Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kolekcje

Kiedy w sšdzie potrzebny jest ekspert rynku sztuki?

Klaudia Œwištczak-Pjanka namalowała obraz „Powidoki”
Sopocki
O orzeczeniu sšdu zadecydowała opinia jednego eksperta, choć trzech innych twierdziło inaczej.

Antykwariusze œwiętujš sšdowe zwycięstwo kolegi z branży. Rafał Nowakowski ze stołecznego antykwariatu Atena w 2011 r. sprzedał za 8,5 tys. zł srebrnš cukiernicę z warsztatu Karola Malcza.

Klient uznał jednak, że cukiernica jest falsyfikatem i domagał się zwrotu pieniędzy. Antykwariusz obstawał przy swoim. W marcu 2011 r. sprawa trafiła do sšdu. Teraz sšd pierwszej instancji oddalił powództwo klienta. Uznał, że cukiernica jest oryginałem.

Brakuje ekspertów

Bez względu na dalszy rozwój wypadków sprawa powinna zainteresować klientów oraz antykwariuszy. Po lekturze bogatej dokumentacji procesu można odnieœć wrażenie, że w naszym kraju brakuje specjalistów od antyków, zwłaszcza takich, których oceny majš moc opinii ostatecznej, nie budzš wštpliwoœci i sš niepodważalne.

Najpierw sšd powołał jako biegłš historyczkę sztuki, Joannę Tarnawskš. Biegła sšdowa orzekła, że cukiernica jest falsyfikatem. Jako œwiadek klienta zeznawał ekspert rynku sztuki, Adam Konopacki. On także stwierdził, że sporny przedmiot jest fałszywy. Nabywca dysponował poza tym pisemnš analizš antykwariusza i kolekcjonera Marka Mielniczuka, który uznał cukiernicę za podróbkę.

Wreszcie sšd jako biegłego powołał Ryszarda Bobrowa, kuratora zbiorów sztuki zdobniczej w Muzeum Narodowym w Warszawie. Ryszard Bobrow uznał cukiernicę za autentyk i na tej podstawie sšd oddalił powództwo klienta.

Od lat piszę o falsyfikatach na krajowym rynku sztuki. Zgromadziłem na półce metr bieżšcy segregatorów z dokumentami z podobnych spraw. Zawsze pojawia problem braku urzędowego eksperta. Sędziowie sš bezradni, podobnie jak poszkodowani klienci.

Elementarz dla klientów

Z dokumentacji dotyczšcej tej sprawy wynika, że sšd miał problemy ze znalezieniem odpowiedniego biegłego. Kolejne instytucje odmawiały pomocy. Sędzia uzasadniał, mówišc w koniecznym skrócie, że opinia na temat przedmiotu powinna mieć charakter instytucjonalny, powinno jš wydać Muzeum Narodowe. Ostatecznie przygotował jš pracownik muzeum uznany w sprawie za biegłego.

Klienci i antykwariusze w celach edukacyjnych obowišzkowo powinni poznać szczegóły ocen wydanych w tej sprawie. Zacytuję zdanie z ekspertyzy Ryszarda Bobrowa: „Nie można mitologizować firmy Malcza, owszem – o dużych możliwoœciach technicznych i artystycznych, ale wykonujšcej przede wszystkim to co najlepiej sprzedawało się klienteli o różnych możliwoœciach finansowych. A srebro zawsze sprzedaje się na wagę".

Ryszard Bobrow polemizuje w ten sposób z opiniami Joanny Tarnawskiej i Adama Konopackiego, że cukiernica wykonana jest topornie, by nie powiedzieć tandetnie i dlatego m.in. nie może być wyrobem arcymistrza Karola Malcza.

Po 1989 r. w sšdach i w codziennej praktyce rynkowej wraca problem braku prawnej definicji zawodu eksperta rynku sztuki. Nie wiadomo, kto może być ekspertem i w jakim zakresie. Nie sprecyzowano kryteriów, jak powinno przebiegać badanie autentycznoœci, jakie treœci bezwzględnie musi zawierać ekspertyza.

Prawnicy w monografiach tematu alarmujš, że ekspertami często sš przypadkowe osoby, zwykle historycy sztuki. Klienci nie wiedzš, że ekspertyzę autentycznoœci w wielu przypadkach powinien wydawać historyk sztuki i obowišzkowo konserwator.

W sporze o cukiernicę Malcza opinia jednego eksperta przesšdziła o wyroku, choć trzech fachowców wydało negatywne oceny. Takie rozstrzygnięcie może budzić emocje. Czy da się zoptymalizować pracę ekspertów w sšdach? Jak to zrobić?

Zapytałem o to Leszka Wšsa, historyka sztuki, antykwariusza, działacza Stowarzyszenia Antykwariuszy i Marszandów Polskich. Leszek Wšs uważa, że opinie na temat autentycznoœci dzieł sztuki lub rzemiosła artystycznego powinny zapadać kolegialnie. Grupa fachowców bada przedmiot i ogłasza ocenę po głosowaniu.

Faktem jest, że nie tylko rynek malarstwa, ale także rzemiosła artystycznego jest zalany falsyfikatami. Zdumiewa, że nikt nie wznawia elementarza dla klientów i antykwariuszy, jakim jest poradnik Władysława Œlesińskiego „Fałszerstwa rzemiosła artystycznego". Ksišżkę wydano w 1994 r. i jest praktycznie niedostępna. Co gorsza – pozostaje nieznana!

Nieznane sš również ważne wyroki, jakie zapadły po 1989 r. w sprawie rynku sztuki. Niektóre uzasadnienia wyroków to gotowe instrukcje postępowania dla klientów, antykwariuszy i ekspertów.

Ministerstwo Kultury od lat ogłasza swojš listę rzeczoznawców dóbr kultury. Niestety, dominujš na niej specjaliœci od zabytków nieruchomych. Lista specjalistów jest doskonalona. Pozytywnym sygnałem jest to, że w 2016 r. minister prof. Piotr Gliński usunšł z listy rzeczoznawców ekspertkę od malarstwa, która w opinii œrodowiska antykwariuszy wykonywała obowišzki niefachowo.

Kolekcja Henryka Sienkiewicza

Na falsyfikaty nie natkniemy się na aukcjach najmłodszej sztuki. Tu wszystko jest autentyczne, prace pochodzš bezpoœrednio od autorów.

18 lutego odbędzie się Aukcja Sztuki XXI wieku organizowana przez Sopocki Dom Aukcyjny (www.sda.pl). Wyróżnia się obraz Klaudii Œwištczak-Pjanki. Tytuł „Powidoki" nawišzuje zapewne do najnowszego filmu Andrzeja Wajdy o Władysławie Strzemińskim.

Kolekcjonerzy i miłoœnicy sztuki powinni obejrzeć obrazy ze zbiorów Henryka Sienkiewicza, jakie pokazano w Muzeum Uniwersytetu Warszawskiego w Pałacu Tyszkiewiczów (www.muzeum.uw.edu.pl). Po raz pierwszy w stolicy zostały zaprezentowane 22 obrazy Piotra Stachiewicza inspirowane „Quo vadis". Pochodzš z muzeum pisarza w Oblęgorku. Jest też dzieło Henryka Siemiradzkiego „Pierwsze ofiary Koloseum", z Seminarium Archidiecezjalnego w Warszawie. Wystawa trwała do 10 lutego.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL