Na obozie w Suszku wypoczywali harcerze z łódzkich okręgów ZHR

aktualizacja: 12.08.2017, 10:39

Na obozie w Suszku przebywali harcerze z łódzkich okręgów ZHR, 140 dzieci i 30 opiekunów - poinformował rzecznik Okręgu Pomorskiego ZHR Krzysztof Goliszewski. Obóz został zniszczony przez nawałnicę, dwie osoby nie żyją, 20 jest rannych. Uruchomiono specjalną infolinię ws. poszkodowanych na obozie. Szef Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej Grzegorz Nowik zarządził miesięczną żałobę we wszystkich jednostkach ZHR.

REDAKCJA POLECA
12.08.2017
PSP: pięć ofiar nawałnic, 500 tys. osób bez prądu
12.08.2017
Premier Szydło złożyła kondolencje rodzinom ofiar, które zginęły w wyniku nawałnic
kariera
Zamożny Polak - ile zarabia?

Był to trzytygodniowy obóz; dzieci miały przebywać na nim do 16 sierpnia. 

Jak mówiła PAP matka jednej z uczestniczek, która kilka dni temu odwiedziła córkę, obóz był usytuowany w leśnej głuszy, do której nawet przed nawałnicą trudno było dojechać. Były ustawione namioty, a harcerze sami wybudowali ich wyposażanie. Rozmówczyni PAP dodała, że jej córka jest bezpieczna, została ewakuowana z obozu.

Rzecznik łódzkiego okręgu ZHR Grzegorz Bielawski poinformował PAP, że harcerze, którzy w nawałnicy nie zostali ranni, zostaną jeszcze w sobotę przewiezieni do Łodzi. Miasto zapewnia, że jest gotowe udzielić ZHR wszelkiej niezbędnej pomocy, np. udostępnić busy do przewiezienia dzieci czy psychologów.

Przewodniczący Okręgu Łódzkiego ZHR Adam Kralisz w rozmowie z PAP powiedział, że przyjechał na miejsce zdarzenia w sobotę nad ranem, jak tylko dostał informację o tym, co stało się w Suszku.

"Wczoraj o godzinie 22.50 przeszła nagła nawałnica, bardzo duży wiatr, burza, która praktycznie od razu z miejsca zaczęła wyrywać drzewa (...); tutaj nie ma połowy lasu generalnie, te drzewa zaczęły się przewracać na namioty, została zarządzona szybka ewakuacja, ona była w bardzo trudnych warunkach, bo odbywała się pomiędzy spadającymi drzewami" - opisywał piątkowe wydarzenia Kralisz. "Teren lasu jest tak bardzo wielki i zniszczony, że tutaj w ogóle jakiekolwiek służby, w tym my, nie mogliśmy w ogóle dotrzeć; do tej pory w zasadzie tylko od jednej strony samochodami terenowymi jest wjazd" - dodał, zaznaczając, że skala zniszczeń to kilkadziesiąt hektarów.

"Musieliśmy przedzierać się (przez) około między trzy a sześć kilometrów przez las, zwalone drzewa, to nie jest porównywalne z niczym, to tak, jakby się przez dżunglę amazońską przedzierać" - opisywał.

"Służby dopiero dotarły nad ranem, ok. godz. 4, najpierw przez jezioro jakimiś łódkami, a potem dopiero samochodami terenowymi i potem uczestników tutaj zwozili tymi samochodami do punktu zbiorczego" - mówił. Dodał, że pierwsza na miejsca dotarła straż pożarna, potem policja.

Dopytywany o to, w jaki sposób będzie rozwijać się akcja, Kralisz powiedział, że ciężko mu to ocenić. "Prokurator chodzi po lesie, my nie możemy tam w tej chwili wchodzić" - powiedział, dodając, że cały dobytek obozowiczów został na miejscu. "Mamy nadzieję, że też będziemy mogli to zabezpieczyć i przy pomocy służb też wydostać i oddać właścicielom" - powiedział.

Obóz harcerski w Suszku został zniszczony i odcięty od świata przez tarasujące drogi drzewa w nocy z piątku na sobotę w wyniku gwałtownych burz i wiatrów, jakie przeszły nad Pomorzem. Wiadomo, że zginęło dwoje uczestników obozu - to dzieci w wieku 13 i 14 lat. Dzieci te zmarły w wyniku obrażeń doznanych w efekcie nawałnicy: przynajmniej jedno z nich przygniotło drzewo, które upadło na namiot. Około 20 rannych dzieci zostało przewiezionych do szpitala w Chojnicach.

W sumie w całym kraju, z powodu nawałnic, zginęły cztery osoby - wszystkie na Pomorzu, rannych zostało 28 osób. Bez prądu jest ok. 500 tys. odbiorców, najwięcej w woj. kujawsko-pomorskim.

Uruchomiono specjalną infolinię 42 664 10 53, pod którą można uzyskać informacje na temat poszkodowanych. Jest apel, aby korzystały z niej tylko osoby najbliższe.

Szef ZHR ogłasza żałobę i pyta, czy można było zapobiec wydarzeniom w Suszku

Po zdarzeniach w Suszku szef Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej Grzegorz Nowik zarządził miesięczną żałobę we wszystkich jednostkach ZHR. Stawiamy sobie pytanie – czy mogliśmy uczynić coś jeszcze, aby tego uniknąć - napisał.

Komunikat i rozkaz hm. Nowika został zamieszczony na stronie internetowej ZHR. 

"Człowiek jest bezradny wobec potęgi i sił natury. Z pokorą stajemy wobec tego faktu w momentach dla nas najboleśniejszych. Stawiamy sobie pytanie – czy mogliśmy uczynić coś jeszcze, aby tego uniknąć, aby temu zapobiec?" - napisał Nowik.

Rodzinom i najbliższym zmarłych druhen złożył kondolencje. "Składam także, w imieniu Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej, kondolencje rodzinom wszystkich ofiar tragicznych nawałnic z ostatnich godzin" - dodał.

Przewodniczący ZHR podziękował harcerzom i instruktorkom, którzy odpowiedzieli na wezwanie pomocy i stawili na służbę oraz służbom państwowym za ofiarną pomoc na miejscu zdarzenia. 

POLECAMY

KOMENTARZE