Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Kolarstwo

Tour de France: Sagan nie zgadza się z wykluczeniem

AFP
- Nie zgadzam się z karš, ale jš akceptuję - powiedział Peter Sagan po wykluczeniu z Tour de France za spowodowanie upadku Marka Cavendisha na finiszowych metrach 4. etapu.

Ze zwieszonš głowš opuszczał Sagan kwaterę ekipy Bora-Hansgrohe we francuskiej miejscowoœci Vittel. Wrócił do domu, bo w Tour de France już nie pojedzie.

- Przykro mi, że Mark Cavendish upadł i doznał kontuzji. Mam nadzieję, że szybko wróci do zdrowia. Nie zrobiłem jednak niczego Ÿle. To był sprint, dokładnie taki sam, jakich było wiele wczeœniej i jakich będzie jeszcze wiele w przyszłoœci - można przeczytać w opublikowanym oœwiadczeniu dwukrotnego mistrza œwiata.

Dyskwalifikacja Sagana wywołała falę komentarzy. Zdecydowana większoœć nie popiera decyzji jury wyœcigu. Eksperci uważajš, że kara jest zbyt surowa. Niemiecka ekipa złożyła protest, który jednak nie zmienił zdania sędziów.

Słowak, jedna z najbardziej barwnych postaci w kolarstwie, opisał dokładnie całe wydarzenie - Demare wyprzedził mnie po prawej stronie. Chciałem "usišœć" mu na kole. Marka w ogóle nie widziałem, bo atakował mnie od tyłu. Nagle go poczułem. On mnie jako pierwszy dotknšł. Musiałem jakoœ się ratować, żeby utrzymać równowagę - opowiadał.

Dwie godziny po zakończeniu etapu do sali konferencyjnej wszedł rzecznik prasowy wyœcigu Philippe Sudres wraz z szefem jury Philippe Marienem. To właœnie oni przekazali informację o dyskwalifikacji Sagana. Dziennikarze, którzy od lat obsługujš Tour de France długo zastanawiali się, kiedy po raz ostatni można było być œwiadkiem takiej dramaturgii.

- Decyzja została podjęta na podstawie art. 12.104. Peter zagroził bezpieczeństwu nie tylko Marka, ale także innych kolarzy - tłumaczył szef sędziów.

Po ogłoszeniu werdyktu Sagan natychmiast zamknšł się w swoim pokoju. Nie wyszedł z niego do rana. Przed hotelem zebrali się dziennikarze i wiele ekip telewizyjnych. Tylnym wyjœciem wykradł się szef ekipy Ralph Denk i pojechał do jury. Pertraktował do póŸnych godzin nocnych - bez rezultatu.

Protest został złożony także przez ekipę Dimension Data, w której jeŸdzi Cavendish (badania wykazały u niego złamanie łopatki).

- To nie był wypadek, a umyœlne użycie łokcia, w celu przeszkodzenia Markowi. Sagan zepchnšł Cavendisha na bandę. Powinien za to jechać do domu - domagał się szef teamu Rolf Aldag.

Na te słowa zareagowała ekipa Bora-Hansgrohe, w której barwach jeŸdzi także Rafał Majka.

- Nie zgadzamy się z decyzjš. Peter odpiera wszelkie zarzuty i specjalnie nie spowodował żadnej kolizji. Trzymał się swojej linii jazdy i nie widział Cavendisha, który pojawił się nagle po prawej stronie. Spróbujemy teraz zareagować sportowo. Mamy w składzie Majkę i Emanuela Buchmanna, którzy także mogš być wysoko w klasyfikacji generalnej wyœcigu - napisano w oficjalnym komunikacie.

ródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL