Katastrofa była nieunikniona

aktualizacja: 27.03.2016, 22:42
Foto: Bloomberg

Pracownicy niskokosztowej linii FlyDubai uważają, że taka katastrofa, jak rozbicie się jej boeinga 737 w Rostowie nad Donem, była tylko kwestią czasu. Ich zdaniem warunki pracy w arabskiej linii są nieludzkie.

REDAKCJA POLECA

Chodzi o to, że piloci tej linii są notorycznie przemęczeni. Na razie jeszcze nie zostały podane oficjalne powody rozbicia się dubajskiego samolotu. Nie wiadomo, czy ostatecznie był to błąd załogi, zła pogoda, czy też po dwugodzinnym krążeniu nad Rostowem maszynie zabrakło paliwa. Przedstawiciele przewoźnika nie chcą się wypowiadać w tej sprawie do czasu aż komisja badająca wypadek nie zakończy pracy i nie wyda oficjalnego komunikatu.

Jeden z byłych pilotów FlyDubai, w rozmowie z reporterem Al-Jazeery był zdania, że załoga samolotu była przemęczona, a wówczas o błąd nie jest trudno.

— Piloci, zwłaszcza pierwsi oficerowie, nie mają czasu na odpoczynek między kolejnymi rejsami. Często zdarza się, że kończą jeden rejs i po wejściu pasażerów na pokład natychmiast rozpoczynają kolejny i tak się dzieje kilkakrotnie w ciągu dnia. 24-godzinne zmiany nie są niczym wyjątkowym. Wtedy można się tylko zdrzemnąć przez chwilę na fotelu - mówił były pilot arabskiego przewoźnika.

Pierwszy oficer feralnego lotu FZ981, Hiszpan Alejandro Cruz Alava, wcześniej na swoim blogu napisał, że najniebezpieczniej jest, kiedy piloci kończą rejsy nocne i natychmiast po nich zaczynają dzienne, bez chwili czasu na odpoczynek. Jego zdaniem to właśnie zmęczenie pilotów doprowadziło do katastrofy w Rostowie, w której zginęło 62 ludzi.

- Nie umożliwiają nam wypoczynku przed lotem i jestem przekonany, że (w tym wypadku) obaj piloci byli przemęczeni - napisał z kolei kolega Cruza Alavy.

Z dokumentów lotów wynika, że na 11 dni pracy przed katastrofą hiszpański pilot miał tylko jeden dzień wypoczynku. Jego koledzy twierdzą, że mają dowody, iż Cruz Alava przed lotem do Rostowa wykonał dzienny lot i został przeniesiony na pilotowanie samolotu z Dubaju do Rosji.

Natomiast kapitan lotu FZ981, Cypryjczyk Arists Socratous, złożył rezygnację z pracy we FlyDubai. W dniu katastrofy zostało mu jedynie kilka tygodni latania. Nie był jedyny. Od początku roku rezygnacje złożyło 25 pilotów z 600 zatrudnionych we FlyDubai.

Jego koledzy twierdzą, że powodem rezygnacji było trwałe przemęczenie. Inny pilot, przyznał, że zdarzyło mu się nie pojawiać w pracy, bo był zbyt zmęczony - gdy miał za sobą 24 godziny lotów. A kiedy w sieci rozpoczęła się dyskusja pilotów o bezpieczeństwie lotów, 80 proc. z nich uznało, że katastrofa jest tylko kwestią czasu.

- Oni mieli świadomość, co dzieje się w linii, ale teraz oczywiście będą mówić, że winni są piloci - napisał jeden z pierwszych oficerów FlyDubai.

Przyznał, że przemęczone załogi spały podczas lotów. W tym także pilotujący maszynę kapitanowie i pierwsi oficerowie.

- W samolocie doskonale się śpi. Hałas jest jednostajny i usnąć jest łatwo. A przy zmęczeniu nie trzeba na to długo czekać - mówił jeden z pilotów.

Zatrudnieni w tej linii mieli możliwość rozmowy ze swoim szefem raz na dwa tygodnie i zawsze podczas takich spotkań poruszali sprawę zmęczenia. Słyszeli wtedy, że są „primadonnami".

Teraz piloci zatrudnieni w tej linii ujawnili również, że także bezpieczeństwo na pokładzie pozostawiało wiele do życzenia.

- Takie praktyki trwają już od lat i cud boski, że dotychczas nie było katastrof. Mieli świadomość, że zasypiają za sterami maszyn i budząc się mieli świadomość, że mogło dojść do nieszczęścia. Pracując we FlyDubai miałem wrażenie, że zatyram się na śmierć - napisał jeden z nich.

FlyDubai powstała w 2009 r. Lata z Dubaju do 90 miast. Co skłania zagranicznych pilotów do podejmowania ta pracy? Pieniądze. Kapitan Boeinga 737 zarabia tam około 10 tys. euro miesięcznie. Na stronie dyskusyjnej linii są także informacje, że z łatwością można wyciągnąć 15 tys. euro. Że linia teraz intensywnie szuka pilotów, a pierwszy oficer kapitanem może zostać już po 2 latach, podczas gdy w również dubajskich Emirates trzeba na to czekać aż 7 lat.

Komentarz dnia
Żródło: ekonomia.rp.pl

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE