Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Komentarze

Artur Bartkiewicz: I ty możesz zostać prof. Królikowskim?

Fotorzepa, Stefan Mleczak
„Naprzeciwko klasztoru żeńskiego stoi klasztor męski. Nie ma w tym nic złego, ale może być” – głosi chińskie powiedzenie. Tak jest właœnie ze sprawš prof. Królikowskiego.

Nie znajšc szczegółów sprawy nie sposób oczywiœcie rozstrzygnšć czy prof. Michał Królikowski słusznie znalazł się na celowniku prokuratury, czy nie. Wiadomo, że w Polsce obowišzuje zasada domniemania niewinnoœci, wiadomo też, że obie strony majš zapewne własne, odmienne wersje wydarzeń. 

Niepokojšca jest jednak sekwencja zdarzeń. Oto najpierw prezydent Andrzej Duda, wbrew woli rzšdu, a nade wszystko wbrew woli ministra sprawiedliwoœci Zbigniewa Ziobro, który przy okazji jest przełożonym wszystkich prokuratorów, wetuje ustawy reformujšce sšdownictwo i zapowiada napisanie własnych. Nieco póŸniej dowiadujemy się, że przy pisaniu tych ustaw – które, jak można się spodziewać pozbawiš Ziobry zapisanej w pierwotnych ustawach omnipotencji w sprawie sšdów – prezydentowi pomaga prof. Królikowski. Mija jeszcze kilka dni – i dowiadujemy się, że prokuratura, podległa ministrowi Ziobrze, wykazuje zainteresowanie prof. Królikowskim. Wszystko to poprzedza artykuł na portalu tvp.info o tym, że Królikowski "kilkanaœcie miesięcy temu pracował dla firmy, której właœciciele zostali zatrzymani przez CBŒP za wyłudzenie 700 mln zł VAT". 

Chciałbym wierzyć, że to wszystko brzydko wyglšdajšcy zbieg okolicznoœci. Jeœli bowiem jest inaczej, to w naszych głowach powinien rozlec się głoœny dzwonek alarmowy. Oto pierwsza osoba w państwie zrobiła coœ, co nie podoba się przedstawicielowi rzšdu – więc wysyłany jest jej sygnał ostrzegawczy z wykorzystaniem prokuratury i przy pewnym udziale publicznego (choć dziœ już raczej państwowego) medium. Tak, nikt nie łomocze do drzwi prof. Królikowskiego o szóstej rano, wszystko wyglšda raczej jak przygotowany przez PiS ostrzał artyleryjski przed pracami nad prezydenckimi projektami ustaw w parlamencie, który ma oczyœcić przedpole i przypomnieć prezydentowi kto tu naprawdę rzšdzi. Ale precedens jest bardzo niebezpieczny. 

Wielu pewnie wzruszy ramionami uznajšc to za kolejnš rozgrywkę na szczytach władzy – ot nowa elita zaczęła walczyć między sobš, cóż nam zwykłym obywatelom do tego. Przypomnę jednak, że podobnie było w gruncie rzeczy w PRL – tam też jeœli ktoœ nie stawał na drodze władzy, to władza raczej się nim nie interesowała. Inżynier Karwowski mógł sobie nawet kupić działkę pod miastem, miał własne M3 i Malucha. Czasem jednak zdarza się tak, że drogi obywateli i władzy przecinajš się. I wtedy każdy może zostać prof. Królikowskim. A przecież instrumentarium, które posiada rzšd miałoby się jeszcze poszerzyć o sšdy, które „nie będš takie jak były”. W obecnej sytuacji trochę strach zapytać: A jakie będš? 

Powtarzam: chciałbym wierzyć, że wszystko co dzieje się wokół prof. Królikowskiego to po prostu zbieg okolicznoœci. Ale jeszcze bardziej chciałbym mieć pewnoœć, że tak jest. Dziœ jednak tej pewnoœci mieć nie mogę.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL