Komercyjne

Banki na nowo wymyślają swoje oddziały

?Dobrze zaprojektowane wnętrze, drewno i ciepłe kolory powodują, że oddział banku jest przytulny, co zmniejsza dystans
materiały prasowe
Ciężkie drzwi i marmury odchodzą do lamusa, czas na nowoczesność.
Zmniejszająca się liczba placówek bankowych już nie dziwi. Proces ten trwa od ponad pięciu lat i w tym czasie ubyło w Polsce nieco ponad 2 tys. oddziałów: teraz jest ich 13,3 tys. Ale samo zamykanie lokali to niejedyny przejaw restrukturyzacji sieci – zmienia się też kształt, wystrój, lokalizacja i rola oddziałów.
Jednym z głównych powodów zamykania placówek bankowych jest spadająca liczba osób je odwiedzających. Bankowość wbrew pozorom jest jedną z tych branż, która najmocniej odczuła wpływ cyfryzacji na swój biznes. Klienci wolą załatwić swoje sprawy przez internet, a nie w oddziale. Dochód w przeliczeniu na placówkę maleje, co skutkuje zmniejszeniem powierzchni takiego oddziału albo wręcz jego zamknięciem. Innym ważnym powodem zamknięć oddziałów są przejęcia i fuzje banków, skutkujące także zwolnieniami pracowników, co powoduje, że redukcja sieci to jeden z głównych sposobów uzyskania synergii kosztowych po fuzji.

Jak klubokawiarnia

Banki więc na nowo wymyślają swoje placówki. Pionierem pod tym względem był Idea Bank, który parę lat temu otwierał pierwsze oddziały tylko w małym stopniu przypominające placówki bankowe. Wyróżniały je kolorowy, nowoczesny wystrój, przestronność i sprawiały wrażenie raczej klubokawiarni dla przedsiębiorców, w której mogą bezpłatnie pracować czy umówić się na spotkanie z klientami, a przy okazji wypić darmową kawę i nawiązywać znajomości dzięki rozmowie z innymi przedsiębiorcami. Później podobną koncepcję zastosował Nest Bank, którego oddziały przypominały kawiarnie.
– Dobrze zaprojektowane wnętrze ma wpływ na komfort klienta, dlatego zdecydowaliśmy się na naturalne drewno i ciepłe kolory w oddziałach. Nasze oddziały są przytulne, aż chce się do nich wejść. W ten sposób zmniejszamy dystans do klientów – mówili przedstawiciele Nest Banku, zaznaczając, że według ich badań klienci najczęściej wskazywali na takie cechy, jak przytulność wnętrza, bliskość, przyjazność, ciepło, swojskość, kameralność, które dają skojarzenie z kafejką.

Sala z chrobotkiem

Kolejnym przykładem odchodzenia banków od stereotypu placówki zbudowanej z wielkich, ciężkich drzwi oraz wykończonych marmurami, jest pomysł BGŻ BNP Paribas. W ubiegłym roku bank uruchomił pierwszą w pełni bezgotówkową placówkę, która wyglądem banku nie przypomina. Wnętrze jest nowoczesne, utrzymane w jasnych kolorach, motywem przewodnim wystroju jest drzewo, dominują kolory w pełni inspirowane naturą, o czym świadczy jedna z zaprojektowanych ścian w przestronnej sali konferencyjnej, na której umieszczono żywe rośliny (chrobotek reniferowy). Klienci odwiedzający oddział mogą usłyszeć rozlegające się z głośników odgłosy natury i poczuć zapach stworzony dla banku. Placówka jest zautomatyzowana, transakcje gotówkowe są możliwe tylko za pomocą recyklerów (bankomat i wpłatomat w jednym realizujący transakcje w formie zbliżeniowej), z których można korzystać całodobowo. Klienci mają też do dyspozycji tablety, komputer i drukarkę, jest też wspólne miejsce do pracy i aneks kuchenny z kawą. – Zmiana filozofii obsługi klientów, w tym zupełnie nowa aranżacja oddziałów, to jeden z kluczowych elementów strategii nakierowanej na budowę banku cyfrowego, ale i relacyjnego opartego na wysokiej jakości usług. Naszym celem jest zapewnienie klientom większej dostępności i wygody – mówił jesienią Maciej Chlebowski, dyrektor Departamentu Zarządzania Sprzedażą w Banku BGŻ BNP Paribas. Dodał, że polscy klienci chcą banku, który nie tylko zaspokoi ich potrzeby finansowe, lecz także dostarczy innowacyjne rozwiązania cyfrowe w wygodny dla nich sposób. Na razie takich placówek BGŻ BNP Paribas będzie miał kilka, ale ich liczba ma docelowo wzrosnąć do około 200. Inny wyraźny w bankowości trend to budowa tzw. placówek light albo smart. Bank Handlowy prawie trzy lata temu wprowadził tzw. oddziały smart (mniejsza powierzchnia, w pełni ucyfrowiona, szybsza obsługa), od niedawna ma także nowe placówki Smart Mini, której cechą jest mobilność: otwierane będą czasowo, montowane z opcją łatwego przeniesienia w inną lokalizację, ale nie będą znajdować tylko w centrach handlowych. Podobną drogą poszedł Millennium i niedawno otworzył pierwszy oddział w miniformacie w galerii handlowej. – Obecnie klienci mają coraz mniej czasu na chodzenie do tradycyjnych oddziałów, a swój wolny czas bardzo często spędzają w centrach handlowych. W związku z tym wybieramy miejsca, gdzie klienci lubią przebywać i spędzają dużo czasu. Chcemy być bliżej nich i umożliwić im łatwiejszy dostęp do usług bankowych – wyjaśniał Wojciech Rybak, członek zarządu Millennium. ©?
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL