Katastrofa smoleńska

BOR i SKW nie sprawdziły apteczki technicznej TU-154M przed wylotem do Smoleńska

Fotorzepa, Jakub Kamiński
Apteczka techniczna to tona najróżniejszych części, np. kanistrów. Dysponuję spisem zawartości tej „apteczki" - powiedział mec. Hambura we środę w wywiadzie dla PAP. BOR i SKW nie sprawdziły apteczki technicznej TU-154M przed wylotem do Smoleńska.

W środę Podkomisja smoleńska wydała komunikat o treści: „liczne zniszczenia lewego skrzydła samolotu Tu-154 M noszą ślady wybuchu; destrukcja skrzydła rozpoczęła się przed brzozą”.

Komentując dla PAP te doniesienia, mec. Stefan Hambura, pełnomocnik rodzin ofiar katastrofy pod Smoleńskiem zwrócił uwagę na tzw. apteczkę techniczną, która była na wyposażeniu samolotu Tu-154 M, który rozbił się w okolicach lotniska Siewiernyj pod Smoleńskiem.

„Kilka lat temu zwracałem uwagę na element wyposażenia samolotu, który nazywany jest „apteczką techniczną”. Niech nikogo nie zmyli ta nazwa. „Apteczka techniczna” to ponad tona najróżniejszych części, np. kół zapasowych, kanistrów, różnego rodzaju pojemników. Ta nazwa może zmylić wielu ludzi co do zawartości i wielkości tego ładunku. Dysponuję spisem zawartości tej „apteczki technicznej”” - powiedział mec. Hambura w udzielonym we środę wywiadzie dla PAP.

5 listopada 2012 roku, na podstawie złożonego dwa miesiące wcześniej przez mec. Stefana Hamburę wniosku o udostępnienie informacji publicznej, MON przesłało swoją odpowiedź. Dokumenty opisują „postępowanie szkodowe w mieniu służby inżynieryjno-lotniczej, w związku z katastrofą samolotu Tu-154 M”. Dokumenty podpisał dyrektor departamentu Prasowo-Informacyjnego MON, kmdr Janusz Walczak.

Z przesłanych mec. Hamburze dokumentów wynika, że „w dniu 09.04.2010 roku została zabudowana na samolot Tu-154 M nr 101 apteczka techniczna, ukompletowana zgodnie z wykazem i zatwierdzona przez Szefa Sekcji Techniki Lotniczej oraz wyposażenie lotniskowo-hangarowe niezbędne do wykonania obsług technicznych” (pisownia oryginalna).

Wraz z tym dokumentem do rąk mec. Hambury trafiły kopie z opisem szczegółowej zawartości tzw. „apteczki technicznej”. To 5 kartek A4, które są datowane na 08.04.2010 roku. Strony są ponumerowane od nr 37 do 41. W wykazach zawartości „apteczki technicznej” znajduje się 107 różnych przedmiotów, takich jak: koła główne, zbiornik do tankowania MS-8P, kanister z olejem Turbonycoil, środek do dezynfekcji toalet, środki czystości (worki, płyn do mycia szyb), sygnalizator dymu DS-3M2 czy wskaźnik radaru pogodowego RDR-4B. Łączna masa wszystkich elementów wynosi według wykazów 526 kilogramów.

W przesłanych mec. Hamburze dokumentach była również kopia „protokołu przesłuchania świadka z dnia 02.07.2010 w sprawie postępowania wyjaśniającego w sprawie szkody powstałej w mieniu”, z którego wynika, że „sprzęt wymieniony w Protokole Szkody nr 1/SWR/2010 został wydany na samolot TU-154 M, nr 101 oraz na wyposażenie indywidualne członków załogi”.

28 listopada 2012 roku, czyli dwa tygodnie po otrzymaniu odpowiedzi z MON, poseł Prawa i Sprawiedliwości Marek Opioła złożył interpelację nr 12341 do ministra spraw wewnętrznych, w sprawie „nadzoru BOR nad zabudową w samolocie Tu-154 M tony urządzeń w dniu 9 kwietnia 2010 r.”.

W tekście interpelacji znalazło się pięć pytań:

„ 1. Czy BOR został poinformowany, a jeśli tak, to kiedy, o zabudowie na pokładzie samolotu tych urządzeń?

2. Czy i jaki zakres wiedzy posiada BOR o osobach, które wykonały zabudowę? Kto zlecił przedmiotową zabudowę i kiedy? W jakim trybie zostało przekazane to polecenie?

3. Czy w trakcie zabudowy osoby jej dokonujące były pod stałym i nieprzerwanym nadzorem osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo samolotu/lotniska/36. SPLT?

4. Czy i kiedy osoby wykonujące prace na pokładzie TU-154 zostały sprawdzone przez BOR pod względem związków ze zorganizowaną przestępczością, organizacjami terrorystycznymi i służbami specjalnymi obcych państw?

5. Czy po wykonaniu zabudowy samolot został sprawdzony przez BOR (bądź inne służby) pod względem tego, czy nie zainstalowano w nim jakichkolwiek instalacji, urządzeń, podsłuchów lub ładunków wybuchowych?”.

W tym samym dniu poseł Opioła skierował również interpelację (nr 12342) do ministra obrony narodowej w sprawie „nadzoru Służby Kontrwywiadu Wojskowego nad zabudową w samolocie TU-154 M tony urządzeń w dniu 9 kwietnia 2010 r.”. Ministrowi obrony narodowej zostały zadane te same pytania, ale dotyczyły SKW.

2 stycznia 2013 roku poseł Opioła otrzymał odpowiedź od sekretarza stanu w MON, Czesława Mroczka, w której czytamy m.in.:

„ Służba Kontrwywiadu Wojskowego nie była informowana o zabudowie urządzeń na pokładzie samolotu TU-154 M nr boczny 101 dokonanej w dniu 9 kwietnia 2010 r. ani też o zmianie konfiguracji wnętrza. Zabudowę wykonano siłami i środkami personelu 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który objęty był ochroną kontrwywiadowczą Służby Kontrwywiadu Wojskowego, podobnie jak żołnierze i pracownicy innych jednostek organizacyjnych Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej oraz jednostek organizacyjnych podległych lub nadzorowanych przez ministra obrony narodowej.

Ponadto informuję, że każdorazowo przed wykonaniem lotu o statusie HEAD samolot był sprawdzany przez personel Biura Ochrony Rządu, zgodnie z procedurami”.

W dniu 26 lutego 2013 roku poseł Opioła otrzymał odpowiedź z MSW, podpisaną przez podsekretarza stanu, Michała Deskura:

„…w sprawie nadzoru BOR nad zabudową w samolocie TU-154 M tony urządzeń w dniu 9 kwietnia 2010 r. uprzejmie informuje, że dysponentem ww. statku powietrznego był 36. Specjalny Pułk Lotnictwa Transportowego, który jako jednostka wojskowa był zabezpieczany - według właściwości - przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego.

Jednocześnie pragnę nadmienić, że Biuro Ochrony Rządu nie było informowane przez Siły Powietrzne o przedmiotowej zabudowie. W dniu 10 kwietnia 2010 r. funkcjonariusze BOR przeprowadzili rozpoznanie pirotechniczne samolotu TU-154 M o numerze bocznym 101. Po zakończeniu sprawdzeń nie stwierdzono zagrożenia.”

„Na te interpelacje dostaliśmy odpowiedzi, że ani jedna, ani druga instytucja nie wiedziały o tym, że na dzień przed katastrofą w Smoleńsku ta apteczka była załadowana na pokład i w związku z tym nie nadzorowały tego procesu. Wydaje się normalne, że jeśli takim samolotem ma lecieć głowa państwa, to taka sytuacja nie może mieć miejsca. A jednak, co niewiarygodne, to się jednak zdarzyło. Więc rodzi się zasadne pytanie: dlaczego doszło do takiego zaniedbania?” – komentuje mec. Hambura.

„Te wszystkie wątki warto przypominać. Nie wątpię, że Podkomisja smoleńska dysponuje tymi świadectwami, ale myślę, że należy im się jeszcze raz przyjrzeć” - dodaje Hambura.

Źródło:

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL