Szułdrzyński: Męczeński marsz Tuska

aktualizacja: 20.04.2017, 06:12
Foto: PAP, Bartłomiej Zborowski

Podróż Donalda Tuska do prokuratury zmieniła się w dość żenujący polityczny spektakl.

Przewodniczący Rady Europejskiej postanowił wykorzystać pretekst, jakim było wezwanie na przesłuchanie w charakterze świadka w sprawie dotyczącej współpracy polskich i rosyjskich służb. Informując na Twitterze o swoim przyjeździe do Polski, dodał: „Do zobaczenia na trasie". Zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy byłego premiera mogli mieć w środę pewność, że wiec, w który zmienił się spacer przewodniczącego Rady Europejskiej z Dworca Centralnego do prokuratury wojskowej, to początek kampanii prezydenckiej Donalda Tuska. Policyjna asysta ochraniająca Tuska zarówno przed zwolennikami, jak i przeciwnikami oraz pyskówki sprawiły, że wydarzenie to zmieniło się w farsę. Również obecność Mateusza Kijowskiego, borykającego się z poważnymi problemami wizerunkowymi lidera KOD, nie dodawała przemarszowi Tuska powagi.

Nie zmienia to jednak faktu, że tak naprawdę prowodyrem środowego przemarszu Tuska ulicami Warszawy był... Jarosław Kaczyński. To jego decyzja, by polski rząd za wszelką cenę blokował wybór byłego premiera na stanowisko szefa Rady Europejskiej, zbudowała obecną pozycję Tuska. To decyzja prezesa PiS sprawiła, że nawet wśród wielu Polaków, którzy mieli za złe szefowi Platformy, że w apogeum afery taśmowej porzucił tonący okręt w Polsce i przesiadł się na statek płynący pod błękitną banderą z gwiazdkami, nagle zaczęli na niego patrzeć jak na bohatera narodowego. Również skłócona i pozbawiona charyzmatycznego lidera opozycja dostała od PiS prezent. Nie mówiąc już o samej Platformie, która właśnie od czasu reelekcji szefa Rady Europejskiej notuje najwyższe w tej kadencji poparcie w sondażach; wyższe niż ostatni wyborczy wynik tej partii.

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów "Rzeczpospolitej"

Zamów subskrypcję TANIEJ O VAT
i czytaj bez ograniczeń!

Kup teraz
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE