Kosmos

Na Marsie będzie możliwe życie

Fotorzepa, Robert Gardziński
Rozmowa z Karolem Wójcickim, popularyzatorem nauki z Centrum Nauki Kopernik w Warszawie

"Rzeczpospolita": Johann-Dietrich Wörner, nowy dyrektor generalny Europejskiej Agencji Kosmicznej, zapowiedział zbudowanie na Księżycu stałej bazy, która zastąpi Międzynarodową Stację Kosmiczną. To początek kolonizacji Srebrnego Globu?

Karol Wójcicki: To będzie raczej placówka badawcza, niczym na Antarktydzie. Ale możliwe, że na potrzeby tej placówki uda nam się rozwinąć technologie, które sprawią, że w przyszłości kolonizacja Księżyca rzeczywiście stanie się możliwa. Zakładam, że w pierwszej kolejności, poza astronautami i badaczami, którzy będą w takiej bazie stacjonować, sprowadzi się także ich rodziny, by mogli oni zostać tam już na stałe. Taka baza na Księżycu może być pierwszym krokiem do kolonizacji innych planet, choć Amerykanie myślą już raczej o bezpośredniej kolonizacji Marsa.

Dlaczego akurat Marsa?

Mars nie jest dla nas dobrym miejscem do kolonizacji, ale z pewnością jest najmniej nieodpowiednim z możliwych. Cały czas rozglądamy się poza Układem Słonecznym, ale nawet jak wpadniemy na ślad planet podobnych do Ziemi, to i tak w najbliższym czasie nie będziemy w stanie na nie dolecieć.

Dlaczego zaczęliśmy w ogóle myśleć o kolonizacji kosmosu?

Póki zamieszkujemy jedynie Ziemię, to każda globalna katastrofa może prowadzić do całkowitej zagłady człowieka. Jeśli chcemy przetrwać jako gatunek, to z pewnością musimy zacząć na poważnie myśleć o kolonizacji innych planet. Załóżmy, że w przeszłości na Marsie, który kiedyś przypominał Ziemię, istniała cywilizacja podobna do naszej. Jeśli w porę z tej planety się nie wyniosła, to wyginęła, bo warunki na Marsie drastycznie się zmieniły.

Jaka jest szansa, że to samo stanie się na Ziemi?

Akurat dziś jest nam na Ziemi dobrze; niczego nam nie brakuje. Ale przecież w przeszłości pojawiały się już różne kataklizmy, które prowadziły do wymierania gatunków. Naukowcy twierdzą, że ten bezpieczny czas pomiędzy cyklicznymi kataklizmami już dawno minął. Statystyka pokazuje, że prędzej czy później coś tragicznego po prostu musi się wydarzyć. To może być np. zderzenie z jakąś planetoidą albo kolejny etap zlodowacenia. Jeżeli chcemy myśleć o naszym przetrwaniu, to nie możemy myśleć w perspektywie tylko jednej planety. Wiemy, że dla dinozaurów to nie skończyło się dobrze...

Jak w praktyce będzie wyglądała kolonizacja Marsa?

Choć jeszcze niedawno wydawało to się science-fiction, to być może uda nam się poddać Marsa pewnej metamorfozie. Chodzi o tzw. terraformowanie, czyli sztuczne poprawianie warunków tam panujących, by zbliżyć je do tych panujących w naszej atmosferze. Będzie to trwało setki lat, ale możliwe, że będziemy w stanie przekształcić Marsa w planetę, na której będziemy czuć się równie dobrze jak na Ziemi.

—rozmawiał Michał Płociński

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL