Komentarze

Szczepłek: Życie bez Lewego

Fotorzepa, Waldemar Kompała
0:0 z Urugwajem to niezły wynik. Tyle, że Polacy przyzwyczaili nas, że prawie w każdym meczu zdobywają bramki. Na Stadionie Narodowym tylko jeden z 21 meczów, w ciągu pięciu lat, zakończył się bezbramkowym remisem. To było na otwarcie tej areny, z Portugalią. Tyle, że wtedy Robert Lewandowski nie był jeszcze światową gwiazdą. Od kilku sezonów jest i niemal regularnie w każdym spotkaniu zdobywa gole. Kiedy go zabrakło, trzeba było zmienić sposób gry.

Przekonaliśmy się o tym, czego się można było spodziewać. Nie ma w Polsce napastnika, mogącego zastąpić Lewandowskiego więc Adam Nawałka miał okazję pokazać, że potrafi z tej sytuacji wybrnąć. Udało się połowicznie. Wiedzieliśmy, że Urugwajczycy grają twardo, bardzo dobrze technicznie, a Edinson Cavani jest jednym z najlepszych napastników na świecie.

Żeby te przewagi wyrównać, trener postawił na grę defensywną. Mówiło się, że może zaryzykować ustawienie z trzema obrońcami, jednak to byłoby samobójstwo. Graliśmy aż pięcioma, w ustawieniu, jakiego nigdy wcześniej nie widzieliśmy. Thiago Cionek, Jarosław Jach i Kamil Glik stali na środku obrony, Bartosz Bereszyński i Maciej Rybus na bokach, przed nimi w środku Grzegorz Krychowiak i Jacek Góralski, na skrzydłach Jakub Blaszczykowski i Kamil Grosicki a na środku Kamil Wilczek.

Dla Jacha to był debiut, Góralski i Wilczek też się dotychczas nie nagrali, ale jakoś dawali sobie radę. Była to jednak gra taka, żeby nie przegrać. Emocje zaczynały się, kiedy piłkę mieli Błaszczykowski lub Grosicki, bardzo dobrze do ataków włączał się Bereszyński, który powinien stać pełnoprawnym następcą Łukasza Piszczka.

Tyle, że w całym meczu Polacy oddali na bramkę Martina Silvy mniej niż pięć celnych strzałów i żaden nie był groźny. Wilczek miał jedną sytuację, a zastępujący go Jakub Świerczok żadnej.

Oczywiście tak grając można dojść do finału mistrzostw świata, co już nie raz pokazała reprezentacja Włoch. Był to jednak „futbol na nie”.

Nawałka musi sprawdzać różnych zawodników i próbować ustawień, więc biorąc pod uwagę jego niechęć do rewolucyjnych zmian i tak okazał się ryzykantem. Każdy kolejny taki nieprzegrany mecz dobrze wpływa na samopoczucie. Jeśli nie możesz wygrać, to chociaż postaraj się nie przegrać. Można powiedzieć, że się udało.

Pożegnanie, jakie PZPN, zawodnicy i kibice zgotowali Arturowi Borucowi było absolutnie wyjątkowe i wzruszające. Tak powinno się żegnać wielkich piłkarzy, którzy przyczynili się do sukcesów reprezentacji i pozostawili po sobie wdzięczną pamięć.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL