Konsumenci

Usługę u fryzjera i kosmetyczki można reklamować

AdobeStock
Wchodząc do salonu, ustalmy szczegółowo, co usługodawca ma wykonać – mówi radca prawny.

Rz: Zdarza się, że klienci nie są zadowoleni z usług fryzjera. Czy takie usługi można reklamować?

Tomasz Konieczny, radca prawny w Konieczny, Grzybowski, Polak, Kancelaria Prawna: Oczywiście że tak. Każda usługa może być przedmiotem reklamacji klienta niezadowolonego z jej jakości czy też jej efektu. Nie mam tu na myśli typowej, znanej większości konsumentów reklamacji towaru w trybie rękojmi za wady, gdyż rezultat usług fryzjera nie jest samoistny i nie poddaje się testowi na istnienie wad w rozumieniu przepisów o rękojmi. Choć granica między umową o dzieło, która może rodzić odpowiedzialność z tytułu rękojmi za wady dzieła, a umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, jest cienka, to jednak opowiadałbym się za tą drugą. Oznacza to, że reklamacja takiej usługi opierałaby się na zasadach odpowiedzialności kontraktowej z kodeksu cywilnego.

W takim razie czego można żądać? Poprawienia fryzury?

Tak. Klient ma prawo wymagać prawidłowego i fachowego wykonania usługi fryzjerskiej. Może to w praktyce oznaczać potrzebę poprawki. Umowa, którą w sposób dorozumiany zawieramy z przedsiębiorcą prowadzącym salon fryzjerski, siadając na jego fotelu i zlecając ustnie taką czy inną usługę, wiąże obie strony i daje każdej z nich uprawnienie do żądania spełnienia określonego świadczenia. Klient salonu fryzjerskiego ma przede wszystkim prawo wymagać wykonania określonej usługi (np. cięcia czy farbowania włosów), zaś fryzjer zapłaty wynagrodzenia za usługę zgodnie z własnym cennikiem lub według indywidualnych uzgodnień stron. Obowiązuje tu stara zasada, że umów należy dotrzymywać.

A jeśli fryzjer podejmie się poprawienia uczesania, natomiast klientka nadal będzie niezadowolona, może nie płacić?

Samo subiektywne przekonanie klienta o jakości usługi lub niewyartykułowane wcześniej oczekiwania co do przyszłej fryzury nie zawsze oznaczają, że faktycznie do nienależytego wykonania umowy doszło. Fryzjer jako profesjonalista ma podwyższony próg należytej staranności, jednak ocena, czy do prawidłowego wykonania usługi doszło czy nie, jest już kwestią ocenną. Oczywiście można sobie wyobrazić spór, w którym jakość ta będzie badana przez biegłego sądowego, jednak w praktyce tego rodzaju spory nie lądują w sądach i są załatwiane na miejscu w salonie fryzjerskim.

Czy klient niezadowolony z efektu końcowego może jednak nie zapłacić?

Odmowa zapłaty może być uzasadniona np. w przypadku, gdyby do wykonania usługi w ogóle nie doszło albo gdyby zachodziła potrzeba ponownego wykonania tej samej usługi w sposób prawidłowy, np. w innym salonie, co dawałoby możliwość żądania zapłaty odszkodowania, czyli pokrycia ceny usługi „naprawczej", z możliwością jego potrącenia z ceny usługi nieprawidłowej.

A jeśli klientka mimo niezadowolenia nie idzie do innego salonu i spędza sylwestra w złej fryzurze, może liczyć na obniżenie ceny?

Nawet jeśli usługi fryzjerskiej nie będziemy traktować jako umowy o dzieło, to i tak istotne będą ustalenia stron w przedmiocie rezultatu, jaki miał być osiągnięty. Jeśli klientce zależało wyłącznie na podcięciu i rozjaśnieniu włosów bez szczegółowych wymagań czy wytycznych, to trudno będzie później odmówić zapłaty lub żądać jej pomniejszenia, gdyby się okazało, że włosy zostały rozjaśnione przy użyciu innej farby, aniżeli spodziewała się klientka. Praktyczna rada dla konsumentów jest taka, aby każdorazowo ustalać w sposób możliwie szczegółowy, co ma być wykonane, przy użyciu jakich farb/materiałów oraz do jakiego efektu ma dana usługa doprowadzić (np. przy wykorzystaniu zdjęcia obrazującego oczekiwaną fryzurę). Łatwiej będzie można ustalić, czy dana usługa została wykonana w sposób zgodny z umową czy też nie. W takim też wypadku indywidualne wytyczne i sugestie klienta nabierają znaczenia jako element treści umowy zawieranej bez formalnego dokumentu z salonem fryzjerskim.

Co się dzieje, gdy fryzjerka lub kosmetyczka wyrządzą nam szkodę, np. zabieg spowoduje jakiś uszczerbek na zdrowiu lub wyglądzie? Czy np. spalone włosy, zniszczona cera po zabiegu mogą być podstawą roszczeń odszkodowawczych?

Owszem. Jeśli klient poniesie szkodę w związku z wykonywaniem usług fryzjerskich lub innych, to ma prawo żądać jej zrekompensowania. Czasem będzie to wyłącznie koszt ponownej usługi, a innym razem może chodzić o znacznie wyższe i poważniejsze roszczenia, nie wyłączając pokrycia kosztów leczenia, utraconego zarobku w okresie leczenia czy rehabilitacji lub także zadośćuczynienia za krzywdę – w ramach już nie tyle odpowiedzialności kontraktowej, co tzw. deliktowej sprawcy szkody. W poważniejszych przypadkach roszczenia można i warto kierować – zakładając, że salon miał odpowiednią polisę OC – także do zakładu ubezpieczeń.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL