NBA: rekordowy Westbrook

aktualizacja: 10.04.2017, 22:40
Foto: AFP

Russell Westbrook zaliczył 42. triple-double w sezonie. To najlepszy wynik w historii NBA.

REDAKCJA POLECA
11.04.2017
Skansen Chorzów
10.04.2017
Kaszub z krwi i kości
kariera
Millenialsi - czego oczekują od pracodawcy?

Nie ma przesady w stwierdzeniu, że ten sezon należy do Westbrooka, którego wyczyny regularnie są najważniejszą wiadomością dnia w NBA. Po odejściu z Thunder Kevina Duranta o obliczu drużyny stanowi w zasadzie tylko on. Zespół ze stanu Oklahoma nie jest faworytem walki o mistrzostwo, ale 28-letni rozgrywający bez większego trudu wprowadził go do fazy play off, przy okazji ustanawiając rekordy, które wydawało się, że przetrwają na zawsze.

W marcu został pierwszym w historii NBA koszykarzem, który uzyskując triple-double, nie spudłował żadnego rzutu. Tydzień później znów miał triple-double, a jego częścią była rekordowa zdobycz punktowa - 57. W niedzielę wyprzedził Robertsona w liczbie meczów w sezonie z dwucyfrową wartością w trzech kategoriach.

Powtórzył też inne wielkie osiągnięcie Robertsona, który do tej pory jako jedyny w historii ligi mógł się pochwalić średnimi z sezonu na poziomie triple-double. Westbrook notuje przeciętnie 31,9 pkt, 10,7 zbiórek oraz 10,4 asyst i od piątku jest jasne, że bez względu na jego dokonania w pozostałych meczach średnie nie zejdą poniżej poziomu triple-double.

Minionej nocy miał 50 pkt, 16 zbiórek i 10 asyst. Kiedy na niespełna pięć minut przed końcem meczu w Denver uzyskał 10. asystę i poprawił rekord Robertsona, kibice zgotowali mu owację na stojąco. Być może fani Nuggets nie byliby skłonni do takiej reakcji, gdyby wiedzieli, co stanie się później.

W tym momencie to gospodarze prowadzili 101:99, ale później zdołali zdobyć jeszcze tylko cztery punkty, a Westbrook wszystkie 15 dla Thunder. Zwycięstwo swojej ekipie zapewnił trafieniem "za trzy" równo z końcową syreną.

"Napędzała mnie czysta adrenalina. Trafienie zwycięskiego rzutu to coś o czym marzy się od dziecka. Kiedy dokonasz tego w hali przeciwnika smakuje to jeszcze lepiej. Takich rzeczy długo się nie zapomina" - podkreślił bohater wieczoru.

Dla Nuggets to była wyjątkowo bolesna porażka, bo ostatecznie zamknęła im drogę do play off. Ósmą i ostatnią drużyną Konferencji Zachodniej, która wystapi w tej fazie zostali Portland Trail Blazers.

Na Zachodzie jasne jest już niemal wszystko. Wiadomo, że w pierwszej rundzie Golden State Warriors zmierzą się z Trail Blazers, San Antonio Spurs z Memphis Grizzlies, Houston Rockets z Thunder, a Los Angeles Clippers z Utah Jazz. Jedyna niewiadoma dotyczy tylko tego, która z ekip w ostatniej z wymienionych par będzie miała przewagę parkietu.

Na Wschodzie o ostatnie dwa miejsca walczą trzy drużyny: Indiana Pacers (bilans 40-40), Chicago Bulls (39-41) oraz Miami Heat (39-41). Żadna z nich w niedzielę nie grała.

Wpadkę zaliczyli natomiast broniący tytułu Cleveland Cavaliers, którzy na wyjeździe ulegli po dogrywce ekipie Atlanta Hawks 125:126. Sama porażka nie jest niczym niezwykłym, ale jej okoliczności już tak. Cavaliers bowiem na ostatnią kwartę wychodzili prowadząc różnicą aż 26 pkt.

POLECAMY

KOMENTARZE