Kosmos

Symulacja: Asteroida zabije miliony osób

Symulacja komputerowa pokazuje, że uderzenie asteroidy spowoduje miliony ofiar.
123RF
Jeśli w Ziemię uderzy asteroida, najwięcej ofiar przyniosą huraganowe wiatry i fale tsunami.

Efekty upadku takiego niewielkiego ciała niebieskiego będą dramatyczne – wzniecą się pożary, powstaną gigantyczne fale tsunami, niebo zasnuje się szczelnie chmurami na długie miesiące... Jednak to nie te zjawiska spowodują najwięcej śmiertelnych ofiar. Symulacja przeprowadzona przez naukowców brytyjskich z Uniwersytetu w Southampton wskazuje, że najbardziej śmiercionośny będzie wiatr o potwornej sile.

Zbadano efekty uderzenia w nasz glob przeciętnej asteroidy o średnicy do 200 metrów. Symulacji dokonali fizycy, geografowie oraz inżynierowie przy pomocy stworzonego do tego celu programu komputerowego „Armor" (Asteroid Risk Mitigation Optimization and Research).

Naukowcy przewidują trzy możliwe scenariusze: eksplozja asteroidy w atmosferze, uderzenie w ląd lub upadek do oceanu. Stworzony model uwzględnia różne parametry i skład asteroidy, jej prędkość, kąt, pod jakim zbliży się do powierzchni Ziemi, gęstość zaludnienia i rodzaj zabudowy w rejonie uderzenia. Liczba ofiar śmiertelnych spowodowanych kolizją została oszacowana z uwzględnieniem takich czynników, jak gwałtowne podmuchy wiatru, fala uderzeniowa, fala termiczna, trzęsienia ziemi, wyrzucenie do atmosfery kawałków skał, tsunami, powstające kratery.

Okazuje się, że najbardziej niszczycielskie będą zjawiska meteorologiczne. W razie eksplozji nad Londynem asteroidy średnicy 50 metrów utworzy się monstrualny wyż, z niego narodzi się tornado i podmuchy wiatru o ogromnej sile. Spowodują one 85 proc. ofiar śmiertelnych, pozostałe zginą od wysokiej temperatury. W sumie śmierć poniesie 2,8 mln ludzi.

Jeśli asteroida będzie miała 200 m średnicy, zjawiska „powietrzne" spowodują 49 proc. ofiar śmiertelnych (pozostałe przyczyny to: szok termiczny – 24 proc., fala uderzeniowa – 23 proc., inne – 4 proc.), ale ich liczba wzrośnie do 8,8 mln.

Jeśli 200-metrowa asteroida wpadnie do oceanu w odległości 100 km od Rio de Janeiro, śmierć poniesie 30 tys. osób – 92 proc. z powodu gwałtownych porywów wiatru, 8 proc. pod falą tsunami.

Statystycznie asteroida tego rodzaju uderza w Ziemię co 40 tysięcy lat, dlatego prawdopodobieństwo takiej katastrofy (dotyczy całej powierzchni planety) w XXI wieku wynosi 0,01 proc. Ale jednak istnieje.

Dwa lata temu asteroida o średnicy jednego kilometra przeleciała blisko Ziemi – obiekt 2014-YB35 poruszał się z prędkością 37 tys. kilometrów na godzinę. Rok temu asteroida 2013 TX68 o średnicy 30 m przeleciała w odległości 18 tys. km. Dla porównania, asteroida, która 15 lutego 2013 roku rozerwała się nad Czelabińskiem w Rosji, miała 20 m średnicy. Trzy lata temu w odległości 40 tys. km od naszej planety przeleciała kilkudziesięciometrowa asteroida 2014 RC. Odległość, jaka dzieliła ją od nas, była dziesięciokrotnie mniejsza niż dystans między Ziemią a Księżycem. W ostatnich dekadach takich przypadków było więcej.

Dlatego Uniwersytet Hawajski pracuje nad programem ATLAS (Asteroid Terrestrial-Impact Last Alert System). W przypadku możliwej kolizji z asteroidą średnicy 45 m ATLAS będzie ostrzegał tydzień wcześniej, w przypadku asteroidy o średnicy 150 m – trzy tygodnie. Mniejsze obiekty ze względu na skutki, jakie mogą spowodować, nazywane są niszczycielami miast, natomiast większe – niszczycielami regionów. Jeszcze większe to niszczyciele cywilizacji i życia.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: k.kowalski@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL