ponad 250 milionów lotów rocznie. A dodatkowo jest również ruch z drugiej strony, na przykład z Azji, bo wielkš popularnoœciš cieszš się rejsy po Dunaju.

Zarzšdzane przez pana lotnisko od kilku lat regularnie otrzymuje najwyższe wyróżnienia od pasażerów, jak w rankingu Skytraksu. Jak pan do tego doprowadził?

Nigdy nie wiem, kiedy ludzie ze Skytraksu przepytujš pasażerów na naszym lotnisku. Zapewne jest to nagroda za nasze inwestycje. Ale wiadomo: pasażerowie chcš mieć jak najwięcej udogodnień, szybki darmowy internet, dobrze zorganizowany parking, przyzwoite i niedrogie restauracje, ciekawš ofertę w sklepach. W to właœnie w ostatnich pięciu latach zainwestowaliœmy ponad 350 milionów euro. I inwestujmy dalej. Proszę spojrzeć przez okno, tam stojš dwa dŸwigi, rozbudowujemy terminal, chociaż nie mamy ambicji stania się wielkim europejskim portem przesiadkowym, z pewnoœciš pozostaniemy lotniskiem œredniej wielkoœci.

Jest pan Niemcem. Jak to się stało, że Węgrzy powierzyli panu zarzšdzanie tak strategicznym obiektem?

Lotnisko w Budapeszcie w ramach prywatyzacji zostało wystawione na sprzedaż w 2005 roku. Wygrało wówczas konsorcjum funduszy inwestycyjnych i emerytalnych, w którym największy udział miała firma budowlana Hochtief, w której wówczas pracowałem jako specjalista od budowy lotnisk. Nie jesteœmy właœcicielem lotniska, jedynie uzyskaliœmy prawo do zarzšdzania nim przez 75 lat na mocy koncesji. Dzisiaj pracuje tutaj oczywiœcie najwięcej Węgrów, ale zespół jest międzynarodowy. I to naprawdę działa.

Jost Lammers jest absolwentem Uniwersytetu w Bayreuth (MBA) i University of San Diego. Karierę zawodowš zaczšł w motoryzacji. PóŸniej przeszedł do Hochtiefa na lotnisku w Atenach (1998–2001). Był również szefem lotniska w Duesseldorfie. Prezesem Budapest Airport został w 2007 roku.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL