Katastrofa smoleńska

Morawiecki mówi o odpowiedzialności Rosjan. MON odpowiada

Fotorzepa, Jakub Kamiński
Kornel Morawiecki w rozmowie z "Rzeczpospolitą" powiedział, że nie ma niezbitych dowodów na odpowiedzialność Rosjan w sprawie katastrofy smoleńskiej. Na te słowa odpowiedział przewodniczący podkomisji smoleńskiej dr Kazimierz Nowaczyk.

Kornel Morawiecki mówił w rozmowie z "Rzeczpospolitą" o publicznych oskarżeniach Antoniego Macierewicza pod adresem Rosjan. Szef MON uważa, że ponoszą odpowiedzialność za katastrofę smoleńską.

- Antek nie powinien tak mówić bez żelaznych dowodów, bo psuje relacje Polski z sąsiadami. Nie możemy odwracać się od Rosji. Powinniśmy szukać porozumienia - powiedział Morawiecki.

- W tym zespole nie ma ekspertów z komisji Millera, a powinni w nim być. Raportowi zespołu Macierewicza, choćby był rzetelny, i tak połowa polskiego społeczeństwa nie da wiary - mówił natomiast o podkomisji smoleńskiej.

Po wywiadzie na stronie MON pojawił się komunikat:

W związku z wypowiedzią posła Kornela Morawieckiego (Rzeczpospolita, 28.12.2017 r.), iż nie ma dowodów na odpowiedzialność strony rosyjskiej za tragedię smoleńską informuję, że kwestia ta została jednoznacznie rozstrzygnięta.

Materiał dowodowy Podkomisja ds Ponownego Zbadania Wypadku Lotniczego przedstawiła opinii publicznej w dniu 10.04. 2017 r. Wskazują na to ustalone i przez nikogo dotąd niepodważone okoliczności: 

1.      ówczesne warunki pogodowe zobowiązywały Rosjan do zamknięcia lotniska i odesłania samolotu z polską delegacją na lotnisko zapasowe. Takie działanie przewidują wojskowe i cywilne przepisy rosyjskie. Zarówno kontrolerzy lotu w Smoleńsku jak i nadzorujący ich w moskiewskiej centrali o kryptonimie Logika generał V.V. Benediktow, mieli pełną świadomość tej sytuacji, a mimo to nie zamknęli lotniska i zezwolili na lądowanie TU154M;

2.      jak wykazuje precyzyjna analiza przebiegu podejścia do lądowania, kontrolerzy ze Smoleńska systematycznie wprowadzali w błąd polskich pilotów, przekazując im informacje na temat zajścia do lądowania i ścieżki schodzenia, które wskazywały miejsce lądowania na około 1000 metrów przed początkiem pasa startów/lądowań. 

Tak więc, niezależnie od okoliczności rozpadu samolotu w powietrzu, które wciąż są przedmiotem analizy Podkomisji, odpowiedzialność strony rosyjskiej jest bezsporna. 

Niewłaściwym wydaje się także podważanie przez posła K. Morawieckiego wiarygodności Podkomisji poprzez wskazywanie braku w jej składzie członków komisji b. ministra J. Millera. Osoby te fałszowały sporządzony przez siebie raport i, nie mając dowodów, oskarżały generała A. Błasika o obecność w kokpicie. Sfałszowano także zamówioną przez komisję ekspertyzę, mówiącą o strefach wybuchów, zastępując w raporcie słowo „wybuchy” słowem „pożary”. Udział takich osób w pracach Podkomisji z mocy prawa jest niemożliwy niezależnie od moralnej oceny takiej sytuacji. 

Komisja zwraca się do wszystkich, a zwłaszcza do osób publicznych, by przed zabraniem głosu w mediach zapoznały się z upowszechnionymi wynikami prac Podkomisji. 

Przewodniczący Podkomisji

(-) dr Kazimierz Nowaczyk

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL