Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kraj

Kamiński: IPN może przekształcić się w moloch

Prezes IPN Łukasz Kamiński
Fotorzepa, Radek Pasterski
Sejm na kolejnym posiedzeniu zajmie się nowelizacjš ustawy o IPN autorstwa PiS. Prezes Instytutu Łukasz Kamiński zwraca uwagę, że projekt przewiduje dużš zmianę struktury. "Pytanie czy IPN nie przekształci się w moloch biurokratyczny" - mówi. Dodaje, że brak œrodków na nowe zadania może oznaczać paraliż prac.

Co pan sšdzi o projekcie nowelizacji? 

Łukasz Kamiński: Można go oceniać na kilku poziomach. Na pewno sš zapisy, które należy uznać za dobre. Przykładem może być możliwoœć reprezentowania przez naszych prokuratorów państwa w procesach zwišzanych z unieważnieniami wyroków. Do tej pory była to domena prokuratury powszechnej, której przedstawiciele nie zawsze dysponowali odpowiedniš wiedzš. Sš przepisy, które moim zdaniem idš w dobrym kierunku, ale wymagajš doprecyzowania, np. kwestia likwidacji zbioru zastrzeżonego. Ten postulat Instytut zgłaszał już od dłuższego czasu. 

Ale sš też zmiany, które budzš zaniepokojenie. Nastšpi bardzo znaczšce osłabienie niezależnoœci IPN i pozycji prezesa. I to zarówno w stosunku do œwiata polityki, jak i wewnętrznie, bo przyszłe Kolegium będzie miało uprawnienia, jakich obecnie nie ma Rada IPN. Jesteœmy też rozczarowani, że w projekcie nie znalazły się kwestie, o które Instytut zabiega od wielu lat, zwišzane m.in. z ułatwieniem dostępu do archiwów, większym powišzaniem pionu œledczego z Instytutem czy zmianš organizacji terytorialnej, tak by sieć naszych oddziałów odpowiadała województwom. 

Według projektu prezesa IPN miałby powoływać Sejm za zgodš Senatu po zasięgnięciu opinii Kolegium Instytutu. 

To przykład osłabienia nie tylko pozycji prezesa, ale też ograniczenia niezależnoœci Instytutu. W dotychczasowym stanie prawnym, w zasadzie od poczštku istnienia IPN, pozycja prezesa była silna także dzięki temu, że był wybierany w publicznym konkursie. Mógł przedstawić swój program, który podlegał ocenie, również publicznej. Parlament nie mógł bezpoœrednio odwoływać prezesa, co w myœl noweli będzie mógł zrobić stosunkowo łatwo. Można się spodziewać, że każdorazowa większoœć będzie powoływała własnego prezesa IPN, czyli Instytut będzie uzależniony od zmian w bieżšcej polityce. 

Można odwołać się do konkretnego przykładu - nasz czeski odpowiednik kilkakrotnie w zwišzku ze zmianami większoœci parlamentarnej przechodził gigantyczne zawirowania i jego pozycja społeczna jest nieporównywalnie słabsza niż IPN. 

Autorzy noweli mówiš, że projekt zwiększy kompetencje działania prezesa IPN. 

To nieprawda i nie chodzi tylko o rezygnację z konkursu. Proszę zwrócić uwagę na to, że jednoczeœnie zgłoszono propozycję zmiany regulaminu Sejmu. Osłabienie pozycji prezesa idzie bardzo daleko. Zgodnie z propozycjš ma być teraz wybierany zwykłš większoœciš głosów. Będzie jedynym urzędnikiem państwowym tej rangi, który nie będzie wybierany większoœciš bezwzględnš. To jest degradacja pozycji ustrojowej IPN i jego prezesa. Przykładem osłabienia pozycji prezesa w samym instytucie jest koniecznoœć konsultowania z Kolegium obsady ponad stu stanowisk kierowniczych. 

Projekt doœć znaczšco poszerza zakres zadań IPN, m.in. o kompetencje Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (ROPWiM). 

To daleko idšca zmiana struktury. Zamiast czterech pionów ma być siedem, więc pytanie czy Instytut nie przekształci się w moloch biurokratyczny, trudny do zarzšdzania. Dużo poważniejsza kwestia jest zwišzana z tym, że ustawa nie przewiduje dodatkowych œrodków na realizację zadań, a koszt tych zmian bardzo wstępnie oceniamy na 30 mln zł. Nie jest możliwe wygospodarowanie takiej kwoty z obecnego budżetu IPN. Brak tych pieniędzy będzie oznaczać paraliż dotychczasowej pracy - edukacyjnej, naukowej, œledczej, lustracyjnej. Warto zauważyć, że œrodki, które miała w dyspozycji ROPWiM to rocznie ponad 20 mln zł. 

Jak pan ocenia samš koncepcję przejęcia zadań Rady? 

Jest pytanie czy w tak gigantycznej strukturze, jakš będzie nowy IPN, te zadania nie zostanš jakoœ ograniczone, chociażby właœnie ze względu na brak œrodków. 

Okres, którym mielibyœmy się zajmować wydłużono i to w dwóch aspektach. Jeżeli chodzi o ekshumacje i gromadzenie dokumentów - od 1917 roku. A w aspekcie ochrony miejsc pamięci, cmentarzy to okres w zasadzie od konfederacji barskiej. Podobnie w wymiarze działalnoœci naukowej i edukacyjnej. To bardzo szeroki zakres. To więc kwestia do przedyskutowania, zaprojektowania zmian, zatrudnienia nowych specjalistów, przeznaczenia œrodków na nowe zadania. Ciężko sobie wyobrazić, by takie kwestie można było przygotować w cišgu zaledwie 14 dni, czyli okresu, w którym nowela ma wejœć w życie. 

Nowela zakłada też nowy mechanizm poszukiwań szczštków ofiar totalitaryzmu w oparciu o przepisy Kodeksu postępowania karnego. 

W mojej ocenie proponowane rozwišzania skomplikujš i wydłużš procedury zwišzane z przenoszeniem póŸniejszych pochówków, czyli w takich sytuacjach z jakimi mamy do czynienia na „Łšczce”. Zamiast zmiany mechanizmu lepiej byłoby uzupełnić dotychczasowe przepisy nadajšc decyzjom wojewodów rygor natychmiastowej wykonalnoœci. Warto pamiętać, że procedury zwišzane z przeniesieniem grobów z „Łšczki” sš już bardzo zaawansowane. 

Ma także zostać stworzona Baza Materiału Genetycznego. 

Trzeba stwierdzić, że taka baza już istnieje. To Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmów prowadzona przez Pomorski Uniwersytet Medyczny w Szczecinie we współpracy z IPN. Praca tej Bazy przynosi rezultaty, więc nie widzę potrzeby jakiegoœ dublowania czy też zastępowania jej działalnoœci. 

Jak pan skomentuje krytyczne uwagi posłów PiS na temat działalnoœci IPN w ostatnich latach? 

Zaczšć należy od stwierdzenia, że padły słowa o koniecznoœci odbudowania „szacunku do IPN” i jego „autorytetu”, które sš całkowicie nieprawdziwe. Nie ma potrzeby odbudowywania czegoœ, co jest na niezwykle wysokim poziomie – od 2010 r. poziom zaufania wzrósł o 11 pkt procentowych z 51 do 62 proc. w styczniu br. Równoczeœnie brak zaufania do Instytutu deklaruje obecnie jedynie 15 proc. respondentów, niemal dwukrotnie mniej niż 6 lat temu. 

Odnoœnie zarzutu o brak dystrybucji wydawnictw muszę powiedzieć, że kiedy obejmowałem stanowisko sieć dystrybucji praktycznie nie istniała i została dopiero odbudowana. W 2015 r. sprzedaliœmy blisko 90 tys. publikacji, ponad 20 tys. więcej niż w 2009 r. Tysišce osób pobierajš nasze publikacje z biblioteki cyfrowej utworzonej w ostatnich latach. Mówienie o braku dystrybucji œwiadczy o braku wiedzy. 

Jeżeli chodzi o zarzut "infantylizacji pracy Instytutu", to zestawiajšc to z innš wypowiedziš marszałka Ryszarda Terleckiego rozumiem, że ma na myœli np. gry i komiksy. Po pierwsze warto zauważyć, że ukazywały się one również za kadencji prezesa Janusza Kurtyki, z którš jesteœmy konfrontowani i przedstawiani jako rzekome przeciwieństwo. Po drugie to dobry sposób dotarcia do młodego pokolenia z wiedzš o naszej historii, każde z tych wydawnictw posiada bowiem opracowanie historyczne. 

Poza tym sprowadzanie naszej działalnoœci edukacyjnej do komiksów i gier jest nieporozumieniem i prawdopodobnie œwiadczy o braku wiedzy o takich działaniach jak "Opowiem Ci o wolnej Polsce", „O tym nie można zapomnieć - spotkania z kobietami, które przeszły piekło obozów i łagrów”, wyjazdach edukacyjnych na cmentarze katyńskie, rajdach szlakami oddziałów partyzanckich, inicjatywach rocznicowych i dziesištkach innych projektów. Jeœli cały pomysł nowelizacji oparty jest na tego typu nieporozumieniach i braku wiedzy, to jest bardzo niepokojšce.

Czy IPN planuje jakieœ działania zwišzane z projektem noweli? 

Liczę na rzetelnš dyskusję nad tym projektem w parlamencie. Na to, że będziemy mieli możliwoœć przedstawienia naszej opinii o poszczególnych zapisach. I mam nadzieję, że w toku prac parlamentarnych przepisy, które budzš największe wštpliwoœci będš mogły zostać zmienione bšdŸ doprecyzowane. Liczę także, że posłowie pochylš się nad wspominanymi przeze mnie kwestiami, które z punktu widzenia działalnoœci IPN sš szczególnie ważne. Niestety podczas przygotowywania noweli nikt z posłów nie skontaktował się z Instytutem. A szkoda, bo częœć zapisów już w projekcie mogła wyglšdać zupełnie inaczej, gdyby zechcieli poznać realia funkcjonowania IPN.

Rozmawiała Anna Kondek-Dyoniziak 

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL