Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Artur Bartkiewicz: Dumny Polak słucha Trumpa

Fotorzepa
Przemówienie Donalda Trumpa nie było, wbrew oczekiwaniom, historyczne. Było jednak niewštpliwie bardzo miłe dla Polaków.

Ten, kto skłonił Trumpa do trwajšcego kilkadziesišt minut łechtania polskiej duszy, niewštpliwie odrobił pracę domowš i dobrze zrozumiał jakich słów potrzebował gospodarz wizyty, Andrzej Duda i jego obóz polityczny. O wolnoœci słowa padło jedno ogólne zdanie, o praworzšdnoœci też było ogólnie – i to bez polskiego kontekstu, a w odniesieniu do wartoœci jakim Zachód (a więc w tym również Polska, przedstawiana przez Trumpa jako jedno z najpiękniejszych dzieci Europy) hołduje.

Było za to dużo o tym, z czego Polacy, a zwłaszcza Polacy sympatyzujšcy z Prawem i Sprawiedliwoœciš, sš dumni – a więc o pełnej heroizmu i walki o wolnoœć naszš i waszš – historii. Było i powstanie warszawskie, i Jan Paweł II, i Lech Wałęsa (to akurat zapewne się rzšdzšcym nie spodobało – ale trudno wymagać od Trumpa, żeby zrozumiał wszystkie meandry naszej codziennoœci, w której zdrajcę od bohatera odróżnia to, do którego obozu na polskiej scenie politycznej jest mu obecnie bliżej), zaplštał się nawet Mikołaj Kopernik – ale przede wszystkim było dużo niezłomnoœci. Polacy usłyszeli to, co od czasów romantyzmu każdy Polak wysysa z mlekiem matki – że sš narodem wyjštkowym, bohaterskim, bitnym i niepokonanym. A że mówił to przywódca największego mocarstwa – można było popuœcić wodze narodowej dumy. Bo przecież słów Trumpa słuchał cały œwiat.

Trump niewštpliwie oddał przysługę PiS-owi. Teraz, kiedy ktoœ powie o izolowaniu Polski, usłyszy: Donald Trump na pl. Krasińskich. Kiedy ktoœ powie o słabej pozycji na scenie międzynarodowej, usłyszy: Donald Trump na pl. Krasińskich. Komisja Wenecka? Donald Trump na pl. Krasińskich. Nawet jeœli biało-czerwonym nie powiedzie się na mundialu w Rosji, będziemy mieć Donalda Trumpa na pl. Krasińskich.

Kiedy już jednak nacieszymy się chwałš, jaka spłynęła na nas dzięki słowom Trumpa, warto dostrzec tę pustš częœć szklanki. Trump jest politykiem – jego miłoœć nie jest do końca bezinteresowna. Obecnie kocha nas m.in. za patrioty, które kupujemy od USA. Niewštpliwie kocha nas też za to, że chcemy kupować amerykański gaz. Ale będzie kochał też całe Międzymorze jeœli jego członkowie, cytuję, „kiedy będš kupować sprzęt wojskowy, będš myœleć tylko o Stanach Zjednoczonych". Sorry Koœciuszko, business is business.

W tym oczywiœcie nie ma nic złego – ale trzeba być tego œwiadomym, zanim pomyœlimy, że Trump co wieczór słucha „Warszawianki" i szuka inspiracji w wierszach Mickiewicza. Warto bowiem odnotować, że np. o ruchu bezwizowym w swoim przemówieniu Trump nie mówił. Być może chodzi o to, by Polacy najpierw inspirowali swoimi walorami urzędników ambasady, a dopiero póŸniej resztę Amerykanów? A może o to, że dla „imigrantosceptycznego" Trumpa Polacy bez wiz to byliby jednak imigranci?

Dobrze, że Polska ma w USA sojusznika. Dobrze, że ów sojusznik akurat w Warszawie przypomniał o artykule 5 NATO (besztajšc jednak przy okazji zbyt oszczędnie wydajšce pienišdze na armię kraje Sojuszu). Dobrze, że będziemy mieć Patrioty. Dobrze, że stacjonujš w Polsce amerykańscy żołnierze. Dobrze jednoczeœnie pamiętać, że Warszawę od Waszyngtonu dzieli ponad 7 tys. km, a od Berlina nieco ponad 500. Dobrze też pamiętać, że dla USA Europa jest tylko jednš z szachownic, a Polska jest jednym z pionków na jednej z szachownic – nawet jeœli jest to pionek bardzo ładnie rzeŸbiony.

Dlatego Trump powinien być dla Polski atutem w jej rozgrywce, a nie tej rozgrywki celem.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL